Jerzy Grupiński - Ostatnie spotkanie autorskie Tomasza Wincentego Rzepy

Taką miał wizytówkę Tomasz Wincenty Rzepa – poeta, emeryt. I był z nami od zawsze, to znaczy od końca lat 1960, związany z zamkowym Klubem Literackim, który prowadziłem w cesarskich murach w latach 1970–2005 (obecnie Centrum Kultury „Dąbrówka” PSM).

Charakterystyczne okulary, marynarka w kratkę. Od lat nie przyjmował wizyt – „Nie mam warunków”. Sienkiewicza 21. Ten niski dom z początku wieku, walący się dach na połówce nie należącej do Tomka, zarośnięty ogród. I – gospodarz wtulony w fotel, obok grzejnik olejowy, jedyne w tym domu źródło ciepła. Radio. Nie chciał telewizora… Nie chciał pani z opieki urzędowej. Niechętnie przyjmował pomoc, troskę rodziny poetki Elżbiety Gałęzewskiej – Krasińskiej, zamieszkałej w Gnieźnie. Co dzień około godziny 11.00 dzwonił telefon „No – i co słychać?”. Lekceważąc sobie sprawy literatury, sztuki, szczegółowo omawialiśmy zakupy, ceny, dania planowanego obiadu… Gdy chciałem uciąć, wreszcie, ciągnącą się rozmowę, pytałem o ogród i… ożenek. Burczał: „Czy ja wiem, czy ja aż tak bardzo jestem za babami?”.

Głęboko religijny, pełen refleksji (studiował filozofię i teologię), uprawiał poezję mocno nacechowaną liryzmem, melodią romantycznego wiersza. Nie szukał nowego języka, poklasku – wierny sobie. Związany z Kościołem, chętnie odwiedzał miejscowych hierarchów. Wspominał swe rozmowy z późniejszym prymasem Arcybiskupem Józefem Glempem. Był czas, gdy jeden z hierarchów (jak mi Tomek opowiadał) obiecał wsparcie w wydaniu tomiku wierszy. Nie pamiętam, czy ta współpraca wydała owoce? Notowałem w wierszu…

Tomasz

Zaminowani
zagrożeni są wszyscy
i Rzym i Krym
choć nie znają sekretu
w kurii ani w biurze parafii

Nie wie biskup
ani hierarchia – nikt
że w tym domu niskim
w zarwanym fotelu
- być albo nie być –
waży się powaga
Kościoła i Pisma

Pamiętam – mówi Tomasz –
Jego Eminencja rzekł
„Wydamy więc pańskie wiersze”

I jakby próbie poddawał
przypowieść o oliwce i fidze
- zza zaciśniętych szczęk –
ile jest warte
słowo Kościoła
zobaczymy jeszcze

                    Jerzy Grupiński, „Protokół towarzyski”,                                     
                    Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Poznań 1994

Pogrzeb Tomasza Wincentego Rzepy odbył się na koszt Urzędu Miasta Gniezno, z udziałem przedstawicieli Wydziału Kultury i miejscowej biblioteki. Było i grono pań z Klubu „Gazety Polskiej”. To one, wraz ze Sławomirem Krzyśką zorganizowały uroczystość. Pochówek poprzedziła koncelebrowana msza święta oraz piękne kazanie, cytujące wiersze poety.

Przyjechaliśmy, żeby go pożegnać: Barbara Kęcińska – Lempka, Zygmunt Dekiert, Elżbieta Gałęzewska-Krasińska, Paweł Kuszczyński. Mówiliśmy wiersze Tomka nad trumną, Sławek Krzyśka wygłosił mowę pożegnalną oraz tekst dedykowany zmarłemu. Spora gromadka osób żegnała Tomasza Rzepę. Publiczność dość liczna, którą zapewne pragnąłby mieć, za życia, na swym spotkaniu autorskim.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież