Archiwum

Krzysztof Rogucki - Mord na duszy

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Daniel Paul Schreber urodził się w 1842 r. W 1884 r. przegrał sromotnie wybory do Reichstagu i w stanie kryzysu mentalnego zgłosił się do prof. Flechsiga w klinice psychiatrycznej w Lipsku. Leczony na hipochondrię,  przebywa tam w latach 1884–1885. Po wyleczeniu, w okresie 1886–1893 Schreber powraca do życia rodzinnego i zawodowego. W lipcu 1893 r. obejmuje  stanowisko przewodniczącego senatu w Wyższym Sądzie Krajowym Saksonii. Po trzech miesiącach następuje nawrót choroby nerwowej i wraca do kliniki psychiatrycznej, a po roku sąd wydaje decyzję o jego ubezwłasnowolnieniu.  Po przeniesieniu do prywatnego zakładu leczniczego w Sonnenstein  między rokiem 1897 a 1900 powstają jego Pamiętniki. Dzięki staraniom Schrebera, sąd apelacyjny w 1902 r. uchyla decyzję o ubezwłasnowolnieniu. W 1903 r. wydano Pamiętniki. W maju 1907 r. spotykają go dwa nieszczęścia, z których już się nie podnosi: śmierć matki i udar mózgu jego żony Sabine. W rezultacie znalazł się w szpitalu w Dösen koło Lipska, jego stan zdrowia systematycznie się pogarsza i w kwietniu 1911 r. umiera w wyniku  powikłań krążeniowo-oddechowych.
Właściwe odczytanie dzieła Schrebera winno uwzględniać dwojaką perspektywę: pierwszoosobową i trzecioosobową, a ściślej: autobiograficzny zapis przeżyć i ich rozumienie  przez autora oraz zamieszczone jako aneksy i załączniki do książki: opinie o nim wydane przez psychiatrów i prawników. Dopiero zderzenie ze sobą tych kilku relacji daje pełne wyobrażenie o tym, co się działo się w życiu mentalnym Schrebera. Jego chorobę zdiagnozowano jako  dementia praecox, lecz ówcześnie przez to pojęcie rozumiano: zaburzenia ze spektrum autystycznym, wiele odmian schizofrenii, psychotyczną depresję czy niedoczynność tarczycy. Przypomnijmy, iż dopiero w 1908 r. szwajcarski psychiatra Eugen Bleuler ukuł pojęcie schizofrenii w sensie zbliżonym do współczesnego i zakwestionował otępienie jako cechę definicyjną tej choroby. Według obecnej nozologii, Schreber cierpiał na schizofrenię paranoidalną. Rozwój jego choroby w drugim stadium rozpoczyna się gwałtownie, charakteryzuje się wysokim stopniem hiperestezji (nadwrażliwości) na światło i dźwięki, mnożeniem się halucynacji wzrokowo-słuchowych, które zmieniają jego sposób myślenia, odczuwania, percepcji świata. Chory sądzi, iż stał przedmiotem eksperymentu polegającego na odmężczyźnianiu, czyli na przemianie z mężczyzny w kobietę. Coraz bardziej pogrąża się w rozpaczy i stanach lękowych, godzinami tkwi w otępieniu, cierpi na chroniczną bezsenność, podczas kąpieli ponawia próby utopienia się, żąda wydania trucizny, aby móc samobójczo zakończyć życie. Urojenia Schrebera nabierają stopniowo charakteru mistyczno-religijnego, przypisuje sobie bezpośredni kontakt z Bogiem, oznajmia o cudach, które stały się jego udziałem (np. spożywanie posiłków bez żołądka!). Bóg Schrebera składa się z nieskończonej liczby nerwów, a słońce i gwiazdy są jego okiem. Precyzyjniej: Bóg ma dualną naturę: tworzą go Ormuzd i Oryman (nawiązanie do zoroastryzmu), kontaktuje się z duszami po śmierci, wyjątek czyni tylko dla niego. Chory twierdzi też, że ma wadliwie rozwinięty żeński organ płciowy, umożliwiający stosunki seksualne z Bogiem. Permanentne cierpienie oraz sugestie wewnętrznych głosów (omamów słuchowych) osiągają kulminację w postaci decyzji o zakończeniu życia śmiercią głodową, co sprowadza się do odmowy przyjmowania posiłków i w konsekwencji kończy się przymusowym dokarmianiem. Schreber traci poczucie rzeczywistości: rozważa możliwość przeniesienia Lipska wraz z zakładem psychiatrycznym w inne miejsce w kosmosie, a spotykane osoby, łącznie ze swoją żoną, uważa za wyczarowanych, pobieżnie wytworzonych ludzi. Źródłem największych cierpień chorego są szepczące głosy, które zagłuszał grą na fortepianie, a później wyciem lub liczeniem.  Nie mniej przykre są uciski w głowie, które wyjaśnia jako działanie maszyny ściskania głowy, będącej czymś w rodzaju gwintownicy, obsługiwanej przez dwa małe diabły. Szczególnie dokucza mu hiperestezja: każdy dźwięk związany z działaniem ludzkim jest przeżywany jako bardzo bolesne szarpnięcie głowy. W okresie od maja 1896 do grudnia 1898 r. zostaje umieszczony w izolatce. Czytanie gazet i regularna korespondencja stopniowo przywracają jego wiarę w realność świata. Stan chorego powoli się stabilizował i początkowo w obecności pielęgniarza, a następnie samodzielnie udaje się na spacery, koncerty, wystawy. W piśmie do sądu apelacyjnego, nie korzystając z opracowań prawniczych, podkreślał nieostrość i płynne granice rozróżnienia między osobami psychicznie niestabilnymi a umysłowo chorymi. Schreber sądził, iż uzyskał wgląd w tajemnicę porządku świata, zaś jego unikalne doświadczenie odmężczyźniania jest przesłaniem, które musi przekazać potomnym: Po prostu nie mogę chcieć, by poznanie Boga, jakie stało się moim udziałem, zatraciło się wraz z moją śmiercią i tym samym zniknęła dla ludzkości być może jedyna niepowtarzalna okazja do zdobycia właściwych wyobrażeń o tamtym świecie (s. 160).
Na zakończenie dwa uogólnienia. Po pierwsze, struktura urojeniowa Schrebera powstała w jego psychice jako próba wyjaśnienia sobie samemu doświadczanych nieoczekiwanie stanów umysłowych (halucynacji, lęków, bólów), zainicjowanych niepowodzeniami życiowymi. Po drugie, w filozofii umysłu coraz więcej zwolenników zdobywa pogląd o jaźni jako strukturalnym elemencie świadomości, a przypadek Schrebera może być rozpatrywany jako brak poczucia sprawstwa w procesie własnego myślenia. Jednak problem nie leży w tym, jak chcą niektórzy, że czym innym jest poczucie sprawstwa procesu mentalnego, a czym innym poczucie jego własności. Istotna zagadka przypadku Schrebera dotyczy racjonalności podmiotu świadomości, czyli, jak można np. być przekonanym o braku żołądka, a jednocześnie pisać odwołanie do sądu apelacyjnego, zawierające wnikliwe argumenty z zakresu prawa karnego i prawa cywilnego.     

                              
Daniel Paul Schreber, Pamiętniki nerwowo chorego,  tłum. R. Darda-Staab, Wydawnictwo LIBRON, Kraków 2006, ss. 389.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok