Stefan Żarów - Nie balim się Rzeszowa

Od dwóch lat na rzeszowskim rynku wydawniczym znajduje się książka osobliwa, można napisać wyjątkowa ze względu na tematykę poruszanych zagadnień. Mająca w swym charakterze ponowne przywołanie z niebytu historii miasta sprzed półwiecza. Tak ulotnej, materii jaką jest pamięć o postaciach i zdarzeniach sprzed wielu lat, o mieście, które pokaleczone w wojennej zawierusze, pozbawione znakomitej części mieszkańców w powojennej rzeczywistości od 1944 do 1989 roku, a więc przez dwa pokolenia obdarzone zostało funkcją miasta wojewódzkiego.

Jak pisze Bogusław Kotula:

Wielu wie, iluś tam pamięta, reszta nie może sobie przypomnieć. Ale ta Polska swojego czasu stalą się. Żyli w niej, rodzili się i umierali Polacy, mówiło się tu po polsku, a myślało... Tak, tak proszę towarzyszy, obywateli, panów. Nie jestem dziejopisarzem i moje paluchy nie mają prawa wciskać się miedzy karty polskiej historii// Pisanie moje Nie balim się Rzeszowa to kawałek ludzi i domów, odrobina kolegów i ulic, kruszynki znajomych. Oddanie mojemu miastu tego, co od niego wziąłem. Rodzinności, przyjaźni, sympatii, może i zwykłej miłości. To właśnie jestem winien Paniadze, Wisłokowi, kościołom: Chrystusa Króla, gimnazjalnemu i wojskowemu, piłkarskiej Resovii, bokserskiej Stali, profesorkom i profesorom od Konarskiego.

Wiele w tej pozycji nazwisk, wiele humoru i dygresji oraz ironicznych komentarzy zdarzeń towarzyskich i politycznych opowiedzianych z typową dla autora swadą. Jest to opowieść o budowaniu nowej substancji miejskiej, o radzeniu sobie mieszkańców w zupełnie nowej rzeczywistości, o zmianie postaw i tożsamości, o życiu w zupełnie innym świecie. W tym miejscu musimy być świadomi, że przed II Wojną Światową Rzeszów nie miał inteligencji twórczej. Poza pewną grupą nauczycieli, reszta to urzędnicy sądowi i administracji powiatowej oraz poczty, kupcy i właściciele sklepów oraz kadra 20. Pułku Ułanów. Nie były to grupy społeczne zdolne zapewnić miastu rozwój gospodarczy, a tym bardziej intelektualny. Pewna szansa rozwoju gospodarczego zarysowała się w drugiej połowie lat trzydziestych wraz z realizacją Centralnego Okręgu Przemysłowego i powstających w Rzeszowie w ramach tego przedsięwzięcia zakładach przemysłowych. Spore przywiązanie do Rzeszowa i ochotę działania na rzecz rozwoju miasta wykazywali rzeszowscy Żydzi. W końcu XVIII wieku Rzeszów liczył więcej rzeszowiaków pochodzenia żydowskiego, niż samych Polaków. Z tego powodu był nawet nazywany małą Jerozolimą.

Bogusław Kotula daleki jest od klasyfikowania i wartościowania według kryteriów dobra i zła, jak pisze:

Nie robię żadnych porównań, chociażby z powiatowym miasteczkiem przedwojennego województwa lwowskiego. Nikt jednak nie zaprzeczy jednemu. Powojenne wojewódzkie miasto Rzeszów zaczęło być i żyć w zupełnym innym świecie, radzić sobie zupełnie inaczej, budować swoją nową tożsamość. Czy były to zmiany dobre czy złe?//Nie wchodzę do tej gry. Nie ja rozdawałem te polityczne i społeczne obrazki

i dalej W życiu

jak w pościeli. Pod tyłkiem normalność, na plecach i nogach jakaś tam rzeczywistość, ale za to głowa to same sny, marzenia i podobne duperele.

Niech to posłuży za znakomitą rekomendację tej unikalnej pozycji. Polecam i życzę wyjątkowych wrażeń podczas podróży do czasu minionego, aczkolwiek jeszcze dla nas nie tak odległego. Sam w swojej codziennej ponad trzydziestopięcioletniej bytności w Rzeszowie, doświadczyłem przeobrażenia substancji miasta w ośrodek dominujący na mapie regionu. Poznałem osobiście lub jeszcze z dymiących wspomnień i anegdot wiele postaci przywołanych na kartach tej książki. A cóż dopiero autor, dla którego to miasto Rzeszów jest miastem rodzinnym. Aby dodać nieco dziegciu to spuentuje to przywołując, o czym śpiewa Andrzej Sikorowski w piosence pt. Pani Zosia... Nim na pożarcie rzucą nas tłumom//chcemy powiedzieć//niektórym gościom//to nie tęsknota jest za komuną//to nie tęsknota za komuną//to jest tęsknota za młodością//.

Bogusław Kotula rocznik 1938, z wykształcenia historyk jest członkiem rzeszowskiego oddziału ZLP, synem tak zasłużonego dla Rzeszowa i okolic regionalisty Franciszka Kotuli. Dorobek naukowy jego ojca Franciszka, wiązał się ściśle z kulturą i tradycją Rzeszowa oraz Pogórza Rzeszowskiego. Bogusław, który po ukończeniu edukacji szkolnej w Rzeszowie, podjął w 1957 roku studia na Uniwersytecie Poznańskim, nieprzypadkowo wybrał na Wydziale Filozoficzno-Historycznym kierunek etnografii. Jeszcze będąc w szkole średniej, próbował swoich sił, jako autor wierszy, drukowanych w „Tygodniku Powszechnym" oraz w „Kamenie". Jednak po ukończeniu studiów doświadczenia życiowe, zwłaszcza zdobyte w czasie pracy w służbie więziennej, ochotniczych hufcach pracy, a także w wojskowości, zniechęciły go do takiej formy wyrazu. Miasta, które spotykał na swojej życiowej drodze to: Białystok, Katowice, Gliwice, Sanok, Kraków i Nowa Huta. Na początku lat osiemdziesiątych, po śmierci ojca, Bogusław Kotula powrócił do Rzeszowa i osiadł w nim na stałe. Tutaj powstały jego liczne książki, związane z tym miastem, jego przeszłością i dniem dzisiejszym. Wstępując na szlak, wytyczony przez autora Tamtego Rzeszowa, syn zdystansował się od ścisłej naukowości i zwrócił w stronę możliwości, jakie dawały perspektywy bardziej literackie. Jego prace, niezależnie od cennej strony poznawczej, poprzez swój barwny i dynamiczny ton gawędziarski, ujawniają niepospolitą osobowość autora. Przywiązanie do miejsca urodzenia, humor, ale i pasja demaskatorska, radość z rozwoju miasta której towarzyszy refleksyjna zaduma nad meandrami historii, to wartości, które przekazuje czytelnikom. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę nie tylko recepcję książek o Rzeszowie, ale również znaczenie liczonych na setki felietonów drukowanych np. w miesięcznikach: Nasz Dom Rzeszów oraz Echo Rzeszowa.

Na dorobek B. Kotuli złożyły się zbiory tekstów bliskich literaturze faktu, stylizowanych często na wspomnienia oraz - już w ostatnim czasie -utwory oparte na fikcji werystycznej w postaci zbiorów opowiadań. Jak mało kto, zachwyca się historią rodzinnego miasta nad Wisłokiem i ocala z niego niepowtarzalne „dawniej i dziś". O sobie mówi: Wracam do Rzeszowa. To miasto to jakaś epidemia, która wlazła na moje życie. Nie balim się Rzeszowa jest dziesiątą pozycją wydawniczą tego uznanego autora. Dotąd opublikował następujące książki: Hejleluki, czyli anegdoty prawdziwe o Franciszku Kotuli (1996), Rzeszowskie lizaki (1990), Lot kiczki (2002), Kiedy Rzeszów był Reichosfem (2005) oraz poruszające oryginalnością języka opowiastki rzeszowskie Majzlem. Szmerglem, klinem (2005), Na kuca po kampe (2007), Kostka szarego mydlą (2008), Zobaczyć Rzeszów i... (2009), Uśpić psa (2011).

Pisarz został uhonorowany Nagrodą Miasta Rzeszowa I stopnia w dziedzinie Literatury za 2005 rok za całokształt twórczości oraz Nagrodą Zarządu Województwa Podkarpackiego za działalności w dziedzinie kultury w 2007 roku.

 


Bogusław Katula, Nie balim się Rzeszowa, ZLP, Rzeszów 2013.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież