Stanisław Antoni Januszkiewicz - Poetka-mistyczka-dama

Poetka z Inflant - Konstancja z Ryków Benisławska, autorka Pieśni sobie śpiewanych, (Wilno 1776 r.), która w swej twórczości oparła się panującym trendom kulturowym epoki i debiutowała z nietypową dla oświeceniowej mody panującej w ówczesnej Europie tematyką refleksyjno-religijną, co skutkowało tym, że stała się niejako niechcianym dzieckiem w historiografii literatury polskiej. Niesłusznie zmargilizowane i przemilczane Pieśni, zarówno przez pozytywistów w XIX wieku, jak też przez marksistowskich i ich pobratymczych lewicowo-liberalnych badaczy, ostatnio doczekały się jednak w Polsce szeregu obiektywnych opracowań.

Z większą uwagą i przychylnością do jej dzieła, jako wyjątkowego zjawiska ekspresywnej i jednoznacznej ideowo wypowiedzi poetyckiej - bo też z podkładem szerokiej erudycji, talentu i rzetelności technicznej w budowaniu swej poetyki i narracji śmiało zamanifestowanych - ustosunkowują się badacze w XXI wieku i tym jakby spłacają zbiorowe uchybienia i niewdzięczność w ocenie tego zjawiska literackiego, a nawet - jak niektórzy określają - arcydziela poezji metafizycznej i mistycznej.

Z pierwszej edycji Pieśni zachowało się zaledwie dziesięć egzemplarzy przechowywanych w różnych bibliotekach. Ostatnio w Polsce Pieśni sobie śpiewane zostały wydane i opatrzone przez specjalistów filologii polskiej w obszerne komentarze. Publikacje te niech posłużą hołdem, składanym autorce - wybitnej kobiecie z dawnego Księstwa Inflanckiego na przypadającą tej jesieni 210 rocznicę od jej śmierci (8 listopada 1806 roku) i na 270. - z dnia urodzin (rok 1747) 6 stycznia 2017 roku.

Niewiele faktów wiemy z życiorysu Konstancji. Wiadomości te może gdzieś tkwiły w prywatnych, ziemiańskich i klasztornych bibliotekach i może dziś byłyby odkryte przez badaczy, gdyby nie konfiskaty i kasaty przez władze carskie klasztorów po powstaniach, gdyby nie grabieże dworów podczas wojen i prześladowań bolszewickich. Podczas takich akcji dużo książek i dokumentów epistolarnych poszło z ogniem lub znikło w rozproszeniu.

Najwięcej wiadomości z życia prywatnego poetki spisał pod koniec XIX wieku jej prawnuk Czesław Jankowski (1857-1929), poeta, krytyk literacki, krajoznawca. Zachował się też jedyny portret Konstancji autorstwa Wojciecha Kossaka, który był własnością prawnuka Aleksandra Benisławskiego. Jednak pozostały inne luki. Nieznane jest nawet miejsce jej urodzenia się, chociaż wiadomo, że pochodziła ze starego niemieckiego, spolonizowanego na Inflantach, rodu Ryck, której rodzice mieli nieduży majątek Rogajży i miasteczko Małta (łot. Malta) niedaleko Rzeżycy.

Po ślubie,  podobno w 1760 roku, z Piotrem Benisławskim, urodzonym w 1740 roku, młodziutka Konstancja, mająca kilknaście lat (w ówczesnych obyczajach i prawodawstwie nieletniość panny młodej nie stanowiła przeszkody) zamieszkali w pałacyku w  majątku Benisławskich w Zosołach (łot. Zosuli) w teraźniejszym powiecie Bołwy (łot. Balvi). Piotr miał jeszcze dwóch braci – Jana i Konstantego. Obaj należeli do Societatis Jesu, czyli do zakonu jezuitow. Ks. Jan Benisławski (1735-1829) został później biskupem pomocniczym metropolity mohylewskiego, był członkiem Komisji Edukacji Narodowej. Do ciekawostki historycznej należy zaliczyć to, że szwagier Konstancji biskup Jan Benisławski dokonał uroczystej konsekracji nowowybudowanego w 1780 roku kościoła w Agłonie (obecnej bazyliki), która to uroczystość z powodu rozbiorów Polski nastąpiła dopiero w 1800 roku. Konstanty natomiast byl kanonikiem inflanckim i parał się literaturą. Obaj wywarli duży wplyw na ukształtowanie osobowości poetki. W pałacyku Benisławskich znajdowała się biblioteka, w której Konstancja niewątpliwie buszowała wzbogacając swoją erudycję.

W rodzinie Konstancji i Piotra wychowało się sześcioro synów i dwie córki, natomiast ileś tam zmarło we wczesnym dzieciństwie. Trochę nieprawdopodobnym wydaje się wzmianka, że podobno Konstancja urodziła aż dwadzieście dwoje dzieci. Może gdzieś powstał błąd przy odczytywaniu liczby 12 (może w jakimś rękopisie informującym o tej liczbie?), a dalej poszły w świat mylące przedruki... Swoje zmarłe w dziciństwie dziatki autorka w Pieśniach przywołuje, zdaje się, imiona trzech. Skądinąd wiadomo, że Pieśni powstały w roku 1772,  kiedy autorka miała 24 lata i były jeszcze poprawiane przez cztery lata do czasu publkacji, więc dzieci rodziły się i po tym wydarzeniu i dlatego nie ma jednoznacznego potwierdzenia co do liczby jej potomstwa. Ale najbardziej prawdopodobne, że urodziło się ich dwunaścioro.

Wiemy, że jej mąż Piotr złożył w ręce żony prowadzenie gospodarstwa domowego i majątkowego, tak więc dzięki zaradności i umiejętnościom negocjacyjnym Konstancji nabyto u hrabiego Jana Jędrzeja Borcha klucz Lanckoroński (dzisiaj łot. Škiaune). Przez ten nabytek Benisławscy przyłączyli do swoich posiadłości  jeszcze kilka majątków: Sibelin, Istra, Annopol, Koniecpol i Posiń. O rozległości tych dóbr, niech świadczy fakt, że jeden Annopol, to 1766  hektarów (!) użytkow rolnych. Konstancja nie tylko administrowała dobrami ziemskimi. Na jej barkach leżały sprawy domowe i rodzinne. Wiemy również o fakcie czynnego zaangażowania się pani dworu w Posiniu w działalność charytatywną. Pod koniec swego życia przeznaczyła fundusze na organizację i utrzymanie niedużego szpitala dla ludzi ubogich w Zosołach.

Podczas dorocznego Festiwalu Kultury Polskiej w Posiniu, który odbywa się zawsze we wrześniu, w 2011 roku ku czci poetki została odsłonięta tablica pamiątkowa:

Pamięci
KONSTANCJI BENISŁAWSKIEJ
1747-1806
stolnikowej inflanckiej,
poetki religijnej.
Opiekunki ubogich
R.I P.

Wydarzenie to związane było z jubileuszem 250-lecia kościoła podominikańskiego w Posiniu, w pobliżu którego znajdował się pałacyk Benisławskich. To do niego – w tamtych czasach zespolonego z zabudowaniami klasztornymi (dzisiaj leżą one w ruinie) - Konstancja uczęszczała na nabożeństwa i w podziemiach którego w 1806 roku została pochowana. Co jednak niepokoi i zdumiewa: po wielkiej renowacji i konserwacji zabytkowego kościoła, a trwającej kilkanaście lat, przy wsparciu finansowym z Polski, doczesne szczątki Konstancji, jak okazało się, w podziemiach kościelnych nie są dostojnie złożone. Widok kilku kości w skrzynce z resztkami materiałów budowlanych oraz mała trumienka stojąca na drwach do opału – taki miał wygląd pochówek w 2011 roku... Świadczy  o tym zdjęcie, które było  umieszczone na wystawie fotografii zabytków sakralnych w Domu Polskim w Dyneburgu, oraz wzmiankowane o tym fakcie na rosyjskim portalu społecznościowym www. grani.lv. Jest to smutne, bo władze kościelne Diecezji Rezekneńsko-Agłońskiej powinny były już dawno zadbać o należyte uporządkowanie pochówku osoby jakże znaczącej dla kultury nie tylko polskiej, ale i miejscowej, łatgalskiej.

