Aleksandra Cywińska - Życie w sferze marzeń i iluzji (1)

Postać Róży Żabczyńskiej wyszła spod pióra Marii Kuncewiczowej, która obok Jarosława Iwaszkiewicza, Zofii Nałkowskiej czy Heleny Boguszewskiej reprezentowała w literaturze międzywojennej polską prozę psychologiczną. Ona to stworzy powieść, w której bohaterowie nie będą walczyć w imię jakiejś idei bądź reprezentować dane środowisko, jak to czyniła większość pisarzy polskich.

Kuncewiczowa zwróci bowiem w Cudzoziemce uwagę na jednostkowy los człowieka. Ważne dla niej okażą się potrzeby jednostki, jej problemy, wzloty i upadki oraz procesy życia wewnętrznego. Z racji tego, że twórczość Kuncewiczowej ma zdecydowanie autobiograficzny charakter oraz że przeżycia bohaterów Cudzoziemki ściśle wiążą się z przeżyciami osobistymi autorki, warto zatrzymać się dłużej na życiorysie Marii Kuncewiczowej.

Pisarka urodziła się 30 października 1899 roku w rosyjskim mieście Samara. O swojej rodzinie sama pisarka wspomina:

Przodkowie moi do czwartego pokolenia wstecz (...) byli zesłańcami, emigrantami,
żołnierzami Polski na cudzych ziemiach...1

Jej matka urodzona w Taganrogu, Adelina z Dziubińskich, której dziad walczył w Legionach Polskich, była córką wcielonego do armii rosyjskiej Adolfa Dziubińskiego. Ojciec zaś, Józef Szczepański, był

potomkiem drobno szlacheckiej rodziny mazurskiej, przeflancowanej
w wieku XVII na Dziki Wschód Rzeczypospolitej, ujrzał świat
w Czernawczycach na Białej Rusi, syn pół urzędnika, pół powstańca i Zofii
Szczepańskiej z domu Eichler, polskiej Saksonki, matrony i poetki2.

Matka Marii była artystką, ojciec natomiast piastował stanowisko nauczyciela matematyki w gimnazjum realnym w Saratowie. Maria mogła poszczycić się wszechstronnym wykształceniem filologicznym. Studiowała literaturę francuską w Nancy; potem po powrocie do Polski pochłonięta była studiami na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Następnie los połączył ją z Uniwersytetem Warszawskim, gdzie studiując, pracowała równocześnie jako tłumaczka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W roku 1921 Maria wyszła za mąż za społecznika - Jerzego Kuncewicza. Ze związku narodził się jedyny syn Piotr. Jego pojawienie się na świecie i idące za tym blaski i cienie macierzyństwa sprawiły, że powstała książka pod znamiennym tytułem Przymierze z dzieckiem3. Istotnym dla analizy Cudzoziemki elementem życia Kuncewiczowej jest fakt, że studiowała śpiew w Konserwatorium Warszawskim w klasie operowej. Inspiratorką i odkrywczynią możliwości Marii była jej matka; w córce widziała możliwość urzeczywistnienia marzeń, których sama nie zdołała zrealizować. Ona to będzie organizować dla córki prywatne lekcje i akompaniować do ćwiczeń. To pozwoli Marii odnieść sukcesy w dziedzinie muzyki. Kuncewiczowa jednak zaniecha śpiewu. Pisała:

„Nie mogłam sprostać wymaganiom matki, utalentowanej skrzypaczki,
obdarzonej absolutnym słuchem. Nieustanny krytycyzm onieśmielał
mnie i zniechęcał”.

Mimo niełatwych stosunków z rodzicielką, jej śmierć, która nastąpiła w 1931 roku, pisarka przeżyła bardzo ciężko. Odejście matki było dla Marii niemalże katastrofą. Z rozważań nad postacią matki powstała w 1936 roku Cudzoziemka. Jest owa powieść obrazem psychologicznym matki pisarki, a zarazem największym sukcesem Kuncewiczowej, która po traumatycznym przeżyciu odejścia bliskiej osoby musiała uwolnić swoje emocje. Śmierć matki spowodowała bowiem, jak sama Maria przyznała, że czuła pustkę wokół siebie. O napisaniu powieści przeważył fakt, o którym autorka mówi:

„matka moja, od kilku lat już nieżyjąca, powoli zaczęła stawać się
mitem. (...) Chciałam utrwalić prawdziwy obraz tej, która zaczynała mi
spiżowieć w legendę”.

Tak powstała postać Róży, będąca prototypem Adeliny Szczepańskiej. Podobieństwo literackiej Róży i matki Kuncewiczowej jest niezaprzeczalne. Porównanie losów tytułowej cudzoziemki z faktami z życia Adeliny daje nam niezbite na to dowody. Obydwie postaci były wnuczkami legionisty walczącego o niepodległość pod wodzą Napoleona, córkami oficera wojska rosyjskiego. Łączy je również dzieciństwo spędzone w Rosji i sprowadzenie po kilkunastu latach do Polski przez ciotkę - patriotkę, która przyczyni się do rozwoju ich talentu muzycznego4. Do obu kobiet przylgnie też przezwisko Kacapka. Co jednak najistotniejsze, zarówno Żabczyńska jak i Szczepańska, będą pobierać lekcje gry na skrzypcach u dyrektora Instytutu Muzycznego w Warszawie Apolinarego Bądskiego. Sam bowiem Bądski, znany wówczas skrzypek, dbał dużo więcej o popisy techniczne aniżeli o ambitny repertuar. W takim duchu nauczał też Różę, co stało się jedną z głównych przyczyn, iż talent jej nie rozwinął się w pełni5.

Róża Żabczyńska straciła syna, gdy w kraju panowała epidemia tyfusu. Tego samego cierpienia doświadczyła matka Marii, której w zbliżonych okolicznościach zmarli dwaj synowie. Obie panie oddadzą swą rękę nauczycielowi stypendyście. Nie sprawia trudności także dostrzeżenie podobieństw między innymi bohaterami Cudzoziemki, a członkami rodziny Szczepańskich. Matka pisarki w swym egoizmie i egocentryzmie miała wielce negatywny wpływ na całą rodzinę. Zadawała cierpienie swoim bliskim, którzy jednocześnie nie mogli oprzeć się jej urokowi. W cieniu matki żyła Maria. Ileż to nieszczęśliwych chwil z życia matki i córki, Róży i Marty, a tym samym Adeliny i Marii pozna czytelnik na kartach powieści. Zachowanie Róży względem Marty jest bowiem literacką transpozycją stosunku Szczepańskiej do Marii Kuncewiczowej6.

Sama powieść zajmie na tle twórczości pisarki niebywale wysokie miejsce. Po raz pierwszy ukazała się drukiem w „Kurierze Porannym” i wychodziła w nim nieprzerwanie od 21 marca do 14 lipca 1935 roku. Wydanie książkowe ukazało się pod koniec tego samego roku. Powieść zainteresowała nie tylko publiczność masową, ale także krytykę, która zgodnie stwierdziła, że Cudzoziemka jest powieścią o kobiecie niezwykłej. Podłoże autobiograficzne, będące tak ważnym czynnikiem powieści, przez długi czas jej recepcji nie było znane. Pierwszym, który zwrócił w tym względzie uwagę, był krytyk przedwojenny Bruno Schulz7.

Po sukcesach związanych z wydaniem Cudzoziemki na Kuncewiczową spada jednak kolejny cios: w 1937 roku umiera jej brat Aleksander. W roku 1939 wraz z mężem opuszcza Polskę. Rozpoczną się tym samym dla autorki długie lata wojny i emigracji. Znalazłszy się w Londynie zostanie prezesem polskiego oddziału PEN-Clubu za granicą. W 1955 roku wyjedzie z Anglii i uda się do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpocznie pracę jako wykładowca uniwersytecki. Po wojnie przyjedzie do Polski po raz pierwszy w 1958 roku. Ostatnie lat życia, już bez męża, który zmarł w 1984, spędziła w Kazimierzu. Umarła w 1989 roku. Jej twórczość, nasycona wątkami autobiograficznymi i psychoanalitycznymi, była nagradzana wielokrotnie. Za samą Cudzoziemkę otrzymała m.in. Nagrodę miasta Warszawy (1937).

Zanim punktem rozważań uczynimy analizę psychiki Róży, koniecznym wydaje się jeszcze zwrócenie uwagi na typ powieści, jaką reprezentuje Cudzoziemka. To wybitne studium charakteru należy do utworów psychologicznych. Kuncewiczowa do powieści psychologicznej ustosunkuje się następująco:

„Powieść psychologiczna (...) to powinien być teatr duszy. Widowisko
wszechstronne, dramatyczne, nasycone realiami (...) Człowiek musi się tu
pokazać cały ze swoją powierzchnią, nie tylko swoim wnętrzem. Z całą
irracjonalnością historii, nie tylko schematem fizjologii (...) Zagadnieniem
autora będzie nie los gatunkowy człowieka, tylko los indywidualny8.

Z racji tego, że nie jest to tematem naszego wywodu, zasygnalizować należy jedynie, że   Kuncewiczowa założenia powieści psychologicznej w pełni zrealizowała.

W Cudzoziemce jawi się czytelnikowi portret kobiety, która pielęgnuje w sobie przekonanie o obcości. Jest wybitnym indywiduum formującym swój charakter w dużej mierze odbiegający od przeciętności, budującym swoje człowieczeństwo. Ów proces odbywa się jednak w sporze z otoczeniem bliższym i dalszym, z mężem i dziećmi. Obcość Róży, podkreślona już w tytule powieści, wiąże się z jej nieprzystosowaniem właśnie do tego otoczenia, w którym nie czuje się swoja. Właściwie ona  n i g d z i e  n i e  c z u j e  s i ę  s w o j a. Piętno odmienności, cudzoziemskości nosi przecież od najmłodszych lat. Jej słowa wypowiedziane do Władysia w Berlinie najlepiej oddają to tragiczne położenie:

„Mój kraj... W Tanganrogu nie chodziłam do cerkwi, tylko do kościoła.
Koleżanki kiedy pop szedł korytarzem, odsuwały się ode mnie: Polaczka.
A w kościele kazania były po francusku i nikt na mnie jak na swoją nie patrzył...
Do Warszawy przyjechałam - powiedzieli „moskiewska, akcent kacapski
i śniada jak diablica „. W Petersburgu - warszawskaja barysznia. Nad
Wołgę mąż zawiózł - grafinia ze stolicy, artystka. Teraz na starość –
do Warszawy z powrotem. Znowu to samo „pani z kresów czy z Rosji?
Bo od razu poznać, że obca”. No i tutaj:
eine Fremde... Czyż nieprawda? Zawsze i wszędzie tak: cudzoziemka”9.

Z obcością będzie szło w parze niezrozumienie Róży przez otoczenie, a także nie zrozumienie otoczenia przez Różę, która rozpocznie psychologiczną grę z rzeczywistością. Cechą charakterystyczną jej osobowości stanie się prowokowanie odmiennością. Środowisko, w którym przyjdzie jej żyć, będzie postrzegać Żabczyńską jako osobę dziwną, której zachowania nie da się przewidzieć. Wyrozumiałość w kontakcie z Różą stanie się cechą pożądaną. Nieobliczalnością zamknie ona najbliższym wstęp do swojego wnętrza, do swojej „tajemnicy”... Odmienność bohaterki wiąże się jednocześnie z atmosferą wiecznego rozdwojenia: polskości w domu i rosyjskości w szkole. Wychowana w duchu patriotycznym, wśród pamiątek i romantycznych wzorców, trafia do Polski. Konfrontacja z krajem, który był dla niej, jak sama mówiła wygnaniem, powoduje, że utopijna wizja Polski pielęgnowana w niej od najmłodszych lat pęka niczym bańka mydlana. Tutaj, w swojej Warszawie, wzięta zostaje za Żydówkę, tutaj nazwana jest Moskiewską, kacapką, tutaj doznaje upokorzenia. Róża oderwana od przyjaciół w Tanganrogu zaczyna życie jako nowa osoba, jako Ewelina. Synonimami tego życia będą miłość i nieszczęście. Sama bohaterka powie:

„Dwa imiona - dwa życia: pierwsze krótkie i prawdziwe; drugie –
wymyślone, długie, nadto długie... Pierwsze - kwiat, miłość i
nieszczęście. Drugie: szacunek ludzi, honor, powolna śmierć duszy”10.

Bohaterka musi więc być gotowa do walki: z polskością (wrogą niestety), w latach późniejszych - z rodziną, aż wreszcie z całym światem. Samotna, skrzywdzona, a co chyba najistotniejsze - niespełniona Róża stanie się zła. Pokazana z wielu stron, bo zarówno jako Polka, matka, kobieta, żona, babka i artystka, w żadnej z tych życiowych ról nie odnajdzie swojego losu. Będzie przeżywała stan niedokonania. Warto przytoczyć fragment opinii Włodzimierza Maciąga, który zauważa, że ów stan niedokonania

„jest źródłem zła, jakie zjawia się raz po raz w sercu Róży, dlatego
można powiedzieć, że zło zostaje jej wszczepione przez okoliczności
zewnętrzne, przez świat, jaki jest jej dany”11.

Zrodzi się w bohaterce gniew i złość, bo rzeczywistość, w której wypadło jej żyć, nie sprosta oczekiwaniom Róży. Dojrzewające w niej zło będzie konsekwencją niespełnionej miłości i niewykorzystanego talentu. Nie będzie chyba błędnym stwierdzenie, że z racji tego, że została wyobcowana, stała się zła. Irytacja ta wielokrotnie doprowadzi ją do skrajnych myśli, do snucia projektów zbrodniczych, aż wreszcie do bluźnierstw wypowiadanych przeciw Bogu i ludziom. Złość bohaterki jak i sama interesująca nas postać, budzi zdziwienie i litość, po to, by innym razem bawić i ujmować czytelnika. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że złośliwość Róży jest uwidoczniona w całej swej okazałości w codzienności dnia powszedniego, który niejako prowokuje ją do odsłonięcia maski zwykłej sekutnicy, megiery. Jednakże w chwilach odświętnych i sytuacjach niezwykłych bohaterka staje się zupełnie inną osobą. Następuje całkowita zmiana, śledzi się losy innej istoty. Róża jest taką kobietą, która właściwie stworzona jest do życia wyniosłego, wielkiego. Klucz do tej wielkiej pełni daje Róży muzyka. Będąc w świecie piękna tudzież muzyki bohaterka zaczyna fascynować otoczenie i urzekać je swym czarem. Wówczas ci, których krzywdzi, nie mogą oprzeć się jej wdziękowi, wybaczają wszystkie złe słowa, czyny, gesty. Ta pozornie zwodząca złość i irytacja okazują się zyskiwać nowy, twórczy aspekt. Róża skłania się raz w stronę natchnionej muzy, a raz w stronę pospolitej megiery. Biegunowość jej natury prowadząca do złamania życia mężowi, fatalnego dzieciństwa Władysia i Marty, jest widoczna właśnie w owych gwałtownych przeskokach od trywialności do wzniosłości. I mimo że Róża nigdy o niczyje względy nie zabiegała, a była raczej naszpikowana egoizmem, brakiem dobroci i zrozumienia, to potrafiła wzbudzić entuzjazm u innych jednym tylko uśmiechem przyjaźni. Można by zadać pytanie: Jak to jest możliwe? Bruno Schulz w jednej z recenzji powieści zwróci uwagę na samowystarczalność naszej bohaterki, jej niezależność od otoczenia. Podczas gdy wszyscy wokół niej są zależni od kogoś, lub czegoś, co daje im korzyści, Róża nie potrzebuje nikogo. Wyniosła i zaciekła jest całością, osiągając tym samym metafizyczną przewagę nad otoczeniem. Demoniczna złość, dająca upust w awanturach, scenach histerycznych i skandalach towarzyskich, potrafi osiągnąć swe apogeum. Chodzi mianowicie o myśl zamordowania syna i niedoszłe otrucie córki. Róża potrafi się myślą taką bawić. Upiorne instynkty muszą jednak wybuchać, bo ta niepospolita kobieta nie może się spełnić ani w sztuce ani w miłości ani na gruncie rodzinnym. Jest to postać tragiczna, która nie mogąc znaleźć pozytywnego ujścia dla swojego bujnego temperamentu i artystycznej żywiołowości, wyładowuje swe emocje w negatywnych i złowrogich odruchach. Wszystko, co u niej złe i niszczycielskie, jej niezgoda ze światem i z życiem, to nic innego jak bunt silnej indywidualności domagającej się ojczyzny dla cudzoziemki i artystycznych uniesień dla duszy, w której drzemie talent nie w pełni rozwinięty. W bohaterce na skutek owej złości i braku samorealizacji zrodzi się adlerowski kompleks niższości. Róża oczywiście podejmie próby przezwyciężenia go, a będzie się to przejawiać w chęci zrównania swoich szans z poziomem innych ludzi, a nawet znalezienia się o jeden poziom wyżej, wyniesienia się ponad przeciętność12.

Od pierwszej  do ostatniej strony powieści Róża jest nieszczęśliwą histeryczką i nie pozostaje nią być nawet w najdramatyczniej szych momentach swojego życia13. Wiele jej cech wrodzonych stworzy podatny grunt na pogłębianie się w niej owego stanu neurotycznego. Zwrócić należy w tym względzie uwagę chociażby na nadwrażliwość, wybujały temperament czy namiętność uczuć. Według Słownika współczesnego języka polskiego histeryk to:

„człowiek nie kontrolujący swoich reakcji emocjonalnych, przesadnie
wrażliwy, gwałtowanie wybuchający, wpadający w histerię”14.

Idąc tym tropem Róża często zatracać będzie poczucie rzeczywistości, stawiając przed sobą maksymalistyczne cele bez możliwości ich realizacji. Potwierdzać jej histeryczną osobność będzie też charakterystyczna labilność, wyrażająca się głównie w raptownej zmianie zachowań i sądów. Na formowanie się jej osobowości znaczący wpływ mieć będą stresy z lat młodzieńczych, urazy i uczucia zepchnięte do jej podświadomości. I mimo, że cechować ją będą wysokie zdolności umysłowe i niesłychanie sprawny umysł, to jej rozwój emocjonalny ulegnie zahamowaniu. To duże dziecko wpadać będzie w krańcowo odmienne nastroje. Róża niczym dziecko nie będzie się liczyć z odczuciami drugiego człowieka. Przed dziećmi stawiać będzie przesadne wymagania. Nieustannie będzie manipulować członkami swojej rodziny, podkreślając na każdym kroku własne ja. Nie może to budzić zdziwienia, zważając na fakt, że „Histerycy są przecież specjalistami od „manipulacji” ludzkimi uczuciami”15. Istotna w przypadku Żabczyńskiej jest jej teatralność. W berlińskiej operze będzie łaskawie rozdzielać uśmiechy niczym księżna, by w jednej chwili spoglądać swym gniewnym i pogardliwym wzrokiem. Na przyjęciu dyplomatycznym u syna (Rzym) Róża będzie już nie udzielną księżną, lecz dystyngowaną starszą damą. Dużo ze swej teatralności ujawnia w lekcjach muzyki z córką. Często „(...) zaczynała naśladować rzekomy styl Marty. Robiła to w sposób nieopisanie zabawny, z małpią zręcznością, z dziecięcym komizmem”16. Innym zaś razem potrafiła zganić córkę ostrą reprymendą i krzykiem.

Dokonując natomiast zestawienia postaci Róży z pozostałymi bohaterami powieści wyraźnie dostrzec można, że Żabczyńska jest postacią psychologicznie „silną”, podczas gdy reszta to postaci psychologicznie „słabe”. Względem każdego z najbliższych przybierze Róża, mówiąc językiem Gombrowicza, inną maskę. Dla Adama jest kobietą rozczarowaną życiem małżeńskim z jednej strony, i fatalnie dobraną partnerką erotyczną z drugiej strony. Róża nie tylko nie kocha męża, ona go nawet nie lubi. Adama na każdym kroku będzie spotykać niezadowolenie i pogarda ze strony Róży. Jego miłość jest splotem podziwu, niezaspokojenia, obaw i gotowości podporządkowania się, pragnieniem sprostania powtarzającym się sytuacjom niechęci17. Dla Władysława Róża jest nieczułą i wymagająca matką, synonimem wypaczonej miłości matczynej - bezwzględnej, okrutnej jak nienawiść. Swą zaborczością domaga się dowodów synowskiego przywiązania. Jest zazdrosna, co przejawia się w jej władczości i wścibskości. Jeśli decyzje, słowa, czyny syna nie zaspokajają oczekiwań matki, potrafi być mściwa i kapryśna. Ciekawą gombrowiczowską maskę przyjmie Róża względem Marty. Stanie się dla córki symbolem strachu, odtrącenia i niezrozumienia. Będzie inspiratorką zainteresowań artystycznych córki. Za pośrednictwem talentu Marty będzie próbowała urzeczywistnić swoje niespełnione marzenia i szanse. Wpływ matki na córkę będzie tak silny, że Marta nie zdoła się od niego uwolnić. Nie uwolni się także od lęku przed swoją rodzicielką.

Róża to z jednej strony kobieta zła. Z drugiej jednak strony każdy krytyk i recenzent powieści zauważył, że pod pancerzem złości i nienawiści kryje się istota nieszczęśliwa, zatruwająca życie sobie i rodzinie bez jakichkolwiek skrupułów. Całe jej nieszczęście i idące za tym kompleksy mają swe źródło w stłumionym popędzie seksualnym, zawiedzionej miłości do Michała i niezaspokojonym erotyzmie. Cofnąć się należy do młodości Róży, do czasów gdy miała lat szesnaście. Wówczas to wyrwana przez ciotkę Luizę od przyjaciół i rodzinnego domu, przyjeżdża do Polski i rozpoczyna edukację muzyczną u profesora Bądskiego. Scena znamienna: Michał kontra Róża, salon, zbliżenie ciał, słowa Michała: „Ja, ja, das hat sie schön eine wünderschöne Nase”. Wszystko zasadzać się będzie wokół tego jednego zdarzenia, jednej sceny, która zapadnie głęboko w podświadomości Róży. Słowa te wypowiedziane niebacznie zaciążą na całym życiu Żabczyńskiej, stanowić będą klucz do jej tajemnicy. W owych słowach zawarte będzie całe fatum bohaterki, cała jej tragedia, a jednocześnie całe jej szczęście. Obca, cudzoziemka na te słowa przecież czekała. Uczynią one z niej kobietę. Odtąd Róża zacznie dbać o swój wygląd:

„Na noc wcierała w policzki maść ogórkową, ręce namaszczała coldcreamem,
sypiała w rękawiczkach, nie nosiła raniących bryklami gorsetów, ciało
utrzymywała w pedantycznej schludności”18.

Będzie zawsze starannie uczesana i elegancka. Jednak gdy Michał ożeni się z inną, kobiecość Róży zostanie zamknięta, oscylując wciąż wokół tych fatalnych słów. Żabczyńska nie będzie potrafiła przyjąć do siebie żadnego innego tekstu. Jej życie zawiśnie w tych słowach, które zostały jej odebrane. Będzie nadal troskliwie pielęgnować swą urodę, czego dowodem jest fakt, że w wieku sześćdziesięciu lat wyglądała na trzydzieści, aczkolwiek kobiecość ta będzie formą zemsty na mężczyznach. Ból spowoduje, że wszystko to, co dla normalnej kobiety stanowi spełnienie czyli małżeństwo, dzieci, ich kariera i radości, stanie się życiem obcym, światem niezaspokojonym, niezrozumiałym. Jej egzystencja zostanie schwytana w potrzask „kompleksu nosa”. Jedyna istotna przygoda w jej życiu tzn. miłość Michała, stanie się ponadczasowa, wznosić się będzie ponad realność. Werset, który padnie z ust kochanka, będzie Róża nieustannie odczytywać, krążyć wokół niego. Nie usłyszy ona przecież słów „kocham cię” - formuły słownej, która powoduje, że kobieta wchodzi w nowy wymiar życia. Róża pozna samą siebie w słowach „eine wünderschöne Nase” - one staną się zamiennikiem słów „kocham cię” i to właśnie one nazwą miłość Róży. Lata po rozstaniu z Michałem będą dla Róży złym snem, fantazją, oczekiwaniem na powrót pierwszej i jedynej w jej życiu miłości. Mimo że czytelnik poznaje ją jako sześćdziesięcioletnią kobietę, to tak naprawdę ona ma wciąż szesnaście lat. Uzdrowienie dokona się w niej dopiero za sprawą doktora Gerharda. Lekarz z Królewca rozpozna kompleks chorej, dostrzeże w niej udręczone stworzenie, przywróci ją do życia. Wypowiadając zaklęte słowa obudzi w niej ponownie kobietę i człowieka. On jeden nie będzie słuchał jej słów, a wsłucha się w jej serce. Gerhard zajmie miejsce Michała, będzie Michałem. Dla Róży stanie się to chwilą historyczną, w której dokona się jej zbawienie. Skruszy się w bohaterce pancerz złości, uświadomi sobie ona przyczyny swojego kompleksu. Pokocha życie, przebaczy wszystkim, prosząc jednocześnie o przebaczenie. Dojdzie wówczas do jakże istotnego wniosku: „Ani ambicja, ani sztuka, ani podróże, ani bogactwo - uśmiech jest niezbędny do życia”19. Zanim jednak to się dokona, czterdzieści lat życia Róży będzie dla niej wewnętrzną męką. Niefortunny kochanek, brutalne wyrwanie ze środowiska, fatalnie poprowadzona kariera artystyczna, aż wreszcie niedobrane małżeństwo sprawią, że pomiędzy Różą a rzeczywistością będzie istniał nieustający konflikt. Jej psychika będzie otchłanią pełną sprzeczności. Agresja i wściekłość przypominające niekiedy zachowanie się zwierząt drapieżnych, dawać jej będą przyjemność. Od momentu zdrady Michała jej mottem życiowym stanie się zemsta: „postanowiła się mścić. Na Polsce, gdzie ją nieszczęście spotkało i na mężczyznach”20. Popadnie w totalny konflikt ze światem. Nad czynami i zachowaniem Żabczyńskiej będzie dominować jej własna wyobraźnia. Będzie próbować  (być może nieświadomie) zachować między rzeczywistością, a swoją psychiką barierę, która uniemożliwi wszelkie porozumienie. W jej życiu, będącym marzeniem na jawie, nieustannie powracać będą fragmenty przeszłości, sprawiające jej z jednej strony rozkosz, a z drugiej udrękę. Mimo, że rozwój fizyczny Róży przebiegał prawidłowo, to jej psychika była niedojrzała, co przejawiało się niezrównoważeniu nerwowym. Jej życie wewnętrzne zatrzymało się na skutek słów Michała. Nie potrafiła sama wyjść z tego psychicznego paraliżu. Uczucie do Michała było tak silne, że Róża nie potrafiła się od niego uwolnić i brnęła w swój wyimaginowany świat beznadziejności i niepewności. Ataki histerii, nieobce naszej bohaterce, pozwalają na częściowe rozładowanie jej kompleksów. Sposób życia Róży oraz ocena ludzi i zdarzeń uzależnione zostały od kompleksu Michała. Spowodowało to zdeformowanie rzeczywistości, w której żyła. Podstawę nienawiści do świata stanowiły uprzedzenia oraz ubogi obraz rzeczywistości przyjmowany przez świadomość Żabczyńskiej. Była dla niej rzeczywistość złą koniecznością. Róża zrywa ze światem, tworząc wokół siebie pustkę. Bohaterka może powrócić do świata realnego, ale uda jej się to pod jednym warunkiem, jakim jest przezwyciężenie w sobie przeszłości. Wiadomym jest bowiem, że przeszłość ukształtowała cała teraźniejszość Róży. Żabczyńska przezwycięży przeszłość u schyłku życia. Obudzi się z długiego snu „człowiek, który urodził się i nie żył. Nie żył wcale!”21 Stanisław Żak zasugeruje, że teraźniejszość Róży w ogóle nie istnieje, a jeśli istnieje, to tylko w sposób fragmentaryczny i po to, by przeszłość mogła się w owej teraźniejszości nieustannie realizować. Ta niezwykła indywidualność, wyrastająca w dużej mierze ponad przeciętność, przeżywa świat emocjonalnie. Nie dopuszcza tym samym do siebie żadnych rozumowych przesłanek, które ową fikcyjność mogłyby przezwyciężyć. Róża będzie oczywiście próbować przezwyciężyć kompleks poprzez narzucanie własnej indywidualności bliskim. Najbliżsi mają (chociaż tutaj lepszym stwierdzeniem będzie, iż muszą) podziwiać Różę, schylać przed nią głowę nawet jeśli w dążeniu do swych wyimaginowanych celów będzie postępować niemoralnie. Cecha charakterystyczna jej zachowania to zmienność. Róża bywa dumna, nieprzystępna, by innym razem zachwycać swą pokorą i łagodnością. Rozstrój nerwowy, który wytworzył się u Róży na skutek wydarzenia z przeszłości sprawi, że bohaterka prześpi swoje życie. Nie będzie potrafiła przystosować się do otoczenia, przed którym uciekać będzie w stany chorobowe. Nie znajdzie się wśród niej osoba, która nie drażniłaby jej bądź nie denerwowała. Adam nie będzie dostrzegał w niej tego, co jest najważniejsze, Marta będzie zbyt podobna do Adama, Władyś nie będzie darzył matki dostateczną troską. Córką nie będzie interesować się wcale, do czasu, gdy nie zdecyduje by ta została śpiewaczką. Marta ma urzeczywistnić artystyczne marzenia Róży. Uzna ją za swoją, gdy córka odśpiewa brawurowo pieśń Schumanna, a tym samym zamanifestuje obojętność, ból i wyniosłość względem brata i ojca.



Przypisy:
1. M. Kuncewiczowa, Fantomy, Warszawa 1971, s. 18.
2. Tamże, s. 21.
3. Od Przymierza z dzieckiem, w którym Kuncewiczowa kreśli nowe spojrzenie na macierzyństwo, rozpoczęła się jej faktyczna kariera literacka. Napisze pisarka wiele znakomitych utworów, które łączyć będzie refleksyjny charakter, pogłębiona analiza psychiki bohaterów, intymność, a co najważniejsze - autobiografizm. Sama autorka za swój debiut literacki uznała opowiadanie Polska na fiszmarku, napisane na konkurs Ligi Morskiej i Rzecznej (grudzień 1925 r.)
4. Matka Kuncewiczowej urodziła się w Rostowie (Rosja). Jej rodzina powróciła jednak do Polski, by zapewnić córce wychowanie w narodowym duchu. Przyczyniła się do podjęcia decyzji o powrocie do rodzinnego kraju ciotka Adeliny, a siostra ojca - Ludwika. Zob. A. Szałagan, Maria Kuncewiczowa,. Monografia dokumentacyjna 1895 -1989, Warszawa 1995, s. 17.
5. Tamże, s. 180.
6. S. Żak, Maria Kuncewiczowa, Warszawa 1973, s. 56.
7. Bruno Schulz jest autorem trzech recenzji Cudzoziemki: Nowa książka Kuncewiczowej, Tygodnik Ilustrowany 1936 nr 3; U wspólnej mety, Pion 1937 nr 35 oraz Aneksja podświadomości, Pion 1936 nr 17,wykorzystywanej w tej analizie.
8. H. Zaworska, Rozmowy z Marią Kuncewiczową, Warszawa 1983, s. 72.
9. M. Kuncewiczowa, Cudzoziemka, Warszawa 1995, s. 63
10. Tamże, s. 31.
11. W. Maciąg, Człowieczeństwo niespełnione „Cudzoziemka” Marii Kuncewiczowej, [w:] tenże, Nasz wiek XX, Wrocław 1992, s. 120.
12. S. Żak, dz. cyt., s.66.
13. L. Fryde, Maria Kuncewiczowa: „Cudzoziemka”, [w:] tenże, Wybór pisma krytycznych, Warszawa 1966, s. 341.
14. Słownik współczesnego języka polskiego pod red. Bogusława Dunaja, Warszawa 1996, s. 309.
15. A. Kępiński, Psychopatie, Kraków 1988, s. 56.
16. M. Kuncewiczowa, dz. cyt., s. 45.
17. W. Maciąg, dz. cyt. s. 116.
18. M. Kuncewiczowa, dz. cyt., s. 17.
19. Tamże, s. 194.
20. Tamże, s. 14.
21. Tamże, s. 99.   

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież