Eugeniusz Koźmiński - Zapiski starego sceptyka (dziennik) (5) - 9 września.

Spis treści

9 września, upał. Lato wróciło, wrzesień oddaje to, co zabrał sierpień. Na ulicach jeszcze ruch, ale ludzie chodzą wolniej, stateczniej. Plaża zapełniona, ale nie "zapchana", jak bywało w słoneczne dni lipca lub sierpnia. Wiadomo; najwięksi krzykacze i ich rodzice wyjechali do pracy i szkół, pozostali starsi i studenci, którzy po wakacyjnej pracy mają jeszcze kilka dni odpoczynku. Na promenadzie, przed wejściem na molo, siedzi jakiś młody "muzyk" i maltretuje gitarę. Przed nim na chodniku para młodych meneli chyba drzemie. Przechodzi starsza pani, a muzyk zwraca się do niej z prośbą: - Da pani chociaż pięć złotych? Na to ona: - Młody jesteś, powinieneś iść do pracy i zarobić. Wtedy szarpidrut z rozbrajającą szczerością: - Kobieto, ja jestem taki alkoholik, że do pracy nikt mnie nie przyjmie.

Kobieta pomyślała, a potem rzuciła do kapelusza jakieś pieniądze z komentarzem: - Jeżeli tak mówisz, to masz chociaż tyle. Pani Kasia, bibliotekarka przy Nadbrzeżnej, która od kilku dni musi słuchać jego "muzyki" i fałszywego zawodzenia, powiada: - Chętnie zapłaciłabym mu więcej, żeby sobie poszedł, ale nie jestem pewna, czy nie będzie grać jeszcze gorzej po kolejnym piwie. A poza tym ma przecież słuchaczy, nie mogę im zabronić "obcowania z kulturą".

Komentarze   

0 #1 krycha 2017-02-28 06:36
też kiedyś pisałam pamiętnik tylko muszę go poszukać na strychu a może znów zacznę pisać. przynajmniej wnuki będą mięć co czytać za kilka lat
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież