Ludwika Adamczyk - Dzukijski Park Narodowy

W Polsce mamy dwadzieścia trzy parki narodowe, z których odwiedziłam może pięć. Wybrać się w podróż w naszym kraju jest sprawą trudną. Zatłoczone ulice, parkingi, dziurawe jezdnie, mnogość ludzi i „krzyczące" reklamy, które zachęcającą do kupna coraz więcej i więcej. To bardzo męczy.

Mijając granicę polsko – litewską w Berżnikach spotykamy coś całkiem odmiennego. Pusto, cicho zielono, tylko słychać szum lekkiego wiatru w koronach drzew.

Na Litwie jest pięć parków narodowych. Mnie udało się odwiedzić dwa. Podczas wcześniejszej wyprawy Auksztocki, podczas ostatniej Dzukijski, utworzony w 1991 roku w południowej części Litwy przy granicy z Białorusią. Zajmuje 585,19 km2 ,co czyni go największym parkiem narodowym Litwy. Ponad 90% obszaru to lasy, w większości sosnowe. Znajduje się tu 28 rezerwatów przyrody oraz 3 rezerwaty ścisłe. 232 ha Parku zajmowane jest przez 48 jezior.

Podczas naszej wyprawy (5 osób), kilka razy jechaliśmy przez tereny Dzukijskiego Parku Narodowego. Nie można jednak tylko „przelotem" oglądać przyrody. Zajechaliśmy więc do miejscowości Marcinkańce (Marcinkonys), gdzie mieści się dyrekcja Parku. Tu wykupiliśmy kartę wstępu i udaliśmy się w kierunku bagien. Chcąc dotrzeć do celu musieliśmy podjechać samochodem do wskazanego miejsca i dalej udać się pieszo (2 km). Droga leśna biegła przez świetlisty bór sosnowy z runem bogatym w chrobotka leśnego (Cladonia arbuscula), który w słońcu lśnił jak sinozielony dywan. Rośnie on w miejscach nasłonecznionych, na glebie kwaśnej, jałowej, w runie lasów sosnowych i mieszanych. Wszystko wydawało się nam tu cudowne. Powietrze, znajomy świergot sikorek bogatek, promienie słońca migocące w różnych odcieniach zieleni leśnego runa i podszytu składającego się w dużej mierze z jałowca. W zasięgu ręki rosły dorodne czarne jagody. Rozmawiając niezbyt głośno dotarliśmy do dzukijskich bagien. Widok zachwycający, bo i forma terenu w odbiorze wzrokowym wyjątkowa.

Bagna mają 12 km długości i 7 km szerokości. Powstały na bazie jeziora. Otoczone są lasami sosnowymi z pojedynczymi brzozami. Gęsto porośnięte roślinnością charakterystyczną dla bagien. Jej różnorodność jest tak bogata, że tworzy całą paletę barw w odcieniach żółci                 i zieleni. Przy brzegach rzuca się w oczy kwitnąca na biało czermień błotna ( Calla plaustris)  Spotykana jest na bagnistych brzegach rzek i stawów, podmokłych olszynach, śródleśnych bagnach. Jest trująca. Idąc brzegiem bagna trafiamy na wspaniale i intensywnie pachnącą roślinę zwaną bagnem zwyczajnym (Ledum palustre. Ma ona zastosowanie w medycynie ludowej, a ziele i liście stosuje się też przeciw molom. Żal, że ten krajobraz bagienny powoli zarasta drzewami. Młode drzewa z dolnymi częściami jeszcze dość wiotkiego pnia zanurzonego w wodzie wdzierają się na terem mokradła, starając się umocnić i zasiedlić kolejne kawałki tego mało, przyjaznego im na razie, gruntu. Wygląda jakby chciały wypić cały nadmiar wody i wydalić ją przez liście do atmosfery. Tu wśród roślin widać walkę o byt. Każda chce dla siebie zająć wolny teren i dostęp do światła słonecznego.

Na terenie parku jest mnóstwo grzybów. Grzybiarze nieśli pełne kosze kurek. Aż chciało się zabrać taki kosz do domu.

Ciągle urzekała nas ta sama cisza, mały ruch uliczny, zieleń – zwyczajnie święty spokój!

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież