Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska - Pani Egucka o skatologii

Raz do roku – może i około Wielkiej Nocy, jak głosi staroświeckie porzekadło – STRZELBA wisząca spokojnie na ścianie strzela sama! WYSTRZELIŁA! I to w kierunku PANI EGUCKIEJ! Na szczęście nie trafiła. Ale, że taka OSOBISTOŚĆ literacka – POETA – dał się przez jakowychś koryfeuszy pseudoliteratury wywieść w pole i nazwał PANIĄ EGUCKĄ SKATOLOGIEM?!! Wyznaczył rolę człowieka, który – jak piszą psycholodzy – tworzy w myśl zasad tego nurtu literackiego – SKATOLOGII, głoszącego „w miejsce tradycji ANTYWZORCE, dekonstruującego porządek, czyniącego człowieka nieodpowiedzialnym nawet za samego siebie... Dekonstruującego klasyczny obraz człowieka, wpychającego go w rolę istoty dryfującej po powierzchni REINWENCJI” (Zenon W. DUDEK)!

 

O, nie! Choć tam PANI EGUCKA wrzucona w epokę tego rzekomego POSTĘPU technologicznego, to akurat dla niej – tak jak dla tych SKATOLOGÓW – KULTURA nie wydaje się zbędna! A przecież obecnie człowiek z KULTURY rezygnuje; rezygnując jest niepodatny na działanie WOLI.

Skatologiczna kultura masowa „z jej rytuałami hedonistycznymi, orgiastycznymi, ekstatycznymi, antyascetycznymi, neopogańskimi” (Z.W. DUDEK), nie cechuje pisarstwa PANI EGUCKIEJ, zanurzonego w dziedzictwo wielowiekowych kultur tradycyjnych, a nie tworzonych „ad hoc” quasi kultur.

Można by wiele jeszcze wypisywać, ale wystarczy się wczytać w karty prozy PANI EGUCKIEJ, by zrozumieć, że to nie ona wyznaje zasadę „COGITO ERGO SUM”, za którą się czai – jak pisze cytowany już Z. W. DUDEK „mroczny cień absurdalnej niewrażliwości” charakterystyczny chyba dla CYBORGÓW, którymi PANI EGUCKA pogardza.

Zresztą to tylko my, tacy zanurzeni w cywilizację uzależnień (m. in. w przeróżne gadżety...), jeszcze tą skatologią się epatujemy...

ŚWIAT już nim znużony... ot! Choćby taka tajemnicza – nikomu bliżej fizycznie nieznana pisarka – ZNAKOMITOŚĆ – ELENA FERRANTE prezentująca najnowszy nurt w literaturze – NEOREALIZM; ucieczka od SKATOLOGII, która się wyrzekła ambicji opisywania realnego świata, powrót do XIX – wiecznej fabuły, do problemów społecznych, psychologii postaci – odnosi się to do FERRANTE, ale też bliskie pisarstwu PANI EGUCKIEJ, której styl też nic wspólnego nie ma ze SKATOLOGIĄ – bo i tutaj się u niej tego nurtu doszukiwał ów poeta – bo barokowy, bo wielopiętrowe konstrukcje zdań, spuentowane, prowadzące do logicznych rozwiązań – jakże dalekie od wzrastającej entropii rozmotanych konstrukcji wymienionego nurtu.

I jeszcze jedno: człowiek – tym razem KOBIETA – jak w prozie czy poezji skatologów, nie staje się PRZEDMIOTEM (oni piszą P…ą!), ale pozostaje PODMIOTEM. U PANI EGUCKIEJ. W jej prozie kobieta nie składa się tylko z dolnej części ciała, jak właśnie ci – nawet profesorskimi tytułami znaczeni – SKATOLODZY uważają. Ma ANIMĘ – na Soborze Trydenckim przecież jednym głosom, ale jednak! przegłosowano, że kobieta DUSZĘ MA! Zresztą PANI EGUCKA otworzyła swoją WŁASNĄ narrację, której się nie da zaszufladkować jako skatologiczną czy inną; wpisana w nurt prozy profetycznej, etycznej poszukuje PRAWDY, bo tęsknota za tym co PRAWDZIWE jest potrzebą człowieka – vide film: PIĘKNY UMYSŁ. Brak tej PRAWDY w naszym życiu prowadzi do coraz częstszych chorób umysłowych: w XXI wieku nie choroby serca, czy nowotwory będą gnębiły człowieka, ale choroby psychiczne – już dziś się nasilające.

Zatem DUCH PROFETYCZNY, tak bliski PANI EGUCKIEJ, każe jej stale poszukiwać PRAWDY I PIĘKNA…

Unosi PANIĄ EGUCKĄ w GÓRĘ... pobrzmiewa silnie! W tym celu PANI EGUCKA wynalazła dla siebie własną formę wyrazu, którą nazwała – nikt tego nie zrobił – SYMPOZJONIZMEM – zbiór rozpraw naukowo – literackich o wspólnym temacie – poszukiwania TAJEMNICY ISTNIENIA, której jeszcze nikt nie odkrył.

Natomiast w NEOREALIZM zanurzona jest postać Stasi od św. ZYTY – tej mądrości wszechczasów – nurt etyczny.

DOBRO i PIĘKNO są wieczne, a nad próbami jego niszczenia ubolewał już profetyczny POETA CYPRIAN KAMIL NORWID (chyba tę skatologię przewidział), pisząc – cytuję z pamięci:

Dziś nie kocha nikt piękna
żadna kobieta,
żaden sztukmistrz – amator,
żaden poeta.
Dziś kocha się to co
uderzające,
co powabne,
wdzięk i powab
dwa skrzydła Uranii
dwa jej ramiona
czy obejmą? Uścisną?
i czy tobie łzę otrą?
Przypomnisz w grobie.

PANI EGUCKA jest osobą inteligentną, więc nie może akceptować głupkowatego nurtu, dla którego ważne są tylko szczątki FORMY, nieważna TREŚĆ, choćby i nawet zalatywała szambem.

Bierzmy wzór z Chińczyków, którzy obecnie powracają do swych korzeni – Konfucjusza... Tradycji... Zachwycają się starą chińską poezją, kaligrafią, odwieczną mądrością tradycji, muzyką...

Należy ubolewać nad poziomem umysłowym ludzi, których pseudosztuka zaczyna się i kończy na słowach na P…, Ch… i D…

Cóż, głupi mówi to co wie, mądry wie co mówi.

– Ach, ta PANI EGUCKA – skwitowała wielka poetka EWA NAJWER – toż to KOLCZATKA! Zawsze jakowąś oponę przebije...
Trudno: chiński aforyzm głosi:

Gdy twierdzisz, że tygrys krowa
spróbuj go wydoić,
nuż się uda sztuka owa,
gdy twierdzisz, że tygrys krowa...
Jeżeli już o tym mowa
przyjaciele moi
kto twierdzi, że tygrys krowa
niechaj go wydoi.

Również tego autora

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org