• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Było zimno tamtego listopadowego poranka, gdy zamknęła się sama w mieszkaniu dziadków i postanowiła zrobić porządki. Nie wychodziła już z domu z obawy przed przeziębieniem. Zawsze była krucha i zawsze dawała sobie wmawiać, że na pewno się rozchoruje. Co roku pierwszego listopada wyjmowała z pawlacza puchową kurtkę narciarską, która wracała na swoje miejsce dopiero w okolicach Wielkanocy. „Załóż też gogle, bo masz przewiew przez oczy!” - śmiałam się, gdy wychodziła z mieszkania w centrum jak gdyby wybierała się na stok w Alpach. Chichotała spod szalika i nasuwała czapkę mocniej na czoło.

    Strona 1 z 7