Stefan Pastuszewski - Wzięcie nieprzystępnej dziewicy

O momentu założenia przez biskupa Alberta w 1201 roku Rygi, aż do początku XX wieku, kiedy ostatecznie wprowadzono nowożytne, a więc głównie z udziałem dalekosiężnej artylerii i lotnictwa metody walki, to największe miasto Inflant przeżywało 10 oblężeń. Pierwsze miało miejsce w 1210 roku za sprawą Kurów (Ryga była wówczas twierdzą niemiecką, w której służyli podbici Liwowie), ostatnie w 1812 roku, kiedy to wojska napoleońskie oblegały, choć z dużej odległości, to miasto. Tylko raz, ów legendarny, niezdobyty gród poddał się. Nastąpiło to właśnie w czasie Wojny Północnej (1700 - 1712).
To drugie oblężenie miało szczególny charakter: szwedzko-rosyjskie zmagania w zasadzie rozstrzygnęły się w dwóch bitwach na terenie Ukrainy – 28 września 1708 roku pod Leśną i 27 czerwca 1709 roku pod Połtawą. Król Karol XII zbiegł do Turcji, gdzie został przez sułtana zatrzymany w dwuznacznym charakterze gościa i więźnia zarazem. Szwecja stanęła w obliczu potężnej koalicji: Rosji, Rzeczypospolitej, Prus, Danii i Księstwa Hannoveru. Działaniami tej koalicji sterował car. Początkowo żądał jedynie zwrotu ziem ojców i dziadów, czyli Ingrii (Iżora) i Karelii oraz jednego portu na Bałtyku, to jest Narwy. Podtrzymywał umowę koalicyjną z Birż, w oparciu o którą Inflanty wraz z Estonią miały podpaść pod władzę króla polskiego, a zarazem kurfürsta saksońskiego Augusta II. Odpoczywający w Turcji Karol XII miał jednak te żądania za wygórowane, twierdząc, że klęska pod Połtawą była tylko typową dla tego rodzaju wojen jednokrotną porażką. Godził się na oddanie Iżory, zaś Narwę chciał zdać Rosji za ekwiwalent, czyli w drodze sprzedaży. Piotr I nieco zdenerwował się brakiem zgody na Karelię z ważnym dla jego taktyki obronnej Wyborgiem i 20 października 1709 roku podpisał w Toruniu pakt z Augustem II, na mocy którego tenże, ale tylko jako Kurfürst Saksonii miał otrzymać jedynie południowe Inflanty, zaś Estonię wraz z Rewlem miała zawładnąć Rosja. Ryga w zasadzie miała przypaść Polsce. Żeby zachęcić Szwecję do pokoju zdecydowano się zdobyć Rygę, jako klucz do Inflant. Dzieła tego miała dokonać armia pod wodzą feldmarszałka Borysa Pietrowicza Szeremietiewa, a król August II miał umożliwić przemarsz tych wojsk wraz z zaopatrzeniem przez Inflanty Polskie. Ryga była wówczas, obok Narwy i Dynamuntu, jedyną nowoczesną, dostosowaną do artyleryjskich bojów twierdza w tym regionie Europy. Pozostałe zamki inflanckie miały przy niej charakter dekoracji teatralnych. Rygę, tak jak i Narwę, umocnili Szwedzi, budując nie tylko nowoczesne bastiony i szańce artyleryjskie, ale i cytadelę obok zamku („Świat Inflant” 2009, nr 7, s. 8-10). Oryginalną formą fortyfikacji był, usytuowany na Zadźwiniu, fort prowadzący ostrzał bojowy – Kobronszanc (Koberszanc).
Miasto okalały potężne mury i głębokie fosy wodne. Od strony morza flankowała je twierdza Dynamunt, też wzbogacona przez Szwedów o ceglano-ziemne bastiony artyleryjskie. Ryską twierdzą dowodził generał lejtnant Nil Stremberg. Podlegał mu 13,4 – tysięczny garnizon. Miał do dyspozycji 563 armat, 66 moździerzy i 12 haubic.
Przemarsz 40 – tysięcznej rosyjskiej armii spod Połtawy na Ukrainie jesienią 1709 roku utrudniony był przez liczne, typowe dla Inflant opady. Zniszczony kraj nie dawał wystarczającego zaopatrzenia. B.P. Szeremietiew zdecydował się nie rekwirować trzody i bydła na terenie Inflant, aby – jak pisał do cara – nie doprowadzić ich do większej ruiny. Na początku października wojska podeszły pod polski Dyneburg. Trzy pułki dragonów pod wodzą generała A.G. Wołkonskogo pociągnęły w celu rozpoznania do Kurlandii. 5 (16) października cztery pułki dragonów pod wodzą generała R.C. Baura wraz z kozakami atamana Mitrofana Łobanowa otrzymały rozkaz przeprawienia się przez Dźwinę, aby jej prawym brzegiem dotrzeć do Rygi. Główne siły ruszyły natomiast lewym brzegiem rzeki. 15 (26) października rosyjskie wojska przekroczyły granicę między polskimi a szwedzkimi Inflantami, aby 27 października (6 listopada) rozpocząć blokadę twierdzy. Przygotowawcze prace oblężnicze trwały do 2 (23) grudnia.
9 (20) listopada do obozu oblegających przybył car Piotr I, aby pięć dni później osobiście, z satysfakcją mściciela, odpalić trzy działa w kierunku Rygi, zwanej przez niego „przeklętym miastem”. A wszystko to dlatego, że podczas dyplomatycznej misji, nazwanej później przez historyków Wielkim Poselstwem w 1697 roku, w której car występował incognito pod imieniem Pietra Michajłowa, setnika wolontariuszy, został on wraz z innymi uczestnikami misji przyłapany na szpiegowaniu ryskich umocnień (mierzono głębokość fos, szkicowano profile bastionów). Szwedzki gubernator Erik Jönson Dahlberg (1625-1732) nadał temu incydentowi charakter skandalu dyplomatycznego, więc Wielkie Poselstwo musiało jak nieproszone wynosić się z Rygi. E. Dahlberg meldował królowi Szwecji, że car Piotr przygotowuje wojnę i zamierza stanąć twardą nogą na brzegach Bałtyku, co 13 lat później rzeczywiście stało się faktem.
Choć Piotrowe pociski nie doleciały do murów naddźwińskiego grodu, to jednak później, po jego zdobyciu, w ścianę biblioteki miejskiej wmurowano armatnią kulę z informacją, że jest ona jedną z trzech, osobiście wystrzelonych przez cara. No cóż, już wtedy stosowano nowoczesne metody promocji miasta.
Piotr I po rekonesansie wydał feldmarszałkowi polecenie, aby Rygę, zdobyć „małą krwią”, czyli przy najmniejszych stratach w ludziach, głównie poprzez obstrzał, a nie bezpośrednie ataki. „Całe swoje starania skupcie na zablokowaniu sukursu wodą i lądem, ponieważ rzecz cała na tym właśnie się zasadza” – stwierdził niczym jasnowidz oraz strateg zarazem i wrócił do Peterburga.
W celu skupienia sił szwedzki generał – gubernator porzucił znajdujący się na przeciwnym brzegu rzeki Kobronszanc, przy okazji niszcząc most pontonowy. Okazało się później, że był to błąd, dającym wojskom rosyjskim duże pole manewru.
Rosjanie budowali wokół miasta stanowiska baterii, a w celu lepszej komunikacji między wojskami rozłożonymi na obydwu brzegach Dźwiny zmontowali 7 kilometrów przed Rygą w górę Dźwiny most pontonowy wraz z obszernymi przedmościami artyleryjskimi.
W celu odcięcia twierdzy od morza silne baterie ustawiono na obydwu brzegach aż po twierdzę Dynamunt, która choć pozostawała w rękach Szwedów, to jednak odcięta od zaplecza w żaden sposób nie mogła pomóc Rydze. 40 tysięcy rosyjskich żołnierzy rozpełzło się niczym stonka w końcowym biegu Daugawy.
Regularny obstrzał Rygi rozpoczął się 14 (25) listopada. Początkowo nie zdawał on egzaminu. Pociski nie dolatywały na drugi brzeg. Dopiero gdy w Kobronszancu ulokowano ciężką artylerię, zaczęły się dla Rygi ciężkie dni. Bomby zapalające siały spustoszenie pożarami. 13 (24) grudnia w basztę cytadeli, w której znajdował się warsztat przygotowujący pociski i zapasy 1200 beczek prochu uderzyło kilka bomb zapalających, powodując ogromną detonację. Zwielokrotnił ją wybuch 1800 gotowych pocisków w sąsiednim arsenale. Zginęło wówczas 800 ludzi, a w murach cytadeli pojawiła się ogromna wyrwa.
Jeśliby wówczas Rosjanie przystąpili do szturmu, to na pewno zakończyłby się on sukcesem. Niestety, nie było komu tego uczynić, bo B.P. Szeremietiew już od listopada kierował wojska, wraz z głównymi siłami artyleryjskimi na zimowe leże w Kurlandii. Jego kwaterą była Mitawa, ale już 19 (30) grudnia wyjechał on do Moskwy.
Dowódcą oblężenia, a raczej blokady został A. N. Repnin z dywizją liczącą 6-7 tysięcy żołnierzy. Przez całą zimę zdawali oni egzamin oblężniczy, ustawicznie nękając miasto ostrzałem i nie dopuszczając do tego, aby oblężeni wyszli na zewnątrz ze swoich bastionów po zaopatrzenie. Szwedzi z braku furażu musieli więc zastrzelić wszystkie swoje konie, co zmniejszyło niemal do zera ich szanse podczas ewentualnych wypadów poza mury, gdzie grasowali kozacy na dobrze skądinąd odżywionych wierzchowcach. Mieszkańcom Rygi zaczął zaglądać w oczy głód, bowiem wiele zapasów uległo zalaniu w piwnicach, do których wdzierała się woda przez zniszczone dachy. Dominujący wśród ryżan Niemcy żądali jak najszybciej kapitulacji, nie chcąc umierać za Szwedów, ale też obawiając się o stan swoich kupiecko-rzemieślniczych interesów, gdy miasto popadnie w ruinę.
Rosyjscy szpiedzy szybko wyczuli ten nastrój, co zaowocowało swoistą wojną propagandową. 27 tego (10 marca) na Rygę spadły 4 bomby wypełnione – dla równowagi – opiłkami metalowymi i ulotkami agitacyjnymi niosącymi – jak podkreślali ich autorzy – pewne wiadomości napisane bez żadnego fałszu.
Głosiły one pochwałę oblegających i wskazywały na zły stan twierdzy, która w każde chwili może być zdobyta. Najważniejszą wiadomością była jednak informacja, że sułtan turecki podpisał z Rosją pokój na 20 lat oraz podjął decyzję o wydaniu króla szwedzkiego carowi.
Komendantowi N. Strembergowi nie pozostało nic innego, jak w ramach kontrpropagandy ogłosić, że otrzymał ze Sztokholmu wiadomość, iż Karol XII nie tylko zawarł z sułtanem pakt wojenny, ale obecnie wraz z 100 000 żołnierzy uwolnionych z niewoli tureckiej opuścił Turcję i ruszy na odsiecz Rydze, skoro tylko na polach pojawi się karma dla koni. (Problem paszy dla wierzchowców był wręcz węzłowym w ówczesnych kampaniach wojennych; sam Napoleon Bonaparte opóźnił swój pochód na Moskwę w 1812 roku z braku wystarczającej ilości trawy na Litwie i Białorusi; „Świat Inflant” 2010, nr 1, s. 7-12 ). 
Obydwie wiadomości były oczywiście fałszywe, co wkrótce wszyło na jaw, jeszcze bardziej obniżając morale oblężonych. Dobił je 16 (27 (marca) widok szpiega szwedzkiego, którego po męczarniach Rosjanie puścili wolno do miasta. Był on strasznie poparzony, miał odcięte uszy, nos i koniec języka.
11 (12) marca wrócił z Kurlandii wraz z wojskami feldmarszałek B.P. Szeremietiew, a z Peterburga przybył zaufany cara, wręcz jego prawa ręka, książę Aleksander D. Mienszykow. Głównym jego zadaniem było umocnienie obrony wzdłuż Dźwiny między Dynemuntem a Rygą, aby ustrzec się morskiego sukursu nieprzyjaciela. Znakomity strateg Piotr I dobrze znał operację, którą właśnie od morza dokonali Szwedzi podczas, nieudanego przez to, oblężenia Rygi prowadzonego w 1654 roku przez wojska jego ojca – cara Aleksego Michajłowicza Romanowa („Świat Inflant” 2009, nr 10, s. 5-7)..
Wkrótce więc nowe umocnienia stanęły. Były to stanowiska z 32 armatami i oddziałem 700 żołnierzy, wspieranymi przez 300 dońskich kozaków wyposażonych w łódki. Dwa kilometry w dół rzeki od Rygi na wysokość uroczyska Gofenberg wybudowano bastion nazwany Aleksandrszancem na cześć księcia Aleksandra D. Mienszykowa. Dyrygujacy oblężeniem z Peterburga car Piotr I, z zawodu cieśla, a z zamiłowania wojennomorski strateg kazał urządzić w połowie drogi między Rygą a Dynemuntem zwodzony most, a przed nim zaporę z powiązanych łańcuchami brewion, co miało uniemożliwić jakąkolwiek żeglugę.
Przyczółki blokady uzbrojone były w baterie artyleryjskie. Pomysł wkrótce zdał egzamin, bo 28 kwietnia (9 maja) dziewięć szwedzkich okrętów usiłowało przedrzeć się do miasta. Silny ogień artyleryjski zmusił je do odwrotu.
Wiosenne bombardowanie rozpoczęło się na dobre, gdy 10 (21) maja pod Rygę podeszła artyleria oblężnicza dowodzona przez generała I.W. Briusa. Oblegających prześladował jednak pech. 14 (25) maja wybuchła w ich obozie dżuma, która wkrótce zagarnęła 9.800 ofiar, co w ówczesnych warunkach równało się cenie szaleńczego ataku bojowego. Zaraza przeszła również poza mury, choć w Rydze rozprzestrzeniła się już w mniejszym tempie.
27 maja (7 czerwca) agenci rosyjscy donieśli, że król Karol XII polecił generałowi Steinbeckowi zorganizować w Skone 20-tysięczny korpus i przerzucić go przez Zatokę Ryską w celu likwidacji oblężenia. Dla przeprowadzenia desantu zmobilizowano nie tylko całą flotę wojenną i handlową, ale też wynajmowano statki w innych państwach.
Mobilizacja Rosjan była niesamowita. Nie dość, że przedsięwzięto różne taktyczne kroki w celu przeciwdziałaniu desantowi, ale i zorganizowano dwa oddziały szturmowe w liczbie 2.000 żołnierzy. W nocy na 30 maja (10 czerwca) grupa pod dowództwem brygadiera Sztrafa tak szaleńczo zaatakowała prawą flankę szwedzkich umocnień, że artylerzyści porzucili działa i uciekli. Następnego dnia pułkownik P.P.Lassi wdarł się na przedmieście Rygi z lewej flanki. Tam też, w osłonie domów, zorganizowano baterie moździerzy w liczbie 14. Odległość strzału wydatnie zmniejszyła się. Rozpaczliwe kontrataki szwedzkiego garnizonu nie zdały egzaminu.
W tym czasie na wysokości Dynemuntu pojawiła się szwedzka eskadra w liczbie 24 okrętów z desantem na pokładzie. U oblężonych pojawiła się nadzieja, tym bardziej że 9 (20) czerwca trzem okrętom udało się przedrzeć w pobliże Rygi. Huraganowy ogień artylerii uniemożliwił jednak dalsze posuwanie się tej awangardy. Wkrótce cała eskadra wycofała się w morze i już nigdy nie pojawiła się.
Wtedy to komendant twierdzy poprosił 10 (21) czerwca o trzy dni rozejmu. B.P. Szeremietiew widząc, że lada moment nastąpi kapitulacja, przystał na to, lecz od 14 (25) czerwca (5 lipca) rozpoczął codzienny ostrzał Rygi. Jeśli w ciągu całego oblężenia wystrzelono 7084 pocisków, to w tych ostatnich dniach ponad połowę, czyli 3389.
Komendant N. Stremberg miał świadomość beznadziejności swego położenia. Jego król wciąż odpoczywał w Turcji, a w Szwecji nie było wojska mogącego przyjść z odsieczą. Z 12,4 tysięcy żołnierzy pozostała mu tylko połowa, a proces demoralizacji mieszkańców osiągnął szczyt. Niemniej poprosił o 10 dni rozejmu. Rosjanie zgodzili się tylko na dwie doby. 28 czerwca (8 lipca) zapadła decyzja o kapitulacji. Wysłano parlamentarzystów w celu uzgodnienia jej warunków. 4 (15) lipca 1710 roku kapitulację podpisano i tego samego dnia dywizja dowodzona przez księcia A.I. Riepina weszła do miasta przez Piaskowe Wrota. Na wałach cytadeli zawieszono rosyjski sztandar.
12 (23) lipca odbył się uroczysty wjazd do miasta samego feldmarszałka B.P. Szeremietiewa. Przy bramie wręczono mu symbolicznie dwa złote klucze od Rady Miasta, których wizerunek pojawił się później w herbie. Na rynku przysięgę wierności carowi Rosji złożyli mieszczanie i szlachta inflancka. Wpatrzeni w swoje interesy ochoczo zmienili suwerena. Rosjanie zdobyli 561 armat, 66 moździerzy i 7 haubic. Do niewoli wzięli 5132 żołnierzy, z tego 2905 rannych i chorych. Część z nich wymieniono na rosyjskich jeńców wziętych w 1700 roku pod Narwą, część puszczono wolno. Generała N. Stremberga wymieniono na rosyjskiego generała Wende. Ryski komendant miał szczęście, bo przebywał w niewoli tylko jeden rok, podczas gdy jego kompani z pierwszego okresu wojny północnej aż 10 lat. B.P. Szeremietiew, posługując się oryginalną metaforą, meldował carowi:
„Z Bożą pomocą udało mi się z głównym inflanckim miastem, który do tego czasu nigdy w żaden sposób nie był wzięty i w całej Europie znany był z niedostępnego dziewictwa, wziąć ślub i przywieść niczym narzeczoną do szlachetnego stanu”.
Warunki przejścia w poddaństwo Rosji sporządzone przez Radę Miasta Rygi i szlachtę inflancką oraz wojskową komendanturę rosyjską spisano w Akardowych Punktach. Wprawdzie podpisał je B.P. Szeremietiew, jednak poprosił o zatwierdzenie ich przez cara, co nastąpiło 12 (23) października 1710 roku.
Akt ów prolongował wszystkie dotychczasowe przywileje inflanckiej szlachty i mieszczaństwa, co stało się fundamentem ostziejskoj awtonomii, czyli specjalnego statusu nowych gubernii: Liwlandzkiej i Estlandzkiej, a później – po trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej w 1795 roku – także Kurlandzkiej.
6 (17) lipca zadecydowano o wzięciu twierdzy Dynamut. Bronił jej 1700 – tysięczny garnizon i 700 – osobowy desant z morza. Mimo porażenia przez dżumę Szwedzi zdecydowali się na obronę do końca. Jednak szczelna blokada twierdzy przez oddziały generała Buka i nieudana próba odsieczy od strony morza skłoniły komendanta Stakelberga do kapitulacji, co nastąpiło 8 (18) sierpnia. Wówczas to car Piotr I polecił swemu feldmarszałkowi objęcie dowództwa rosyjskich wojsk na terenie Rzeczypospolitej. Tak więc w sierpniu 1710 roku zwycięski wódz przekazał komendę generałowi A.I. Riepinowi i opuścił Rygę. Od tego momentu żadnych walk na terenie Inflant nie odnotowano.
Zniszczona kraina oczekiwała na inicjatywę zwycięzców, co też miało miejsce. Port i miasto potraktowano jako wyjątkową perłę dodaną do imperialnej korony, inwestując weń i zasiedlając swoimi kadrami. Zresztą po dziś dzień Ryga, z większością rosyjskojęzyczną, traktowana jest przez Moskwę, jako…jej port.  


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora