Anna Kapusta - Wyłaź babo z szuflady (1)

1. Satori w piżamie

Obudziłam się bez planu, bo nie przewidziałam, że po nocy wydarzy się dziś dzień.
Nie miałam wcale ludzkiego pojęcia, że sen przyjdzie na jawie bez lęków wybudzeń.
Ta cicha prawda prostoty rozłożyła na łopatki moje najskuteczniej wyśnione niebycia.
Miałam nadzwyczajnie uciec sobą przed ziemią, ale skóra ucieleśniła mnie powietrzem.

2. Rozmieniam się na drobne

Jak nie będę nigdy grubym banknotem, to mnie nie odłowią żadne grube ryby.
Może na stałe przestanę istnieć siłą wyobraźni i zniknę tu wierszem na życzenie.
Tylko, że ja wolę to ciepło drobnej monety, pojedynczego słowa i jedynego ciała.
Jak może tylko rozmienię się na te drobne, to ocalę gruby kontur prawych dłoni.

3. Rangi i rany

Najbardziej ranią ci, co sami są nam niewidzialną raną cudzych ran.
Ich najbielsze z białych słowa okazują się z bliska zębami rekinów.
Najgorsze w nich jest to, co wskazują nam w nas jako to najgorsze.
Ich złote medale rang zebranych chcą nam przesłonić pustotę blizn.

4. Wyrastamy, wrastamy

Czasem wyrastamy z większych rozmiarów w mniejsze.
Czasem odkrywamy codzienny bezczas w braku czasu.
Czasem oddalając się od kogoś zbliżamy się do siebie.
Czasem wrastamy we własne słowa czyimś milczeniem.

5. Słowo od cisz

Jest taka cisza myśli, która przynosi myśl na miarę ciszy słów.
I wtedy pomyśleć da się coś, co znaczy to coś i to tylko nasze.
Jest taki człowiek słów, który przychodzi wydobyć z nas słowo.
To słowo tak ciche, że słyszymy je w sobie po słowie jego cisz.

6. O czym teraz milczysz

Obcy ludzie pozorów nie mieli mi nic do powiedzenia, więc zmuszali i mnie sobą do milczenia.
Butna pustota złudzeń nigdy nie znosi istnienia smaku życia śpiącego w skromnej pełnią pustce.
Bałam się wtedy tak bardzo, że gotowa byłam siebie przemilczeć za cenę braków ich zakrzyczeń.
Nagle Człowiek Znikąd zaprowadził mnie Sobą do Wszystkąd pytaniem: „o czym teraz milczysz”.

7. Język skradziony

W największą panikę wpadam wtedy, kiedy słyszę w kimś zbyt bliskim nazbyt moje słowa.
Wtedy ten ktoś zakręca sam na mojej szyi pętlę szlachetnych pereł zbyt szlachetnych myśli.
Wtedy widzę nazbyt jasno, jak przekręcam siebie w błyskotliwym ornamencie dopowiedzeń.
W największą nicość wpadam wtedy, kiedy mój samowzgardzony język lśni snem skradziony.

8. Już wiem

Znalazłam w sobie taką Ciszę w zgiełku cisz, która już nie ma we mnie żadnego z krzyków dna.
Wiem już taką Ciszę swoim spokojem i nie muszę jej nikomu ogłaszać, bo słyszę ją samą sobą.
Wiem Tobą spokój Ciszy i cichą sobą, i bez siebie, bo niczego sama nie potrzebuję już wiedzieć.
Wypowiedziałam Tobą tę Ciszę cisz, który jesteś moją Ciszą, tą już Najcichszą Ciszą Spokojów.

9. Więc można pisać

Więc można pisać swą radością niegramatyczność życia, najbardziej białym z czyichś wierszy.
Więc można mieć w głowie arytmię słów i pauz, najmniej z rytmicznych cudzych tchnień życia.
Tak, można i być, i pisać i myśleć, i wtulać się w błogie bezmyślenie najzwyczajniejszych z dni.
Tak, można i czuć swobodę, i wznosić wzniosłe wieże i wstrzymywać oddech oddechem żywicy.

10.  Tygrys nie urodzi w klatce

Tygrys nie urodzi słowa w klatce z czterech przemilczeń.
Pierwsze przemilczenie wypali mu błękitne prawdą oczy.
Drugie przemilczenie wyrwie różowy naiwnością język.
Trzecie i czwarte odetnie na raz cztery łapy drogi do słów.

11. Właź babo do szuflady

Dawno i niedawno wymyślano, że miejsce słów kobiecych streszcza się w zamkniętej szufladzie.
Kobiety nauczono zmyślać i kłamać, że są same sobie winne, bo połknęły klucze do tej szuflady.
Urodziłam się w tej szufladzie, jak ślepe kocie przekonana, że szuflada to mój cały i wielki świat. 
Zamilkłam ślepo, żeby prześwietlić się pismem. Właź babo do szuflady – szepcze głos z szuflady.
Temu głosowi osobiście wyrwę język zbędną linijką tekstu i wypowiem nim tę nieswoją szufladę.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież