Eugeniusz Koźmiński - Zapiski starego sceptyka (dziennik) (6) - 20 października 2016 r.

Spis treści

20 października 2016 r. Tekstów piosenek Boba Dylana nie znam, bo są w języku angielskim, teraz dopiero przeczytałem w całości jeden, w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Ale to nie ma być wiersz, on musi istnieć razem z muzyką. Wtedy stanowi całość. Wiersze Bronki Nowickiej już kupiłem, czytam je wolno i ze smakiem, czekając na spotkanie z autorką, która w Kołobrzegu będzie 17 listopada wieczorem,a w Ustroniu Morskim 18 XI rano. Może wtedy więcej o niej napiszę? Teraz tylko parę „smakołyków” ze zbiorku: „Postanawiam, że nigdy nie będę kobietą. Jeżeli nawet wyrżną mi się piersi – z czasem wylecą, jak mleczne zęby”. Albo: „Pewnego dnia ojciec znalazł ręce. Swoje własne. Były schowane w kieszeniach płaszcza. Prawa ściśnięta bardziej, lewa mniej”. I jeszcze początek tekstu zatytułowanego Patyk: „Ten człowiek kłapie piętami, bo nosi za duże nogi po kimś z rodziny. Oczy ma całkiem nie do pary. Usta założył na lewą stronę, więc mówi sobie w brzuch. Tyle razy strzelali mu w plecy śliną, że dawno powinien nie żyć”. I tak można przepisać prawie całą książeczkę. Powoli, ze smakiem. Dobra.