Dariusz Filinger - Stodoła

Mieszkaniec Sękatej Doliny
gdy otwierał swą pustą stodołę
wnosił snopki żyta ostrożnie aby nie
uronić ziarna życia w  spiekocie pelną
piersią wdychał zapach ziemi

W kurzu pocie napełniał pustą skarbonkę


Teraz na glinianym klepisku
kiełkuje niepotrzebne ziarno
przez szpary w deskach strzelistej katedry 
sączy się światło w rozedrganym kurzu
proteście... gdy nikt nie protestuje 

Po mieszkańcu Sękatej Doliny
została pusta skarbonka przyzwoitości
wyśmiewana przez jego potomstwo –
mieszkańców chemii  przeżuwaczy miast

Niezaradny nietoperz przypalany pochodnią
fałszywego blasku zwisa nieruchomo
głową w dół w niemym sprzeciwie
pustej stodoły dobrego smaku
  

Krzyk wszy z wysokiej
trybuny że zabiorą jej świat
odbiorą ciepło krwi

Mroczne labirynty argumentów
groźne miny jak zimy
obrońców demokracji na niby

Oda do radości
pełna sprzeczności jak
odmawianie różańca na czas

To idzie nowe w pochodzie
radośnie machając kwiatami
przed wysoką  trybuną
zbiorową trumną

Zgodnie z instrukcją
należy wykopać dół
wrzucić zbędne kamienie
pomyśleć nad mową końcową

Nie mogę zachować powagi
stroję upiorne miny
opisywacza fikcji

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora