Rafał Hille - Nasyp kolejowy

znowu pociąg  z przeszłości stanął na  nasypie
należącym do  odważnych świerszczy
dranie nie boją się hałasu wszystkie głuche jak pień
nigdzie dziś nie pojadą


dwa tory pytają o dylemat spotkania w nieskończoności
świerszcze chyba jednak  coś wiedzą na ten temat
dostrajają natężenie cykania do ruchu
galaktyki i temperatury powietrza nad podkładami kolejowymi

zwrotnica na boczny tor  w ręce 
dróżnika z papierosem  czasami się zacina
semafor  dla nielicznych odważnych
nie boją zagubionego bagażu  ani
przymarznięcia szyi do wypolerowanej zimą  stali
i oparzeń  w gorące lato
wtedy cykanie pośród dzikich  kwiatów zamiera

w końcu ile można czekać na peronie
aż w końcu ktoś wysiądzie i poda szklankę zimnej
wody i kanapkę z ulubionym serem
jest parę błędów w rozkładzie jazdy
ktoś czekał na swój pociąg którego ktoś nie wydrukował
oparty o zakurzoną walizkę na pustym peronie
liczył przejeżdżające składy i tysięczny razu udawał
że czyta  tą samą gazetę
ale najgorsze są opóźnienia podróżnych
nie dość zorganizowanych by nastawić
budziki na piątą rano
w ostatniej chwili  na pociąg
kiedy dwie czerwone czerwona lampki
ostatniego wagonu
zamieniają  się w szybko znikającą  kropkę
na horyzoncie między  torami
które nigdy nie chcą się spotkać

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org