Grzegorz Pełczyński - Literatura przygraniczna

Literatura polska od dwóch stuleci funkcjonuje w różnych układach społeczno-politycznych. Jest to pochodną niezwykle skomplikowanych przemian, jakie w tym czasie przechodził naród polski, a wraz z nim jego pisarze. Te zmiany to oczywiście rozdzielenie jego terytorium między państwami ościennymi, to przymusowe i dobrowolne migracje.

W XIX wieku literatura polska była więc tworzona w państwach zaborczych: w Rosji, Prusach (później Niemczech), Austrii oraz na emigracji. Skończyło się to wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Ale nie na długo. Po drugiej wojnie światowej, na skutek zmian przez nią spowodowanych, nastąpiło rozbicie na literaturę krajową i emigracyjną. Ta druga, dobrze zorganizowana, rozwijała się z powodzeniem w wielu krajach. Istniał Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie, wydawano znakomite czasopisma z paryską „Kulturą” i londyńskimi „Wiadomościami” na czele. Nawet w Izraelu Żydzi z Polski i po polsku piszący utworzyli znaczący ośrodek literacki. Również współcześnie są za granicą polscy pisarze, aczkolwiek ich twórczości nie można już po dawnemu nazywać literaturą emigracyjną.

Ten szkic zwraca uwagę na działalność literacką uprawianą wprawdzie poza granicami państwa polskiego, lecz na pewno nie przez emigrantów. W Czechach oraz na Litwie, Łotwie, Białorusi, Ukrainie są enklawy, w których żyje autochtoniczna ludność polska. Używa ona wciąż języka polskiego. A osoby utalentowane literacko piszą w tym języku wiersze, opowiadania, artykuły.

Pisarze zaolziańscy

W Czechach leżące Zaolzie – jeden z obszarów Górnego Śląska, przedmiot sporu między Polską a Czechosłowacją, zajęty przez wojska czechosłowackie w 1920 roku, a przez polskie w 1938. Zamieszkały przez Czechów, Polaków i inne narodowości, także przez różne grupy lokalne, zróżnicowany również pod względem wyznaniowym. Ludność polska, wiejska i miejska, w większości protestancka, liczyła ponad 70 000. Posiadała swoją inteligencję, spośród której rekrutowali się pisarze.

Miało Zaolzie literaturę w języku polskim już w XIX wieku, a więc w czasach gdy należało do Austrii. Przyłączenie tego kraju do Czechosłowacji, niewątpliwie utrwaliło jej odrębność. Poeci i prozaicy okresu międzywojennego (Adolf Fierla, Paweł Kubisz, Józef Ondrusz, Gustaw Przeczka, Jerzy Stanisław Polaczek i inni) w swych książkach mocno eksponowali swój region, co wyrażało się nie tylko w poruszanej przez nich tematyce, lecz także w różnorakim używaniu miejscowego dialektu. Tendencje regionalistyczne były obecne także w tym, co pisano w pierwszych latach po drugiej wojnie światowej. Znamienna jest nazwa dodatku kulturalnego gazety „Głos Ludu” – „Szyndzioły”, wychodzącego w latach 1947-1949. Później przymuszano literatów, by pisali zgodnie z zasadami realizmu socjalistycznego, ale nie wyrugowało to tematyki zaolziańskiej. Próbę zerwania z nią podjęło młode pokolenie, debiutujące w 1959 roku w almanachu poetyckim  Pierwszy lot, które potem zainicjowało Grupę Literacką’63 (Bronisław Bielan, Adam Berger, Wilhelm Przeczka, Janusz Gaudyn, Władysław Młynek, Gustaw Pyszko, Gustaw Sajdok, Adam Wawrosz). Ale następne pokolenie znów zainteresowało się swoim regionem. Dla najmłodszego zaś charakterystyczne jest pisanie nie tylko po polsku, lecz również po czesku lub wyłącznie po czesku.

Renata Putzlacher w wierszu Ziemia albo albo tak pisze o swym kraju rodzinnym:

Zaolzie
moje ty
sponiewierane
Belko w oku
kłodo pod nogami
Zawsze za Olzą wiecznie z tyłu
na miejscu
za - ostatnim

Zaolzie
nasze ty
rozdarte
Przykrawane na miarę
na sztandary
na całuny
Podnoszone
lub opuszczane
z hukiem

Zaolzie nasze czy wasze
hydro stugłowa
o dwu językach
Ziemio albo - albo
bezkompromisowa
zmiłuj się nad nami
Zaolzianami

Literatura na Kresach

Resztki Kresów Wschodnich, w wyniku drugiej wojny światowej zagarnięte przez Związek Radziecki, wskutek przesiedleń pozbawione większości polskiej ludności. Jednakże gdzieniegdzie Polacy pozostali – ich liczebność przekraczała milion. Tylko na Litwie (ewentualnie we Lwowie) mieli oni swoją inteligencję, bo tylko tam pozostawiono polskie szkolnictwo. Tamże wychodził „Czerwony Sztandar”, jedyna polskojęzyczna gazeta w ZSRR.

Właśnie przy redakcji „Czerwonego Sztandaru”, w 1954 roku, z inicjatywy Władysława Abramowicza, powstało Kółko Literackie grupujące osoby zainteresowane literaturą i usiłujące ją tworzyć. Ich dokonania przez dłuższy czas były nader skromne. Przeważnie pisali wiersze, których poziom artystyczny uznać trzeba za niezbyt wysoki. Dopiero w drugiej połowie lat siedemdziesiątych próg profesjonalizmu przekroczyła pewna grupa autorów (między innymi Maria Łotocka, Henryk Mażul, Romuald Mieczkowski, Wojciech Piotrowicz, Sławomir Worotyński, Aleksander Sokołowski). Wspólnym debiutem książkowym polskich poetów z Litwy był almanach Sponad Wilii cichych fal, wydany w 1985 roku. Dziś ważny dla tego środowiska jest wileński periodyk kulturalny „Z nad Wilii”.

Oto wiersz Sławomira Worotyńskiego zatytułowany Nad Wilenką:

Rzeka rzeźbi fale na wodzie.
Na pergaminie pamięci.
Pomyślałem z żalem,
że we wczorajszym stuleciu
jeszcze była krewną Mickiewicza.
Na prawym brzegu w lesie Belmontu
stało krzesło filomatów.
Na lewym ciężki but Nowosilcowa.
Dzisiaj w tym miejscu
stoi wołacz mostu
na przęsłach pierwszej zwrotki
z „Pana Tadeusza”.  

Trudno porównywać literaturę powstającą na Zaolziu i na Litwie. Polacy ją tworzący działali wszakże w całkiem odmiennych warunkach. Jednakże od razu rzuca się w oczy fakt, iż bujniej rozwijała się w Czechach aniżeli w Związku Radzieckim na Litwie. Mogłoby się wydawać, że powinno być odwrotnie, gdyż na Zaolziu mieszkało o wiele mniej Polaków, zaś Kresy miały wielkie tradycje literackie. Ale Polakom w Czechosłowacji dano pewną autonomię kulturalną, w ramach której stało się możliwe ukonstytuowanie środowiska literackiego, publikującego swe utwory w czasopismach i książkach po obu stronach granicy. Polacy na Litwie takich warunków doczekali się dopiero po upadku komunizmu.

Jedna cecha bez wątpienia łączy obydwie literatury przygraniczne. Pisarze polscy w Czechach i na Litwie niejednokrotnie dokonywali tłumaczeń literatury czeskiej bądź litewskiej na język polski, czasami też w kraju zamieszkania upowszechniali polską. Przypadła im  więc rola pośredników między różnymi literaturami.

Można się chyba spodziewać, że wraz z rozbudzaniem polskości na dawnych Kresach ujawni się więcej talentów literackich wśród tamtejszych Polaków. Natomiast z powodu postępującej czechizacji Polaków na Zaolziu, tamtejsza literatura przygraniczna może całkiem zaniknąć.