• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Tadeusz Zawadowski - Zabawy (?) z samotnością Michała Gajdy

    Michał Witold Gajda to poeta, który swój debiut książkowy miał stosunkowo późno, bo w wieku 53 lat. Był to tomik poetycki zatytułowany Cztery strony roku. Ostrów, który ukazał się w roku 2012 nakładem krakowskiego wydawnictwa Miniatura. Jednakże tworzeniem poezji zajmuje się od ponad czterdziestu lat. Dopiero pięć lat temu postanowił „wyjść z szuflady” i jak się okazało z pozytywnym skutkiem.

    Jego wiersze w tym krótkim czasie otrzymały kilkadziesiąt nagród i wyróżnień na licznych prestiżowych konkursach poetyckich, publikowano je w wielu pismach literackich, jak chociażby Akancie, Gazecie Kulturalnej, Okolicy Poetów, Elewatorze, Pisarze.pl oraz w rozmaitych antologiach i almanachach literackich.

    W ubiegłym roku ukazał się jego drugi tomik pt. Zabawa w samotność. Wiersze. Tytuł jest jednak przewrotny i mylący. – Nie igra się bowiem z samotnością, bo konsekwencją takiej „zabawy” może być sytuacja, gdy: czeka puste mieszkanie i skrzynka na listy / sami ludzie nieznani na klatce schodowej (Listopad. s. 10). Gajda w swoim tomiku opisuje rozmaite formy i stany samotności; różne również jej przyczyny. Czasem odrzucenie społeczne wynika z powodów niezależnych od bohatera jego wierszy, częściej jednak jest na własne życzenie. Powodem jest najczęściej nadużywanie alkoholu. Poeta opisuje świat wynaturzony, pełen dziwek i meneli, przesiąknięty moczem i tanim winem: Prawie pusta butelka, jeszcze dwie w zapasie / Pusty skwer i ta ławka, to wszystko jest nasze, / małe państwo pijaków – bez planów i marzeń (Bez steru. s. 14), w którego: zakamarkach podwórza zatacza się echo / ptasich wrzasków i kurew śmiejących się w bramie. / Widać, mają na działkę, więc bawią się same (Pod spodem. s. 15).

    Gajda w swoich rozważaniach na temat samotności nie skupia się tylko na jej pojedynczych przypadkach. Dochodzi do wniosku, że jest ona jak zakaźna choroba, która dotyka wielu: Pojawiają się oni, w oknach innych domów: / osowiali, zgarbienie, zapatrzeni w nicość. / Patrzą ponad drzewami i ponad ulicą, nikomu niepotrzebni, gasnąc po kryjomu (Oni. s. 17).

    Swoimi mackami sięga nie tylko po ludzi, ale nawet po zwierzęta: kundel zawsze umiera samotnie jak człowiek i nawet po śmierci będzie samotny, bo: człowiek spojrzy mu w oczy zanim stąd odejdzie / bo wie przecież że umrze – lecz trafi gdzie indziej (Śmierć psa. s. 22).

    Nie tylko ludzie, czy zwierzęta czują się samotne i opuszczone przez innych. Również i miejsca bywają takie: Kino dawno nieczynne. Ostatnie plakaty / wiatr pozwijał, poszarpał. Strzępy jeszcze leżą / wśród butelek i liści, wyściółką nieświeżą (Milczenie. s. 23). Zapomnianymi mogą być całe miejscowości, których forpocztami bywały kiedyś dworce kolejowe: To tylko kropka na krawędzi mapy / wśród gęstej sieci cienkiej linii torów. / w to miejsce łatwo nie uda się trafić / - pewnie nikomu (...) Kurz pokrył szyby i po szynach goni / dzień, który zmyka do następnej stacji (Kiedyś. s. 24).

    W świecie, w którym ludzie myślą tylko o sobie nawet Matka Boża może czuć się samotnie, bo wszyscy: Zapomnieli, że panna na ostatnich nogach, / lada chwila ma rodzić w szopie przy parafii. / Znowu sama zostanie w kraju prostych pogan / i tylko jedna gwiazda zawsze do niej trafi (Świniobicie. s. 29).

    Zapomnianymi reliktami stają się również świadkowie historii, jak chociażby pamiętający czasy II wojny światowej wojskowy bunkier: Poskręcane żelastwo sterczy wśród paproci, / czarne żebra wyrwane z boku chorej ziemi. (...) Zakopany po dziury mrocznych oczodołów, / niewidomy i głuchy, betonowy staruch. (Bunkier. s. 36).

    Mimo przerażającego i wszechogarniającego widma samotności i śmierci poeta próbuje znaleźć drogę ku światłu i nadziei, dlatego też w wierszu pt. Modlitwa I (s. 51) pisze: Buduję obraz Boga z rozsypanych klocków, / czując jego spojrzenie na zgarbionych plecach./ Dał mi dzisiaj nadzieję, chociaż tak ulotną, / jak drobny płatek sadzy, który w noc odleciał. I dalej w tym samym tekście: …/wyruszę (...) by spotkać siebie na początku ścieżki. Te słowa tchną optymizmem, którego z całego serca życzę autorowi tego, jakże ciekawego studium samotności.


    Michał Witold Gajda, Zabawa w samotność. Wiersze, Wydawnictwo KryWaj, Koszalin 2015.