Konstancja ułożyła jeszcze przed wydaniem Pieśni obszerny modlitewnik do nabożeństwa (wyd. w Wilnie w 1771 roku). Nie stroniła od aktywnego życia w ówczesnym świecie. Jednym z ważnych ośrodków życia towarzyskiego i kulturalnego był Krasław hrabiów Platerów, gdzie przez sto lat, aż do pierwszej połowy XIX wieku, raz do roku w okresie karnawału w sali dwukondygnacyjnej biblioteki, artystycznie wystrojonej, urządzano wielki bal, na który zjeżdżała się arystokracja i znaczniejsza szlachta z Inflant i Litwy. Pani Konstancja, dama obdarzona, i urodą, i inteligencją, bystra i wykwintna, w balach tych uczestniczyła, świetnie tam się bawiła oraz błyszczała również na innych salonach szlachty inflanckiej.

Pieśni sobie śpiewane - stanowiące trójksięgę rozważań i wariacji na temat Modlitwy Pańskiej, Pozdrowienia Anielskiego i Trzecią Księgę, są wzorem indywidualnej modlitwy człowieka, w formie wewnętrznej medytacji i retoryki w stylu przemówienia do odbiorcy (charakterystycznej dla tamtej epoki). Autorka była osobą oczytaną, dobrze obeznaną nie tylko z tekstami Pisma Świętego (w przekładzie Jakuba Wujka), ale i apokryfów. Znała dogmatykę chrześcijańską i dobrze orientowała się w zagadnieniach teologicznych, filozofii i tradycji kościelnej.

Tomasz Chachulski we Wprowadzeniu do lektury edycji Pieśni (Warszawa 2000) zwraca uwagę, że:

„Język Benisławskiej jest zdumiewająco czysty: bez saskich udziwnień, łacińskiej składni, skłonności do makaranizowania, przebogaty w pomysły słowotwórcze (...)”. Archaiczność zwrotów oczywiście ma miejsce, ale to przymiot wszystkich piszących sprzed ponad dwóch wieków.

Młoda Konstancja posiadała stosowną i praktyczną wiedzę o otaczającej rzeczywistości, co wynika z budowy poetyki jej Pieśni - z wykorzystaniem wielu porównań, przenośni,  epitetów i mnóstwa detali z dziedziny znajomości jeździectwa, szermierki, militariów, gospodarki agrarnej. Często z pomocą personifikacyjnych zabiegów i antropomorfizacji unaocznia różne prawdy, a używając periodu retorycznego - czasem wykrzyknięcia. Ożywia tekst żarliwością uczuć religijnych, polotem fantazji lub przyznaniem się do  lekkomyślnego pociągu do grzechu:

            Wiele, ach, wiele jest szalonych dziatek,
            które od Ciebie odwodzi niestatek,
            wiele, ach którym milszy jest niemało
            świat dozgrzebny i szatan, i ciało.

            Nie wierz, ej, Panie, i słowu mojemu,
            okłamam, Boże, Ciebie po staremu.
            Sama już sobie nie dowierzam znowu,
            bym do dawnego nie poszła norowu.

            Wielem, ach, razy służyć Ci przyrzekła
            pod stratą Nieba na okropne piekła;
            chwilka mignęła, ach, aliści owo
            równie z wiatrami ulatało słowo.

Poetka nigdy nie stosowała przy wierszowaniu domieszek artefaktów i postaci z mitologii antycznej - przecież charakterystycznych dla poezji z tamtych czasów - a to żeby nie mieszać ze sobą sacrum i profanum. Z jakichś powodów, o których możemy tylko się domyślać, w dziele tym zabrakło treści obywatelsko-patriotycznych. Powstała jednak całość tematyczna: plastyczna i melodyjna w wyrazie, z dokładnym rytmem i regularnością wersetów i strof, ujednolicona dojrzałą myślą. Stworzone przez młodą szlachciankę z Kresów dzieło urzeka bogactwem, i leksykalnym, i obrazowym. Nawet w XXI wieku zaskakuje estetyką i pomysłowością w dowodzeniu prawd chrześcijańskich i może być nadal użyteczne w warsztacie niejednej inteligentnej katechetki.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież