Andrzej Bogucki - Szwedzi – pierwsi zaborcy dóbr kultury w Europie (1)

 

8 czerwca 2007 o godzinie 13.00, dokładnie w 550. rocznicę uroczystego wjazdu króla Kazimierza Jagiellończyka do malborskiego zamku, została otwarta  wystawa "Imagines Potestatis – insygnia i znaki władzy w Królestwie Polskim i Zakonie Niemieckim". Tu tylko wspomnę, że Zamek w Malborku należał ok. 150 lat do państwa krzyżackiego, natomiast zapomina się, że na tym Zamku przez 300 lat istniało starostwo polskie. Po raz pierwszy międzynarodowa publiczność miała okazję obcować z insygniami władzy polskich królów i krzyżackich wielkich mistrzów, które zostały wystawione wspólnie w Pałacu Wielkich Mistrzów i w Wielkim Refektarzu, najbardziej okazałych i reprezentacyjnych wnętrzach zamku.

 

Podczas otwarcia tej wystawy zainteresowały mnie eksponaty z muzeów w Szwecji. Wśród zaprezentowanych eksponatów znajdowały się wizerunki władców, insygnia i znaki władzy, stroje koronacyjne, dworskie i reprezentacyjne, herby, symbolika władzy na monetach i pieczęciach, obiekty związane z reprezentacją i ceremoniałem sprawowania władzy oraz wizerunki świętych i patronów. Wystawa "Imagines Potestatis" była gigantycznym przedsięwzięciem wystawienniczym o randze międzynarodowej – składającej się na nią niemal 600 obiektów pochodzących ze zbiorów 9 krajów europejskich oraz USA. Po raz pierwszy do Polski przywieziono najcenniejsze przedmioty ze skarbca Zakonu Krzyżackiego w Wiedniu, jak również eksponaty wywiezione z Polski przez Szwedów w czasie "Potopu". Refektarz stał się miejscem ekspozycji chorągwi polskich i pruskich. Wśród nich ustawiono gabloty ze zbrojami przypisywanymi Władysławowi IV, Janowi Kazimierzowi oraz Zygmuntowi Augustowi. To do tego ostatniego należała przepiękna zbroja dziecięca oraz niepowtarzalna zbroja konna. Można tam też było zobaczyć elementy uzbrojenia Stefana Batorego.

Tej wystawy już nie ma, ale pozostał piękny dokument w postaci okolicznościowej publikacji zawierającej naukowe artykuły historyczne oraz cenne zdjęcia wraz z opisami skatalogowanych wszystkich eksponatów. Po prostu bezcenne dzieło, wykonane też na bardzo wysokim poziomie edytorskim przez „Bydgoski Dom Wydawniczy Margrafsen s.c.".

Podobnie jak wszyscy najeźdźcy na całym świecie, Szwedzi grabili i niszczyli zajęte tereny nieprzyjaciela m.in. Rzeczypospolitą i Inflanty. Nie zawahali się oblegać nawet największej świętości polskiej – Jasnej Góry w 1655 roku. Protestancka Szwecja podczas swych podbojów dążyła też do zniszczenia ognisk kontrreformacji i wszystkiego co katolickie. Ofiarą Szwedów padały kościoły i klasztory, które bardzo często ograbiano i równie często niszczono. Z kościołów oprócz dzieł sztuki i umeblowania zabierano nawet chorągwie procesyjne! Dlatego w wielu kościołach szwedzkich są do dzisiaj stare polonika. W kościele w Skokloster (w połowie drogi między Uppsalą a Siguntą) są dzisiaj obiekty sakralne z opactwa polskich cystersów w Oliwie (Gdańsk): piękna ambona i chrzcielnica.

Szwedzi jako pierwsi w Europie zajęli się systematycznym zaborem dóbr kulturalnych z polecenia... władz. Jak pisze Marzena Hausmann ich rabunkiem na zajmowanych przez wojsko szwedzkie terenach zajmowały się specjalnie do tego celu wyszkolone oddziały. Podczas „potopu szwedzkiego" w latach 1655–60 ludność Polski zmniejszyła się aż o 1/3! To dużo, dużo więcej niż podczas II wojny światowej (1939–45). Szwedzi stosowali na wielką skalę politykę spalonej ziemi – niszczyli wszystko na swej drodze przemarszu: zamki, miasta, kościoły. To cud, że – aczkolwiek zdewastowali – nie zniszczyli Wawelu ; może tylko dlatego, że był to za duży zamek i że mieli za mało na to czasu. Zajęty przez nich Kraków bardzo ucierpiał, był przez dwa lata (1655–57) systematycznie niszczony.

W 2008 roku niektóre media polskie podały informację o tym, że Biblioteka Narodowa w Warszawie wspólnie z Biblioteką Uniwersytecką w Uppsali skatalogowały znajdujący się tam księgozbiór braniewski, który jednocześnie został udostępniony naukowcom. Sprawę w zarysie historycznym przybliżył Marian Kałuski. Księgozbiór braniewski w szwedzkiej Uppsali składa się z 58 rękopisów, 336 inkunabułów oraz 2255 książek polskich i obcych, wydanych w XVI i na pocz. XVII wieku. Pochodzą one z Braniewa na Warmii, gdzie w 1565 roku powstało pierwsze w Polsce kolegium jezuickie, które jak na owe czasy miało bardzo bogatą bibliotekę. To nie jedyny cenny polonik w Szwecji, skąd się znalazł w dalekiej Uppsali? To podczas wojny polsko–szwedzkiej toczonej w latach 1621–29 na Warmii i Pomorzu, Szwedzi wywieźli do Szwecji w 1626 roku i umieścili w Bibliotece Uniwersyteckiej w Uppsali bibliotekę braniewską. Przez kradzież zbiorów bibliotecznych w Polsce, na terenie niektórych krajów niemieckich i w Czechach zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej w Uppsali wzrosły z kilkuset tomów na pocz. XVII w. do 8000 w 1641 roku i ok. 30 000 w 1702 roku. Oprócz biblioteki braniewskiej do Uppsali trafiły m.in. dwa zbiory biblioteczne z Poznania – jezuitów i bernardynów oraz biblioteka z Fromborka (dzisiaj jest tam 141 pozycji z tej biblioteki), w tym książki ze zbiorów Mikołaja Kopernika: pierwsze norymberskie wydanie jego dzieła „O obrotach ciał niebieskich" z 1543 roku, dwa traktaty astronomiczne z 1490 i 1492 roku, inkunabuł treści lekarskiej z 1490 roku i słownik gramatyczny – wszystkie dzieła są podpisane przez Kopernika oraz zawierają jego odręczne notatki. Książki polskie znajdują się jednak nie tylko w zbiorach bibliotecznych Uppsali czy Sztokholmu (np. w Bibliotece Królewskiej oraz w Archiwum Państwa), ale także w wielu prowincjonalnych bibliotekach. Np. w bibliotece w Jätlandii znajdują się dwie cenne pozycje z prywatnej biblioteki króla Zygmunta Augusta: „Opera Omnia" Hipokratesa, wydrukowana w Bazylei w 1546 roku, i „De historia animalium" Arystotelesa wydana w Paryżu w 1533 roku, które dostały się w szwedzkie ręce podczas grabieży Zamku Królewskiego w Warszawie w 1655 roku.

W bibliotekach szwedzkich przez rabunek w Polsce znalazły się tak cenne i rzadkie polskie książki, jak np. „Statut Łaskiego", wydany w Krakowie w 1506 roku, w którym na piątej stronie znajduje się najdawniejszy drukowany tekst Bogurodzicy, „Chronica Polonorum" Macieja Miechowity z 1521 roku, „Polonia" Marcina Kromera z 1577 roku – jedno z najstarszych i ważnych wówczas dzieł poświęconych Polsce, pierwsze wydanie „Kazań na niedziele i święta całego roku" księdza Piotra Skargi z 1595 roku, „Agenda" Hieronima Powodowskiego z 1605 roku – jednego z ważniejszych dzieł liturgii katolickiej czy „Zielnik" Szymona Syreńskiego z 1613 roku. Fakt szwedzkich zaborów kulturalnych zaczęto dostrzegać właściwie dopiero po II wojnie światowej, chociaż już w 1911 roku krakowska Akademia Umiejętności zorganizowała ekspedycję. Eugeniusz Barwiński, dyrektor Archiwum Państwowego we Lwowie oraz profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego Ludwik Birkenmajer i Jan Łoś, których zadaniem było odnalezienie poloników w szwedzkich zbiorach. Niestety, zajęli się przede wszystkim szukaniem rękopisów. Odkryli 205 rękopisów pochodzących z Polski oraz 168 nieznanych polskich książek, a wyniki swoich poszukiwań opublikowali w publikacji „Sprawozdanie z poszukiwań w Szwecyi" (Kraków 1914). Innymi polonikami polscy uczeni zaczęli interesować się od lat 60. XX w., np. Rulonem Polskim dopiero od 1961 roku. Na emigracji omawiał niektóre polonika w Szwecji w miesięczniku „Na Antenie" Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, dodatek do londyńskich „Wiadomości" pod koniec lat 60 Michał Lisiński. To dzięki niemu zostały bliżej rozpoznane polonika w szwedzkich muzeach. Z Lisińskim współpracował i czerpał od niego informacje M. Kałuski. On też osobiście przekonał się o ogromie poloników w Szwecji podczas wycieczki do tego kraju, oraz Norwegii i Danii, w 2002 roku.

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież