Michał Filipowski - Imię nadane jej przeze mnie o 5 nad ranem

witaj moja poranna już chyba bezskuteczna próbo stawiania oporu wspomnieniom

witaj nieopanowanie
myśli, ust i rąk
wybiegające poza horyzont

lub

przyzwoite babcine spojrzenie
wyznaczone regulaminami
parków, placów i huśtawek


spacerujący z pieskami
wzroku rybich oczu

śledząca szlaki naszych dłoni
taflo pragnień.

szlaku wyznaczony granicami
telefonicznych połączeń
z naszymi Matkami, Mężami,
Żonami czekającymi z obiadem,

Kobieto obejmująca spłoszone ciała
pluszowych bohaterów
kołyszących się w kątach
pokoi.

dźwięku kościelnych dzwonów –
osierocony rytmie
wzywający na Mszę

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież