Stefan Pastuszewski - Lipowanie

Tym ogólnym, o nie do końca wyjaśnionym pochodzeniu, etnonimem określa się, ale też sami oni się określają, starowierów żyjących na wschodnim Podolu, nad Donem, nad Kubaniem, na Krymie, na Budżaku, w Besarabii, Mołdawii, Dobrudży i Bukowinie, a więc obecnie na Ukrainie, w Mołdawii, Rumunii i Bułgarii. Są oni potomkami Rosjan, w pierwszej fali znad górnej Wołgi i z regionu moskiewskiego, którzy z racji wierności staroprawosławiu uciekali począwszy od końca XVII wieku, najpierw na południowe rubieże Rosji, a potem za jej, zmienne przecież, goniące ich nawet podczas poszerzania się imperium, granice. Znamienne, że do etnonimu tego przyznają się wszyscy zamieszkujący te ziemie starobrzędowcy, bez względu na gałąź (popowcy, bezpopowcy, jednowiercy) czy sogłasije, a także niektórzy nowoprawosławni i ateiści. Istnieje, nie potwierdzona jednak ostatecznie przez językoznawców hipoteza, że etnonim lipowanie (rum. lipoveni, lipotei) pochodzi od lipy. W pierwszej wersji, że w Besarabii mieszkali oni w pobliżu lipowych lasów, w drugiej, że w gospodarstwie domowym bardzo intensywnie używali wyrobów z lipy (łyżki, talerze), a nawet wykonywali z nich szkielety łodzi rybackich, jako że to byli i nadal są świetni rybacy, którzy uczyli się tego rzemiosła na Donie, a obecnie doskonalą na Dunaju, Dniestrze, Prucie, a nawet Bohu. Niektórzy językoznawcy wywodzą ów etnonim od wsi Liponen na Bukowinie, ale hipoteza ta wyraźnie ma charakter tautologiczny.
Początkowo odrębność nazewniczą wykazywali tylko kozacy, którzy po upadku powstania kozacko–chłopskiego nad Donem i Dolną Wołgą (1707–1708) pod wodzą Kordratija Buławina (1660–1708), w grupie blisko dwóch tysięcy na czele z atamanem Ignatem Niekrasą wyemigrowali na teren Imperium Otomańskiego, na Kubań. Gdy w 1705 roku Kubań zajęła Rosja, to niekrasowcy uciekli do Dobrudży, choć pewna grupa osiedliła się też w Małej Azji w pobliżu cieśniny Bosfor. Najliczniej zasiedlili Deltę Dunaju oraz położony na północ od niej Budżak, ale też mieszkali w południowej Dobrudży, obecnie bułgarskiej, pozostałością czego są dwie wsie: Tatarica koło Silistry i Kazaszko aż pod Warną. Od swego przywódcy zwani byli niekrasowcami, lecz z uwagi na niechęć mołdawskiego a później, rumuńskiego otoczenia do rosyjskiej kozaczczyzny, w większości przypadków przystali na etnonim lipowanie. Czasem używają etnonimu kubańcy, z racji poprzedniego pobytu na Kubaniu. Istnieje hipoteza o pobycie w Dobrudży w twierdzy Jenisała przywódcy powstania kozacko–chłopskiego nad Wołgą w latach 1670–1671 Stiepana Razina (1630–1671), ale jest to tylko ustna tradycja zarejestrowana jedynie w XIX – wiecznym Marele Dictionar Geografic Român. 
Obecnie na terenie Rumunii znajduje się około 40 wsi częściowo i 20 całkowicie lipowańskich, w których u schyłku XX wieku mieszkało 100.000 starowierów1/, lecz obecnie po emigracji zarobkowej, głównie do Włoch, Hiszpanii i Francji, a także do Ameryki Północnej liczba ta spadła do 20.000, choć mówi się też o 30.000 lub 40.000. Ta rozbieżność wynika między innymi z samookreślenia się. Na przykład około 9.000 osób podaje narodowość (czystą) rosyjską, którą odróżnia się od narodowości lipowańskiej. Ma również miejsce intensywna migracja do miast, gdzie często gubi się tożsamość etniczną. Starowierzy chętnie zmieniają miejsce zamieszkania, ale i sogłasije, stąd nawet szacunki liczby lipowan są bardzo niedokładne.
Jeśli idzie o lipowan (niekrasowów) bułgarskich, to Karl Steinke szacował ich liczbę w 1990 roku na 800, lecz obecnie jest ich znacznie mniej, wręcz rudymentarnie.2/
Można mówić o swoistym ekumenizmie lipowańskim. Wynika on z faktu, iż pierwotnie w środowiskach lipowańskich, w XVII– XVIII, w zasadzie nie było wyraźnych podziałów wyznaniowych. Wszyscy mieli się za prawosławnych chrześcijan starej wiary i jak potrafili, a więc przy lokalnych różnicach, ją wyznawali, umacniając ją też zróżnicowanym obrzędem, będącym w staroprawosławiu zespołem symboli podstawowych prawd wiary. Wywodząc się głównie z buntów kozacko–chłopskich przeciw władzy państwowej w Rosji, negowali również Cerkiew rządzącą. Ich starowierie miało w znacznym stopniu przyczyny polityczne. Dopiero wejście na ten teren unifikacyjnego organizmu Imperium Rosyjskiego, z jednym z podstawowych, obok biurokracji, oręży integracji państwowo– społecznej, czyli Cerkwią synodalną (potem patriarszą) oraz przybycie starowierskich Rosjan spoza kozaczczyzny, a przede wszystkim powstanie w 1846 roku Cerkwi Chrystusowej Białokrynickiej Hierarchii podzieliło wyznaniowo, choć nie społecznie, lipowan. Nadal łączył ich nie tylko korzeń starej wiary, kultury i losów, ale też sytuacja diaspory bądź wyspy wyznaniowo–narodowo–kulturowej, czyli odizolowanej, ekskluzywnej grupy etnoreligijnej.
Zjawisko starobrzędowego ekumenizmu, jakby na zasadzie dziejowego echa, powtarza się dziś w kręgach emigracji zarobkowej lipowańskiej młodzieży, głównie z Rumunii do Włoch, Francji, Hiszpanii, USA. Organizują oni (białokryniczanie, nowozybkowcy, jednowiercy) wspólne nabożeństwa. Z racji tego, że większość emigrantów to białokryniczanie, to na nabożeństwa te zapraszani są głównie księża z Metropolii Starobrzędowej w Briale. 3/
Do lipowańskiej tradycji współpracy na bazie wspólnego korzenia wiary, kultury i losów odwoływał się I Wszechrosyjska Konferencja Starobrzędowców, która miała miejsce 21–22 listopada 2001 roku w Kijowie. Wprawdzie została ona zainicjowana przez białokrynickich popowców z biskupem kijowskim i całej Ukrainy Rosyjskiej Prawosławnej Starobrzędowej Cerkwi–Sawwatijem na czele, to jednak wcześniej nawiązano kontakty z Metropolią Staroprawosławną (nowozybkowcy) i różnymi soglasijami bezpopowskimi. Celem konferencji było odrodzenie staroprawosławia jako rezerwuaru Prawosławnej Wiary Świętej Rusi, która zaczęła się nie gdzie indziej, tylko w Kijowie. Zawiązał się Związek Staroprawosławnych Chrześcijan Kijowskiej Rusi, w którym znaczną rolę odgrywają lipowanie z Budżaku (Budziak) w Obwodzie Odesskim.  
Lipowanie, rumuńsko–mołdawscy będąc początkowo głównie niekrasowcami, mieszkali do 1735 roku poza Kubaniem w osadach o kozackiej organizacji wojskowej. Mieli swój samorząd. Byli zwolnieni od podatków w zamian za obowiązek wystawiania oddziałów wojskowych do dyspozycji władz Imperium Otomańskiego. Między innymi Sadyk Pasza (Czajkowski) organizował regularne oddziały niekrasowów do walki z Rosją. To on walnie przyczynił się do powstania hierarchii białokrynickiej w 1862 roku. Po przesiedleniu do Dobrudży ich osady zostały jednak zasilone przez rosyjskich chłopów nie związanych z organizacjami kozackimi, pochodzących z różnych terenów Rosji, w rezultacie czego charakter osady para–wojskowej nieco się rozmył. Lipowanie (niekrasowcy, kubańcy) przez długi czas nie aklimatyzowali się, zachowując typową dla staroprawosławia ekskluzywność. Unikali kontaktów z Rosją. Nie ulegali też organizowanej przez Turków islamizacji. Dopiero zwycięska wojna Rosji z Turcją w latach 1877–1878 prowadzona przez cara (1855–1881) Aleksandra II Romanowa (1818–1881), zwanego Oswobodzicielem, wyzwalająca bałkańskie narody słowiańskie, w głównej mierze prawosławne i słowiańskie z tureckiej niewoli, ale też narody proto–rumuńskie przełamała ich kozacką wrogość do Moskwy. Zaczęli stopniowo wracać na ziemie swych praszczurów, co skądinąd jest cechą konstytutywną staroprawsławnego światopoglądu – kult Świętej Rosji. Na przykład po roku 1945 w ramach repatriacji wyjechała z Bułgarii do ZSRR ponad połowa lipowan 4/.
Przeorientowanie się lipowan na Rosję w końcu XIX wieku spowodowało ich trudną sytuację polityczną na zajmowanych przez nich terenach o bardzo zmiennej przynależności państwowej. Były to głównie tereny sporne, przygraniczne. Dla głównych graczy na tym terenie – Rosji, a potem ZSRR i Rumunii, byli oni z jednej strony sojuszniczym zjawiskiem wewnętrznym, kto wie czy nawet nie V Kolumną w organizmie przeciwnika, zaś z drugiej strony elementem niepewnym, kto wie czy nawet nie dywersyjnym.
W 1812 roku, Rosja zdobyła Besarabię wraz z Budżakiem na lenniku tureckim – Hospodarii Mołdawii,w 1829 roku Mołdawia i Wołoszczyzna oddały się, zachowując autonomię pod opiekę Rosji, w 1858 roku utworzyły Zjednoczone Księstwo Mołdawii i Wołoszczyzny (Multenia), a w 1958 roku ukształtowało się niepodległe Księstwo Rumunii, nie bez pomocy Rosji oczywiście, która wspierała wszelkie siły antytureckie. W 1881 roku przekształciło się ono w Królestwo.
Besarabia wraz z południową swoją częścią – Budżakiem była głównym przedmiotem terytorialnego sporu. ZSRR nie tylko chciał importować na zachód rewolucję proletariacką, ale i dążył do odtwarzania kształtu imperium carskiego. Jego polityczna ideologia miała w rzeczywistości korzenie bardzo polityczne. 2 grudnia 1917 roku, zrusyfikowane besarabskie siły lewicowe wraz z agenturą sowiecką (póki co nie ma danych, co do roli w tym procesie lipowan), powołały na terenie Besarabii w ramach państwowości sowieckiej, Mołdawską Federacyjną Republikę Demokratyczną. Na początku 1918 roku wojska rumuńskie odbiły jednak ten kraj i 9 kwietnia 1918 roku oficjalnie przyłączono Besarabię do Rumunii. ZSRR, bezsilnie protestując przeciwko temu pogroził: Przyłączenie przemocą do Rumunii nie niweczy jedności i solidarności mas pracujących Besarabii i Rosji. W latach 1918–1920 Rumunia zajęła, dotychczas austro–węgierską, północną Bukowinę z Czernowcami i Suczawą.
Sytuacja była więc niepewna, stąd szczególny nadzór policyjny w rejonach nadgranicznych. Objął on w 1920 roku głównie lipowan zasiedlających Besarabię i Dobrudżę. Tajni agenci penetrowali te środowiska, co zostało udokumentowane licznymi raportami. 5/ Wynika z nich, że pierwszy sobór białokryniczan odbył się w Tulczy 6–8 grudnia 1922 roku. Uczestniczył w nim biskup tulczański Nikodem i izmalski Feoghen oraz 79 delegatów. Mimo długich sporów nie wybrano nowego metropolity białokrynickiego (metropolita Makary zmarł w styczniu 1921 roku). Wyboru dokonano dopiero podczas soboru 1 października 1924 roku. V metropolitą białokrynickim został biskup Tulczy i Slava Rusy – Nikodem (Nikifor Fieodotow). 16 maja 1925 roku odbył się w Braile sobór, który omawiał statut Kościoła w relacji do Ustawy o wyznaniach religijnych Królestwa Rumunii. Duchowni zaproponowali pojęcie: religia lipowan starego rytu prawosławnego (religie lipovenească de rit vechi ortodox), a delegaci świeccy: chrześcijanie wiary staroprawosławnej (crestini ai credinţei vechu oxtodoxe). W okresie międzywojennym białokryniczanie lipowańscy wykazywali przynajmniej zewnętrznie lojalność wobec władz rumuńskich, dowodem czego były liczne nabożeństwa okolicznościowe.
Pod koniec lat trzydziestych XX wieku Rumunia dostała się do niemieckiej strefy wpływów, co potwierdził niemiecko–radziecki pakt Ribbentrop–Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku (tajny protokół dotyczący Besarabii, oddający ją w ręce ZSRR). Niemniej 26 czerwca 1940 roku ZSRR przeszedł do polityki faktów dokonanych i automatycznie zażądał zwrotu Besarabii oraz – nieoczekiwanie – przekazania północnej Bukowiny ze starowierskim Watykanem, czyli Białą Krynicą. 28 czerwca, na mocy paktu zwanego pokojowym, stało się to faktem dokonanym: Budżak (dystrykty Cetatea Albă czyli Akerman, Izmajil, Hoţin) oraz północną Bukowinę włączono do Ukraińskiej SSR, a z głównej części Besarabii utworzono Mołdawską SRR. 30 czerwca Białą Krynicę zajęły oddziały Armii Radzieckiej, które rozgrabiły tamtejsze klasztory– męski i żeński.
Tzw. arbitraż wiedeński przeprowadzono 30 sierpnia 1940 roku przez Niemcy i Włochy zmusił z kolei Rumunię do przejęcia od Bułgarii Południowej Dobrudży zamieszkałej wyspami przez lipowan.
III Rzesza, chcąc nie chcąc, zaakceptowała ów fakt. Antysowiecko nastawiony biskup kiszyniowski Innokientij (Iwan Grigorijewicz Usow; 1870–1942) uciekł do Rumunii w lipcu 1940 roku, gdzie został wprowadzony na katedrę diecezji tulczańskiej. 8 maja 1941 roku na Uświęconym Soborze w Braile został on wybrany metropolitą białokrynickim, bowiem 19 stycznia 1941 roku zmarł metropolita Siłujan (Stiefan Kiprianowicz Krawcow; 1870–1941). Po zajęciu Białej Krynicy przez sowietów stolicą metropolii została Braiła. Metropolita Innokientij zmarł 16 lutego 1942 roku (nowy styl) w przykrych okolicznościach. Kazano mu przeprowadzić się do Jass. Miasto było ostrzeliwane i bombardowane przez sowietów, wszyscy uciekali, a metropolitę jako element niepewny (obywatelstwo rosyjskie) trzymano na miejscu. Zakończyło się to chorobą psychiczną – psychozą prześladowczą, co doprowadziło hierarchę do szybszego zejścia 6/.
Nowowybrany 12 kwietnia 1942 roku metropolita białokrynicki Tichon (Tit Diejewicz Kaczałkin) jako obywatel rumuński mógł urządzić swoją katedrę w odzyskanej przez Rumunię w 1941 roku Białej Krynicy na Bukowinie, lecz nie ulegając naciskom władz, które chciały zintegrować lipowan z resztą społeczeństwa nie zgodził się wprowadzić do Kościoła kalendarza gregoriańskiego, za co został zesłany do obozu. Przesiedział tam kilka tygodni i został skierowany przez rząd do Braiły, gdzie urzędował aż do swojej śmierci w 1968 roku.
Przed rumuńskimi władzami uciekali z kolei biskupi, z Besarabii i Budżaku, którzy zostali ustanowieni w okresie panowania sowieckiego i mieli sowieckie obywatelstwo. Biskup Sofronij (Anfiłow) ordynariusz Diecezji Wasłujskiej w Budżaku, niemal tuż po cheirotonii, uciekł w 1942 roku do ZSRR do Czerniowiec, a jego diecezję Rumuni wcielili do Diecezji Briałowskiej. Niektórzy biskupi, którzy w wyniku zmiany granic nie mogli przebywać w swych diecezjach w obawie przed represjami sowieckimi zamieszkali na wsiach, jak biskup odesski i bałtski Sergij (zm. 1949) w Sławsku lub w klasztorach (Tulcza), jak biskup sławski Sawatij (1862–1952). Biskup Siergiej był według komunistów ewidentnym wrogiem ZSRR, bowiem wyświęcono go na katedrę odessko– bałtską na początku 1943 roku, po zajęciu Budżaku i Transinstrii przez Rumunię.
Bezpośredni udział armii rumuńskiej po stronie triumfujących na tym terenie Niemiec zaowocował 22 czerwca 1941 roku przekroczeniem przez 13 rumuńskich dywizji rzeki Prut i odbiciem Besarabii, tudzież północnej Bukowiny, a nawet utworzeniem w sierpniu 1941 roku między Dniestrem a Bohem prowincji Transnistria z Odessą jako stolicą (mniej więcej granice byłego tureckiego Jedysanu). Tam również mieszkali lipowanie, których natychmiast, jako pochodzenia rosyjskiego zaczęto izolować. Podczas walk rumuńsko–radzieckich w 1941 roku zniszczeniu uległa katedra pw. Zaśnięcia Bogurodzicy w Białej Krynicy.
Sytuacja na froncie po 3 latach odwróciła się i układ moskiewski z 12 września 1944 roku przywrócił stan graniczny z 28 czerwca 1940 roku, a wiec odrodził Mołdawską SSR na terenie Besarabii, a Budżak, Transnistrię i północną Bukowinę przyłączył do Ukraińskiej SSR. (Po rozpadzie ZSRR w 1991 roku granice te zachowano, tylko, że Mołdawia i Ukraina stały się niepodległymi państwami). 
Rumuni chyba słusznie nie ufali rosyjskim lipowanom, bowiem ks. protojerej Pagkratij Diemientijew, choć przebywał w sowieckich łagrach w latach 1934–1937 i 1939–1943 gdzie został inwalidą, potrafił (efekt strachu, resocjalizacji, wyrachowania?) – jakby w imieniu wszystkich besarabskich popowców – napisać 6 kwietnia 1945 roku w liście otwartym do arcybiskupa moskiewskiego i całej Rusi– Irinarcha (Iwan Wasilijewicz Parfienow; 1881–1952):
W efekcie historycznych wydarzeń i Bożej na nie zgody Besarabia została czasowo odłączona od Rosji i dwadzieścia pięć lat podległa Rumunii. Nasi bracia doświadczali tam niemało moralnych poniżeń. Rumuni nie pozwalali im rozmawiać w ich rosyjskim języku, a poprzez przyjęcie nowego stylu (kalendarz gregoriański – przyp. S.P) chcieli ich złacinnić (ołatinizirowať – przyp. S.P) i gdyby nie nasi rosyjscy bracia, to może by Rumunom przy pomocy Niemców to się udało. Bóg nie dopuścił do takiego ugodzenia w święte uczucia ludzi rosyjskich, mieszkających w Besarabii. W minionym 1944 roku Besarabia została oczyszczona przez wojska rosyjskie z rumuńskich i niemieckich nieczystości i obecnie mieszkający tam nasi bracia starobrzędowcy dziękują rosyjskim żołnierzom i pozdrawiają serdecznym słowem najwyższego przywódcę naszego kraju i naszej armii (I.W.Stalin– przyp. S.P). (…) Spieszę was zapewnić, że w walce z naszym wspólnym wrogiem nie jesteście sami. 7/
Widać w starowieriu zew rosyjskiej krwi przeważył nad lękiem przed bezbożnictwem, a represje wobec Kościoła potraktowano jako dobrodziejstwo rosyjskiego inwentarza, tym bardziej, że na tym terenie sowieci wspólnie nawiązywali do Cara Oswobodziciela.
Zresztą Besarabia przez setki lat była stopniowo rusyfikowana. Jej mieszkańcy posługiwali się cyrylicą i żyli według kalendarza juliańskiego. W 1936 roku chłopi besarabscy powstali zbrojnie przeciwko próbom wprowadzenia kalendarza gregoriańskiego.
9 września 1945 roku na katedrę kiszyniowsko–odesską powołano biskupa Iosifa (Morżakow; 1885–1970), który choć cztery lata przebywał w łagrze, to jednak dość łatwo zaakceptował sowiecką rzeczywistość i robił wszystko, aby lipowan mołdawskich wyciągnąć z otumanienia rumunofilstwem i odwrócić ich wzrok z Zachodu na Wschód 8/. Robił też wszystko, aby zaktywizować społecznie, czyli w duchu radzieckiego kolektywizmu, zamknięte dotąd rodziny starowierskie. W nagrodę za to 19 lutego 1961 roku został starowierskim arcybiskupem moskiewskim i całej Rusi. Mimo takiej postawy znacznej części lipowańskiego kleru roku sowieci zlikwidowali w 1961 starobrzędowy klasztor w Białej Krynicy, traktując monastycyzm jako główne źródło religianckiej zarazy.
Lipowanie popowscy z Budżaku i północnej Bukowiny należą obecnie do Archidiecezji Kijowskiej (arcybiskup Sawwatij) wchodzącej w skład Metropolii Moskiewskiej, do której należy również Diecezja Kiszyniowska i Całej Mołdawii (bp. Jewmienij). Lipowanie rumuńscy z kolei należą do Metropoli Białokrynickiej z siedzibą w Braile (mtp. Leontij), która skupia również starowierów rozproszonych po całym świecie (autonomiczna Archidiecezja Amerykańska, Kanadyjska i Australijska; abp Sofronij). Tak więc po przełomie 1990 roku granice polityczne zbiegły się z granicami kościelnymi i to nie tylko w sensie administracyjnym. Obie metropolie nie tworzą jednego organizmu kościelnego i choć żyją w interkomunii, to jednak jest między nimi wiele elementów spornych. Konsekwentnie pilnują swoich terytoriów kanonicznych, choć lipowanie, szczególnie z Bukowiny, Budżaku i Trasnistrii starają się – wbrew granicom państwowym i kościelnym – utrzymywać kontakty z obydwoma duchowymi centrami starowieria popowskiego – Moskwa i Braiłą 9/ . 25 sierpnia 2008 roku przedstawiciele obydwu metropolii spotkali się w znajdującym się  na terenie Ukrainy soborze pw. Zaśnięcia Bogurodzicy w Białej Krynicy z okazji 100– lecia jego poświęcenia. Dziwnie musiał czuć się Metropolita Białokrynicki urzędujący jednak w Briale.
Dzisiejsi lipowanie, kultywując rosyjskość (to też ważna cecha stroprawosławnego światopoglądu) korzystają ze współczesnych mediów, co powoduje zanikanie cech gwarowych (gwara południowowielkoruska) pod wpływem współczesnego języka ogólnorosyjskiego. Małżeństwa mieszane i przemożna tendencja do kariery zawodowej i wygodnego życia (konsumeryzm) powodują, że młode pokolenia w znacznym stopniu przejmują język otoczenia swej wyspy gwarowej. Kubańcy z południowej Dobrudży bułgaryzują się 10/, a lipowanie z Rumunii– romanizują. Dzieci szybciej opanowują język rumuński niż rodzimy rosyjski, a raczej lipowański, będący urokliwym, anachronicznym amalgamatem starych, sprzed 300 lat, południoworuskiego, ukraińskiego i rumuńskiego.11/ Paradoksalnie, że w okresie carskich prześladowań, państwowej romanizacji w okresie międzywojennym oraz w warunkach wojującego ateizmu lipowanom łatwiej było zachować swój język i wiarę niż obecnie, w warunkach wolności słowa i wyznania. Cierpienie za wiarę stymulowało do umacniania tej wiary, która w staroprawosławiu wzmagana jest dodatkowo przez mistyczny splot fundamentalistycznie praktykowanej religii z poczuciem narodowym i kultem tradycji. Obcość zaś kulturowa skłaniała wówczas do jednoczenia sił obronnych. Spór o wiarę i Kościół, jaki w staroprawosławiu zaostrzył się od połowy XIX wieku za sprawą powstania hierarchii białokrynickiej, był lokalnie rozstrzygany w duchu chrześcijańskiej miłości. Choć nie dochodziło do wspólnoty modlitwy, jak obecnie ma to miejsce wśród młodej emigracji na Zachodzie, to jednak działano razem dla zachowania społecznych dóbr duchowych: wspólnych dziejów, wspólnych obrzędów, korzenia starej wiary, liturgicznego języka cerkiewnosłowiańskiego, cerkiewnego śpiewu. Dziś globalistyczna cywilizacja wszystko to rozmywa i niweczy. Zjawiska takie obserwuje się nawet w jednorodnych etnicznie wsiach lipowańskich Dobrudży, Mołdawii, Bukowiny i Budżaku. Religia, ściśle dotąd spleciona z kulturą narodową, schodzi w życiu przeciętnego lipowanina na dalszy plan, co jest fenomenem w dziejach starowieria, które dotąd było silne właśnie pierwszoplanową rolą religii w życiu człowieka.
W niektórych wsiach lipowańskich utrzymuje się jednak patriarchizm. Ludzie są pracowici i rzetelni, traktując dobrą pracę jako obowiązek wobec Boga. Dominują tradycyjne zajęcia, jak rybołówstwo, ogrodnictwo, uprawa winnej latorośli, sadownictwo, uprawa zbóż, hodowla zwierząt, pszczelarstwo. Nie ma już jednak prawie przedstawicieli typowych dla lipowan zawodów, jak kołodziej, kowal, stolarz, cieśla, zdun. Wiele kobiet ubiera się w wyroby rękodzielnicze, z wyjątkiem obuwia. Tradycyjny ubiór nadal obowiązuje w cerkwi lub molennie. Dominuje pożywienie wegetariańskie wynikłe z dużej liczby okresów postnych w cerkiewnym kalendarzu, który wskazując na dopuszczalny w danym dniu typ potraw, wsi w każdej kuchni. Podstawowe zupy to barszcz, kapuśniak, ziemniaczanka z ogórkami, drugie dania– pierogi z kapustą, makiem i powidłami. Podstawowe napoje to woda, mleko, kompoty. Lipowanie są mistrzami w suszeniu oraz marynowaniu owoców i warzyw oraz sporządzania wina owocowo–jagodowego12/.
Kościół oraz kręgi inteligenckie robią wiele dla zachowania starowieria lipowańskiego we współczesnym, erodującym religijnie świecie. Otwierając się na ten świat, włączają weń swój etos, w tym również w warstwie obyczajowej jako atrakcyjny i wartościowy, choć czasem ma to bardziej charakter urządzania skansenu niż rzeczywistego odrodzenia religijnego.
Istniejące od 14 stycznia 1990 roku Stowarzyszenie Rosjan–Lipowan w Rumunii (Comunitâţii Ruşilor Lipoveni din Rômania) wydaje od listopada 1990 roku w Bukareszcie dwujęzyczny rosyjsko–rumuński miesięcznik (częste numery łączone) Zori–Zorile (Zorza), który ma również wydanie internetowe. Dominują w nim teksty po rumuńsku, co dowodzi pogłębiającej się romanizacji tej mniejszości narodowej. Także laicyzacji, bowiem teksty konfesyjne są zazwyczaj przygłuszone przez społeczno–kulturalne i polityczne, skądinąd nasycone wielkoruskim, ale już typu monarchicznego a nie komunistycznego, imperializmem. Rumuńscy lipowanie zdają się być gorliwymi ambasadorami Wielkiej i Świętej Rusi, co zresztą jest typowe dla mniejszości narodowych poza granicami Macierzy. W takiej sytuacji artykuły o lipowańskich tradycjach i obyczajach jawią się dziś dość anachronicznie, budzą sentyment, a nie żywe i zdrowe poczucie uczestnictwa w niezmiennym, acz wielkim kręgu religijno–wyznaniowym. Bardziej zrównoważony językowo jest wydawany od września 1998 roku magazyn kulturalny Kiteź– Grad. Inteligencja lipowańska praktykuje jakby żydowską solidarność. Slawistyka, w tym przede wszystkim rusycystystyka, w Bukareszcie, w poważnym procencie obsadzona jest przez starowierów, jeśli nie intensywnie praktykujących, to przynajmniej odwołujących się do tej tradycji i ją lansujących. Rumuńska elita lipowańska nie ukrywa, że liczy na konwersje przedstawicieli innych niż rosyjska nacja, co już coraz częściej ma miejsce, szczególnie w emigracyjnych diasporach. Ekskluzywizm wyznania powoli przełamuje się. Nic też dziwnego, że część zborów staroprawosławnych prowadzi rumuńskojęzyczne portale internetowe.

Przypisy

1/ Iryda Grek–Pabisowa, Starobrzędowcy, Warszawa 1999, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, ss. 22, 30–31
2/ Karl Steinke, Die russichen Sprachinseln in Bulgarien, Hiedelberg 1990, s.27
3/ Aleksander G. Dubinin i Dumitru Pachom, Rumuńska starowierska (lipowańska) młodzież, stan obecny i perspektywy; w: red. Michał Głuszkowski i Stefan Grzybowski, Starobrzędowcy za granicą, Toruń 2010, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, s. 327–332
4/ Irena Grek – Pabisowa, op. cit. s.97
5/ Archivele Nationale ale Românie, sygn 16/1920
6/ Naibolieje ważnyje sobytija 1940–ch godow; Bo wremija owo…Istorija staroobriadczestwa w swiaditielstwach i dokumientach 2006, nr 3, s.12
7/1 Bo wiremia ono…, op.cit., s.83
8/ Ibid, s.15
9/ Aleksander A. Pigarin, Glocalization in the Old Belief  Environment of Budzhak; w : red. Michał Głuszkowski i Stefan Grzybowski, op. cit, s.320 
10/ / Irena Grek – Pabisowa, op. cit. s.328
11/ Aleksander G. Dubinin i Dumirtu Pachom, op.cit. s.327–328
12/ Ludmiła Nikołajewa Swincowa, Tradycjia, kultura, osobiennosti byta staroobriadcew– lipowan: w red. Arnold Podmazow, Zawołokinskije cztienija, cz. I, Ryga 2000, Valsts Kulturkapitâla Fonds, s.133–139

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież