Ryszard Kowrygo - Kamień

Rana tkwi w tobie głęboko ukryta,                                    
jak miecz Świętego Michała Archanioła
w Smoku – Lucyferze.

Może to tylko wyrzut sumienia,
człowieka czyniącego wokół siebie
pustynię, której na imię:
ja chcę, ja muszę, tak ma być.


Niezdolny do współczucia,
niezdolny do kompromisów,
zdolny do miłości samego siebie,
zastygł w letargu.

Śpiew ptaków zamilkł,
główki chabru na polu
ze wstydu stały się czerwone,
oset zamienił nazwę na bławatek.

Słyszę głuche westchnienia
i narzekania zerwanej lemieszem,
pokrytej liszajami i krostami
twarzy matki, ziemi.

Trzewia to jęki i syki lawy wydobywającej
się do nowego życia.
Ledwo opuściwszy ciepłe łożysko
ziemi – rodzicielki – wydaje ostatnie tchnienie.
Stając się kamieniem, upodabnia się do serca
człowieka, miłującego samego siebie.

                                        Gliwice, dnia 14.07.2015 r.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org