Danuta Sułkowska - Poetycki zapis codzienności

Bardzo rozpowszechnione wśród czytelników przeświadczenie, iż poeta pisze nade wszystko o tym, co dla niego osobiście najistotniejsze, czego doświadczył, co głęboko przeżył, znajduje potwierdzenie  podczas lektury wierszy wielu autorów. W odniesieniu do najnowszego tomiku Danuty Perier-Perskiej W kolorze pomarańczy pogląd  ten zdaje się być  w pełni słuszny, a w każdym razie – w istotnym stopniu uzasadniony.

Co jest dla krakowskiej poetki najważniejsze, co najmocniej przeżyła w przeszłości – może tak, że stało się nie tylko ważnym momentem jej egzystencji, ale też wpłynęło w jakimś stopniu na jej dalsze losy, sposób myślenia, poglądy, system wartości? Co najbardziej intensywnie przeżywa obecnie – na co dzień?

Na te pytania można znaleźć – może niepełną, ale jednak znaczącą odpowiedź podczas lektury omawianego tomu poetyckiego. Wędrujemy w nim poprzez codzienność i nie oznacza to bynajmniej szarzyzny, nudy, ani banału, bo wszak na codzienność składa się wszystko – wielkie dramaty i uniesienia, szczęście i radość, smutek i rozpacz, pomyślność i niepowodzenie. A między nimi jest spokój, albo niepokój, oczekiwanie i spełnienie i tak zwana zwyczajność, kiedy dni toczą się tak samo, ale tylko pozornie, bo przecież nigdy nic nie jest takie samo.

W jednym z wierszy bez tytułu, poprzedzanym wiele mówiącym mottem: pożegnanie chwili jest następstwem jej powitania, czytamy:

jeśli przychodzi oczekiwana
wskazuję jej wygodny fotel
w naszym życiu
częstuję zieloną herbatą
jeśli wpada jak intruz w niepogodę
– zostawiając ślady błota –
otwieram szeroko drzwi
z nadzieją
że zaraz wyjdzie

Gdybyż tak można było przepędzić zło, wskazując mu drzwi i dając do zrozumienia, że jest niepożądane w naszym domu! Ale czasem, to co niepomyślne, skutecznie odsuwa od nas bliski człowiek, czasem lekarstwem na smutki i przykrości bywa życzliwość rodziny. Jak w wierszu, kiedy to (…) wstajesz przepełniony złością/i tak trwasz dopóki ostatniej dziurki/nie zasklepi uśmiech żony.

Obecność „W kolorze pomarańczy” bliskich autorce osób jest bardzo znacząca; pojawiają się one w licznych wierszach. Bardzo wiele jest też różnorakich uczuć, począwszy od tych pejoratywnych, bardziej lub mniej przykrych i bolesnych, aż po te najlepsze, najpiękniejsze. Wśród nich dużo miejsca zajmuje miłość, ale co ciekawe i wielce znamienne – jej dominująca obecność usytuowana jest w drugiej połowie tomiku, po różnych życiowych tarapatach i rozterkach. Jest ich wiele i są bardzo istotne, należy zatem poświęcić im trochę uwagi. Wróćmy zatem do początku…

W pierwszej części tomu zatytułowanej „Cisza rozbierała łóżko” (a trzeba dodać, iż składa się on z pięciu starannie skomponowanych części), znajdujemy wielce charakterystyczny dla jej klimatu i tematyki wiersz:

jestem przygiętą gałęzią
na której usiadło stado wróbli
pięknie śpiewają tego ranka
ich ciężar
sprawia mi ból
muszę wypełniać pomiędzy…

kto-wie-co-będzie-lepsze
a
czasami-lepiej-aby-bolało

Jak widać, egzystencjalne zawirowania bywały dla podmiotu mówiącego bardzo trudne, zatem i związana z tym konieczność dokonywania różnych życiowych wyborów – niełatwa. W tej części tomu znajdujemy najwięcej spraw przykrych, bolesnych i smutnych. W większości nie są to osobiste problemy autorki, lecz zjawiska i zdarzenia obserwowane w otaczającym ją świecie, które jednak bardzo mocno ją dotykają.

Wśród takich spraw są m. in. problemy natury etycznej, o których poetka pisze z głębokim smutkiem i troską. I tak w wierszu „Milczenie” czytamy: nie rozmawiali o miłości/pieniądz mówił sam za siebie/ (…) szminką zapisała/na lusterku sumę/jutro dopisze kolejną (…). Zjawisko tzw. „płatnej miłości” pojawia się jeszcze w kilku innych wierszach, widać, że mocno ono przygnębia autorkę „Słonecznikowej Miłości”. Z goryczą pisze też o wypalaniu się uczuć pomiędzy niegdyś bliskimi sobie ludźmi. Czasem, niestety, nie jest to tylko obojętność, ale wręcz wrogość, która staje się tragedią, szczególnie dla kobiety, o czym traktuje wiersz „Gwarancja”:

dawno temu kupił jej miłość 
zapewnił że gwarancja
jest podbita 
teraz ona patrzy w lustro
na podbite oko i wie
że termin gwarancji
minął bezpowrotnie 

Do trudnych i mocno absorbujących poetkę spraw należy też samotność. Jest ona udziałem nie tylko osób, które wędrują przez życie w pojedynkę, ale i tych, które mają życiowych partnerów, z którymi jednak wzajemne relacje są z różnych powodów dosyć luźne. Czasem jest to (…) stan emocjonalny na granicy/ryzyka utraty uczuć (…), innym razem nie powstaje więź, bo mimo iż jacyś niewiadomi „oni” spojrzenia mieli pełne czułości/dłonie gorące, to jednak uczucia trwonili/jak pieniądze w kasynie (…).

Z tych przeto, a także z innych, ważnych i niejednokrotnie bardzo skomplikowanych powodów, bohaterom lirycznym prezentowanego tomu dokucza osamotnienie, któremu często towarzyszy dojmująca tęsknota za drogimi, dawno niewidzianymi ludźmi. Niekiedy bywa to niespokojne, niecierpliwe, pełne nadziei, niestety pomieszanej z wątpliwościami, oczekiwanie na rychłe spotkanie. Choćby wirtualne, ponieważ (…) obietnica ciepła domowego ogniska/wygasła jak ogień w kaflowym piecu/babci (…). Dlatego konieczny jest (…) kurs dla seniorów/komputer/mail/czat/skype (…). One sprawiają, że otrzymuje się informacje (…) na bieżąco/a jednak dziwnie chłodno.

Czasem samotność zdaje się być oswojona, jak w tym oto wierszu bez tytułu:

to było inaczej niż wczoraj
po pokoju spacerował księżyc
skrzypiały drzwi sąsiadów
znacząc powrót spóźnionego
domownika
w tę noc
cisza rozbierała łóżko
jak kobietę

zmęczona położyła głowę na jej ramieniu
i żadna z nich nie zasnęła

Podczas lektury kolejnych części tomiku („Pod stopami śliskie kamienie”, „Apetyt na nieśmiertelność”) zastanawiamy się wraz z autorką nad przyczynami emigracji wewnętrznej i możliwością wydostania się z niej, snujemy refleksje o sensie życia i przemijaniu, wzruszamy się obrazami ze wspomnień, albo tylko przyglądamy się im uważnie, szukając analogii z własnymi przeżyciami. A czasem wzdychamy ze zrozumieniem, jak choćby czytając takie oto słowa: doganiam cię mamo/koniec twoich zmarszczek/daje początek moim/tak wiele znacząca nić pokoleń/ciągnie się od Adama i Ewy.

Stopniowo nastrój wierszy staje się coraz bardziej pogodny, a gdy czytelnik dociera do przedostatniej części tomiku zatytułowanej „Na miękkim dywanie leniwieją myśli”, ich przesłanie można z całym przekonaniem  nazwać optymistycznym, pełnym nadziei i dobrych myśli. Tę część otwiera utwór „Przestroga”, który kończy tyleż odważna, co entuzjastyczna teza: (…) miłość zawsze wygrywa/trzeba tylko nosić przy sobie/zapałki. A oto jak wygląda jej urzeczywistnienie, w sposób malarski i bardzo sugestywny przedstawione w „Spełnieniu”:

musiałam Ciebie wymyślić
z początku szło opornie
zwątpienie przybrało kształt elipsy
zaczęłam prostować wszystkie łuki
potem były już tylko sukcesy
mowa Twoja była muzyką
wyznania arcydziełem
w Twoich objęciach czułam się jak
schwytana w malarski pejzaż jesieni
ulotna niczym babie lato
chłonęłam Ciebie jak płótno farbę

Wśród rozświetlonych wzniosłymi uczuciami strof zwracają uwagę ciekawe figury stylistyczne, m.in. personifikacja zakochanych w wierszu „Księżyc i noc”, porównanie kobiety do urodzajnej gleby (nienowe, ale oryginalnie przedstawione), a także piękne metafory, jak choćby ta: pojesienniało, mój Kochany, pojesienniało/babie lato wyjmuję z Twoich włosów (…). Wszystkie te artystyczne zabiegi przepełnione są czułością, troską,  wzajemnym zrozumieniem i porozumieniem.

I tak to trwa, aż do końca – do ostatniego wiersza w ostatniej części książki, która nosi tytuł „Nikt tutaj nie śni życia”, a w której znajdują się utwory nazwane przeze mnie „wierszami podróżnymi”. Czytamy więc w niej liryki szwedzkie oraz teksty z malowniczymi opisami Paryża i wyobrażamy sobie słońce Burgundii, a także wino, które tam (…) smakowało jak pocałunek.  

Skoro już mowa o pocałunkach, to jeszcze jeden, szczególnie mocno przemawiający do wrażliwości czytelnika, miłosny wiersz:

kolejny dzień
z melodią
znaną tylko nam
pamiętasz?
kiedyś obiecałam Ci
nie dać mniej niż wszystko
nic mi nie zostało z siebie
a i Ty nic sobie nie zostawiłeś
nasza melodia to bogactwo
– nie mieć nic a mieć wszystko –

Najnowszy tomik poetycki Danuty Perier-Berskiej z całym przekonaniem można nazwać interesującym i wartym przeczytania. Szczególnie kobiety znajdą w nim wiele bliskich ich naturze i doświadczeniom życiowym tematów, problemów i nastrojów. One najmocniej wejdą w „rytm codzienności” autorki „Nieba we włosach”. Ale i dla męskiej wrażliwości też się coś znajdzie. Choćby odrobina wiedzy (co bardzo cenne) o duszy kobiety…


Danuta Perier-Berska, W kolorze pomarańczy, Wydawnictwo i Drukarnia Tercja, Kraków 2015, ss. 84.