Daromiła Wąsowska-Tomawska - Napoleońskie dzieje w Pobiedziskach Letnisku

„Jakkolwiek wszystko co dziedziczymy po naszych rodzicach, ma dla nas niezmierną wartość, to najdroższe i najmilsze dla nas są ich własnoręczne rękopisy”. Tak pisała Paulina Cybulska z d. Broekere w roku 1883 w przedmowie do niemieckiego rękopisu swojego ojca Stanisława Broekere, oficera  francusko-polskiej armii w Hiszpanii, jako naocznego świadka. Stanisław Broekere pochodził z Wielkiego Księstwa Poznańskiego. W domu rodzinnym wychowywany był na gorliwego Polaka. W słowie wstępnym Stanisława Broekere z 1824 roku w olbrzymim materiale pt. „WSPOMNIENIA Z WYPRAWY WOJENNEJ W HISZPANII (1808-1814) czytamy:

 „W różnych pracach, które obecnie posiadamy o kampanii hiszpańskiej z 1808-1814 r., są  na ogół tylko krótko ujęte główne wydarzenia, jak wielkie bitwy, oblężenie twierdz itp. Jedynym moim życzeniem, jest, moim czcigodnym czytelnikom dokładnie opowiedzieć o tym pełnym grozy epizodzie wojennym”.

Stanisław Broekere odznaczony został przez Napoleona medalem św. Heleny.

Do druku rękopis przygotowała dopiero  w 1883 roku jego córka Paulina. Tłumaczenia na język polski podjęła się w 1988 roku również Maria Tomawska z d. Broekere, w domu swego syna prof.dr hab.Lecha Tomawskiego i swojej synowej lek.stomatologa Daromiły Tomawskiej, w Pobiedziskach Letnisku k/Poznania, której to dom stał się w roku1995 siedzibą Salonu Artystycznego im. Jackowskich. Rękopis w języku polskim Marii Magdaleny Tomawskiej do druku przygotował jej syn Janusz Tomawski, zamieszkały w Kobylnicy k/ Poznania,mający również w posiadaniu wydanie w języku niemieckim.  „WSPOMNIENIA Z WYPRAWY WOJENNEJ W HISZPANII (1808-1814), doczekały się oprawy. Jeden egzemplarz 170-cio stronicowy przekazałam do Bibliotekki  PAN w Kórniku. W książce spisane są m.in. nazwiska wszystkich oficerów, którzy znaleźli się w hiszpańskiej niewoli. Co zawiera owa księga oficera Stanisława Broekere, czytelnik znajdzie w „Przeglądzie” zawierającym następujące zagadnienia:

Wprowadzenie i powód wojny w Hiszpanii 1808-1814 r.:
1. Marsz przez Niemcy aż do Renu. Marsz przez Francję do granicy hiszpańskiej.
2. Imienna lista oficerów 9 linii piechoty Wielk.Ks. Warsz.,obecnych po przejściu rzeki Bidasso.
3. Marsz do Madrytu i ostatnie wydarzenia wojenne do końca 1808 r.
4. Wojna w 1809-1811 r. aż do mojej niewoli 21 sierpnia 1811 r.
5. Moja niewola od1811 r.,podróże morskie i zwolnienie z niewoli1814 r.
6. Imienna lista oficerów 12 narodowości razem ze mną w niewoli.
7. Podróż morska z wyspy Ibiza, Cagliari,do Neapol i Genui.
8. Różne wiadomości o samej Hiszpanii, obyczaje, zabawy, mieszkania, wojsko i duchowieństwo, kultura, żniwa, hodowla bydła i owiec.
9. Fabrykacja wina, sporządzanie wielkich kadzi na 1-100, 200-300 wiader.
10. Hiszpańskie walki byków, śmierć Pedra Hillos.
11. Powrót z Genui przez Włochy, Tyrol, Bawarię, Saksonię i Prusy do Polski oraz zmiany polityczne.

Stanisław Broekere urodzil się 8 maja 1789 roku jeszcze w królewsko-polskich czasach w majątku ziemskim, niedaleko miasta Międzyrzecz, którego właścicielem był ojciec. Wraz z trzema starszymi braćmi Stanisław uczył się w niższej szkole wojskowej w Kaliszu, później w Wyższej Szkole Wojskowej w Berlinie. Po jej ukończeniu wstąpił do śląskiej armii , do pułku piechoty jako chorąży. W ówczesnym Wlk.Księstwie Warszawskim ogłoszono francuskie zarządzenie o mobilizacji.Utworzono wiele nowych pułków pod wodzą generała Dąbrowskiego. Wszyscy żołnierze, którzy służyli w armii pruskiej zostali do nich też włączeni.Gdy nowe pułki polskiej armii otrzymały rozkaz natychmiastowego wymarszu do Hiszpani., wyruszył też Stanisław Broekere z 9 pułkiem liniowej piechoty pod przywództwem księcia ordynata Antoniego Sułkowskiego.

Jak wyglądał marsz do granicy hiszpańskiej i ostatnie wypadki wojenne do końca 1808 r.?

Stanisław Broekere opowiada:

„Z największą radością przekroczyliśmy pod koniec października1808 r.granicę hiszpańską.[...]Po tej stronie rzeki Bidassao, stał graniczny francuski budynek celny, z którego wieży trzykolorowa chorągiew zdawała się słać błogosławieństwo na drogę. Na budynku był wielki napis

„l'Empire Francais”Cesarstwo francuskie. Przez rzekę prowadził most kamienny. Po drugiej stronie doszliśmy do budynku celnego z napisem „Rejno de Espania”. Żółto-czerwona chorągiew smutno zwisała. Droga wiedzie przez Pireneje które tu mogą mieć wysokość około 1500 m nad poziomem morza.{..[...]Mur przydrożny w promieniach słonecznych wywiera na piechura przykre wrażenie.W pośrodku gór , 2 mile od granicy leży miejscowość Irun. Co za różnica między tymi dwoma krajami, ich mieszkańcami i mowie. Ich baskajskiej mowy nikt nie mógł zrozumieć. Także ubiór ich był zupełnie inny. Jak dzika i surowa była okolica,  tacy byli też jej mieszkańcy. Jaki smutny widok przedstawiało takie hiszpańskie miasto, ulice ciasne i wąskie, domy z kamienia, nie tynkowane, w oknach żadnych szyb, tylko w murze wycięte otwory dla światła. Żadnej gospody w całej miejscowości. Ludzie bladzi i mizerni włóczą się , okryci dużymi czarnymi płaszczami, w butach plecionych z powrozów albo w sandałach. Gromadami stoją  na narożnikach ulic, głowa przy głowie, nie robią nic, albo się naradzają".

W Las Palinas stał holenderski pułk piechoty, w którym służył mój starszy brat jako oficer – wspomina Stanisław Broekere. On stał przed swoją kwaterą i przyglądał się nam.Tak blisko siebie byliśmy bracia i żaden tego nie przypuszczał. Po drodze spotykaliśmy przy miastach i wsiach ogrody, winnice, zboże, regularne plantacje drzew oliwnych. Potem przez kilka godzin tylko góry, doliny i puste okolice.Wino spotykano wszędzie w nadmiarze.Każdy żołnierz otrzymywał codziennie rację tego trunku ale to nie wystarczało.Pijanym żołnierzom zabierano wtedy karabiny i pasy z nabojami, pozostawiając ich własnemu losowi. Bywało też, że nie było żadnych środków żywnościowych. Oficerowie z oddziałem przypędzali wówczas od pasterzy owce, kozy ,bydło rogate.Gotowane tłuste mięso popijali wodą. To naturalnie wywołało choroby wśród żołnierzy.

Miasto Toledo podobnie jak Madryt jest ciasno zabudowane, z krzywymi i wąskimi ulicami. Tu była siedziba pierwszego arcybiskupa Hiszpanii. Był nim zazwyczaj królewski książę. Niemal w każdym z 40 kościołów i klasztorów jest po 10 mnichów. Pałac arcybiskupa połączony został z katedrą  wysokim krużgankiem, wspartym na dachach szeregu 2i3 piętrowych domów.Ściany krużganku są prawie całkowicie oszklone.Dawniej znajdował się w tym miejscu najwyższy sąd inkwizycji, który dla dobra ludności został zniesiony przez króla Józefa Napoleona w 1808 r.

Najbogatszym miastem Dolnej Andaluzjii jest Malaga, prowadząca handel z wszystkimi narodami świata. W jej posiadaniu są najlepsze gatunki win, ryb morskich i towarów kolonialnych. To tutaj polski żołnierz miał najlepszą kwaterę a pułk umieszczony był w klasztorze Karmelitów. Z tego miasta odwołany został do swego kraju  książę ordynat Antoni Sułkowski, który awansował na generała.

W drodze do Grenady dużo wycierpieliśmy, wspomina oficer francusko-polskiej armii Stanisław Broekere.

„Panował straszliwy upał a nie było ani jednego domu, ani drzewa, które by dawało trochę cienia. Brak wody doprowadzał nas do rozpaczy. Każdego popołudnia szalała straszliwa burza, piorun zabił za jednym razem 5 koni dragonów. Przeciw deszczowi i słońcu staraliśmy się, my oficerowie bronić, nakrywając nasze baraki skórami zabijanego bydła, którym jako słupy służyły karabiny i bagnety wciśnięte w ziemię.Po kilku dniach na psujących się skórach wylęgało się mnóstwo robactwa, które nas oblazło.Ogromne masy orłów, sępów i innych drapieżnych ptaków zlatywało się, a były tak śmiałe, że karabinów się nie bały.”

Często zdarzało się, że wojsko otoczone było przez Hiszpanów. Trzeba było wycofywać się przez pola ryżu i kukurydzy, które były specjalnie zalewane. Nieprzyjacielska partyzantka (Briganci)  mordowała, plądrowała, rozbierała, zabierając buty,  naramienniki. Jeńców stawiano przed hiszpańskim dowódcą. 

„Potem ustawił swoich żołnierzy w dwa długie szeregi do siebie zwróconych twarzą na odległość 10 kroków. My także musieliśmy się sformować we dwa szeregi, my oficerowie na przedzie i z rękami założonymi na głowie przejść pomiędzy rzędami hiszpańskimi. Przy tym bito w bębny i wiwatowano.Niech żyje król Fernando! Wiwat niech żyje ojczyzna. Viwa la religi przy czym rzucali czapki w górę.Ten zwyczaj jeszcze u Hiszpanów został jako przeżytek po Rzymianach”.

Co pisze dalej w swoich wspomnieniach już jeniec Stanisław:

„Nasi biedni żołnierze byli załadowani do dużej rybackiej łodzi z pokładem, na którą pędzono ich biciem i popychaniem […] dopiero wieczorem jeden kapitan statku przypłynął na barce do nas, zabrał nas na swoją i na pokładzie statku korsarskiego  podano nam nieco jedzenia i wino. […] Tak pożegnaliśmy się z naszymi towarzyszami na ziemi hiszpańskiej, obrabowani ze wszystiego przez Brigantów (partyzantów)”.

Statek płynął pod angielską i hiszpańską banderą. Służył w tej wojnie do okradania francuskich statków. Płynęli do Giblartaru,dalej wzdłuż brzegu Afryki do portu w Algierze. Na wybrzeżu hiszpańskim niedaleko miasta Palmy jeńcy zostali zaprowadzeni do maurytańskiego zamku Belwedere, po 34 dniowej tułaczce w cierpieniu i głodzie.

Wielki obóz jeniecki oficerów i żołnierzy utworzony został też na dzikiej bezludnej wyspie Cabrera. Nazwę otrzymała od dawniej żyjących tam kóz Cabra. Jeńców skazano na śmierć głodową. Prawie wszyscy mieli szkorbut, żółtą febrę i inne choroby zakaźne. Ci, którzy nie chcieli poddać się nędzy, budowali baraki z gliny, kamieni i słomy. Z czasem powstało miasteczko o nazwie Napoleonville. W 1812 r.setki mieszkańców umarło w wyniku wybuchu cholery.

Stanisław Broekere więziony również przez kilka miesięcy na wyspach balearskich, trudnił się w niewoli tokarstwem i krawiectwem. Zwolniony w 1814 roku wrócił do kraju w okolice Międzyrzecza przez Neapol, Genuę, Lombardię i Austrię. Mieszkał później w Warszawie.Tam zmarł w 1860 roku.

Co pisze w "Notatkach rodzinnych" 31 lipca1993 r. Jan Broekere:

„Stanisław Broekere był Polakiem, jednak język niemiecki, zapewne wskutek kształcenia się w Berlinie w pruskich szkołach wojskowych, był mu bliższy.To też po niemiecku spisał w 1824 r. swoje wspomnienia.[...]Pisanie pamiętników ukończył w 1824 r., lecz za życia z braku środków nie mógł ich wydać.Wydała je córka jego Paulina Cybulska w Warszawie w r. 1877 w przekładzie polskim […]  (pismach codziennych miasta Warszawy ukazało się ogłoszenie: Pamiętniki […] do nabycia we wszystkich księgarniach w Warszawie po cenie rs 1 kop.80 za egzemplarz z przesyłką na prowincję rs) a w oryginale niemieckim w Poznaniu w r. 1883.[...] Pamietniki te mają historyczną wartość […] historyk wojen morskich i wszystkiego co związane jest z morzem Jerzy Pertek, Stanisława Broekere zaliczyl jako prekursora polskiej literatury marynistycznej, literatury, która zapoczątkowana została z tułaczki kilku pokoleń uchodźców politycznych i wojskowych po całym świecie. Stanisław Broekere swoimi pamiętnikami zrobił wielką przysługę, nie tylko rodzinie, która zawsze się nim chlubiła, ale ogólnego typu dla zapisu czasów i wydarzeń”.

Jan Broekere autor „Notatków rodzinnych” opatrzył je mottem z aktu lokacyjnego miasta Kcyni nadanego przez Bolesława Pobożnego, księcia wielkopolskiego 1262.

„Znika z czasem, co sie dzieje, jeśli nie otrzymuje ubezpieczenia w pamięci, piśmie i pieczęci”.