Anna Palewicz - Smyki i wiolonczele

kiedy szarówka zasnuwa przestrzenie, myślę nutami,
łuskając znaczenia jak niedojrzałe orzechy.
płomieni winorośl usta, lecz stracony weekend trwa
o wiele dłużej. rozumu niespelna pół-boginka
błaga – nalej do pełna i zatańcz mnie do ostatniej złotówki.
odpowiadam jej echem snów, zgrzytając nad ranem
goryczą zawieszonej płyty.

barwy podstawowe coraz bardziej blakną.
cienie przeszłości szykują się do manewrów na sumieniu,
a żałobny kir coraz szczelniej otula resztki młodośni.