Eugeniusz Koźmiński - Zapiski starego sceptyka (dziennik) (5) - Czwartek 14 lipca.

Spis treści

Czwartek 14 lipca, wieczór. Wróciłem właśnie ze spotkania naszej grupy i  czytam ponownie najnowszy wiersz, który przyniosła Emanuela C. Potem sięgam po inne, jeszcze nie drukowane wiersze tej autorki, która ciągle odkłada debiut książkowy, chociaż jest już obecna w pismach literackich. Szkoda, bo mnie się zdaje, że Em. jest nareszcie pewna swych umiejętności i drogi, którą chce podążać. A jest to droga, na której ułożyły się obok siebie dwie konieczności: rejestracji i opisu oraz refleksji i analizy osobistego doświadczenia.

Rejestrowanie fragmentów rzeczywistości; ludzi, rzeczy, zdarzeń; w twórczości poetyckiej jest czymś zwyczajnym. Szczególnie współcześni autorzy upodobali sobie konkret; opisany precyzyjnie utwierdza nas w przekonaniu, że istniejemy w świecie realnym i możemy to potwierdzić osobistym doświadczeniem. Tu jednak nasuwa się pytanie, czemu służy  owo nazywanie. Przypatrzmy się fragmentowi wiersza Roberta Adamczaka "Awaria"; z tomu "Wiersze sześciu obrotów":

"Krany od wczoraj są jak porzucone na piasku ryby./ Dzisiaj kończą kopać, bo widać jedynie żelazne/ końce łopat i odrzucaną ziemię, przy której facet z czarną teczką zerka w dół,/ unosząc głowę tylko wtedy, gdy niektórzy z lokatorów zaczepiają go/ pytając".

Jest to przykład; robienia wiersza z wszystkiego, nadawanie okruchom codziennej rzeczywistości poetyckich walorów; ma to miejsce także w innych rodzajach sztuki, bo taką samą rolę pełni, np. muszla klozetowa postawiona na postumencie w galerii rzeźby, jak wyżej wymienione akcesoria w wierszu o awarii wodociągowej. Ale Emanuela C. nie idzie tym tropem. Realność świata poddaje w wątpliwość, bo jak inaczej odczytać takie wersy:

"gdy szłam po mojej lewej ręce świat chylił się ku końcowi / w prawej trzymałam kurczowo torebkę zrobioną  ponoć ze skóry / w środku na nic martwego nie natrafiłam z wyjątkiem zdjęcia do paszportu / nosiłam je na wszelki wypadek gdyby trzeba było udowodnić że tylko prawda ma znaczenie".

W tak niewielkim szkicu nie wypada mnożyć przykładów, ale już widać, że autorka nie wchodzi w rolę sprawozdawcy, zresztą inne wiersze z tomu przygotowywanego do druku potwierdzają jej sposób postrzegania rzeczywistości: rekwizyty tworzące otaczający nas świat mają swoją oczywistą  rolę i kształt, ale także niosą w sobie tajemnicę, nieprzewidywalność, magię.

Rejestrując poczynione obserwacje, Emanuela C. zapisuje także rozmowy, podkreślając tym samym autentyczność spostrzeżeń. Ich język, chwilami brutalny, kontrastuje z refleksjami dotyczącymi relacji międzyludzkich, tęsknotą za wartościami które ponowoczesność wystawia na próbę.

"dochodziła mnie rozmowa dwóch chłopaków jeden mówił że jego kobieta jest dziwna/ bo gdy on idzie naprawiać samochód ona mu mówi, że go kocha i weź tu, kurwa, zrozum/ wytłumacz a drugi nic nie mówi bo jego znów jest w ciąży i trzeba będzie teraz ostro zapierdalać aby/ to wszystko przy życiu utrzymać/ nie wiedziałam czy chodziło mu o człowieka czy może o miłość".

Jak powiedziano wcześniej, poezji Em. towarzyszy także potrzeba refleksji. Jedną z nich jest konstatacja, że w opisanym świecie musimy jednak się odnaleźć, uczestniczyć. Dlatego wiersz "napływ" kończy się zwrotem: "byłam tłumem, jestem jedną z nich". Tu podmiot liryczny przekonuje się o umowności, powierzchowności i nietrwałości międzyludzkich relacji. Są one powierzchowne, układane bez przekonania i wiary w sens. Jakby istniały p o n i c.

"był środek lata a ja patrzyłam jak odchodziłeś między wierszami wymykałeś / mi się z rąk choć wcale nie byłam na to gotowa wychylałam głowę wspinałam na/ palce czułam lepkość rosy na obu policzkach".

Niecierpliwie czekam na ukazanie się debiutanckiego tomu autorki, żeby móc o nim napisać więcej.

Komentarze   

0 #1 krycha 2017-02-28 06:36
też kiedyś pisałam pamiętnik tylko muszę go poszukać na strychu a może znów zacznę pisać. przynajmniej wnuki będą mięć co czytać za kilka lat
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież