Wojciech Kawiński - Z drobnych powtórzeń

Pisać: nie za bardzo ciemno.
Milczeć: prawie że subtelnie.
Aby mało się spełniło
Obok innych spełnień.

To znaczy rudy nie będzie zachód
Słońca.  A wiatr stromy.
Dom  obcy. Droga prosta
W  kierunku nie-wiadomym.


Drzewo złuszczy się do cna.
Z miłości zostanie pojedyncze łóżko.
Wrócimy. By wyjechać.
Tym razem na próżno.

Żółty lęk uwydatni nagła powódź.
Pies utonie. W naszej wspólnej pamięci.
Na fotografii ktoś kto ciebie widzi
Jak się z sobą męczysz.

Słuchem. Wzrokiem. Dotykasz przenośni.
Drżenia wewnętrzne ukrywasz. Niczym ranę.
Piszesz w ciemno. Oddechem.
Budzi cię bełkotliwy poranek.

Zbyt dzienny. Ażeby jasno widzieć.
Każdy ślepy promień.
Do bez-snu się szykujesz.
Wierząc w nie-wiadome.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora