Bogusław Mucha - Pierwsi Romanowowie (Michał i Filaret)

Na początku lutego 1613 roku, po pomyślnym zakończeniu wojny z Rzeczpospolitą,  zaistniały w państwie rosyjskim warunki do stabilizacji politycznej. W związku z tym zebrał się  w Moskwie Sobór Ziemski (około 700 delegatów z całego kraju), aby dokonać wyboru nowego cara spośród bojarów. Z kilku wysuniętych wówczas kandydatur zdecydowano się na siedemnastoletniego Michała Romanowa, syna patriarchy Filareta. Należało jednak uzyskać zgodę elekta oraz jego matki (ojciec Filaret przebywał w niewoli polskiej). Młodociany car mieszkał wówczas ze swą matką-mniszką Marfą w jednym z klasztorów na terenie Kostromy.
Tam właśnie udało się poselstwo soborowe na czele z arcybiskupem riazańskim Teodorytem i bojarzynem Szeremietiewem z nowiną intronizacyjną i z prośbą o przyjęcie korony. Zaskoczenie syna i matki było ogromne i chyba nieudawane. Na perspektywę wstąpienia na tron młodocianego Michała obydwoje zareagowali „wielkim gniewem i płaczem" . Ze strony syna była to postawa najzupełniej uzasadniona. Natomiast matka, jak się wydaje, odmówiła przyjęcia tego zaszczytu „dla przyzwoitości". (Podobnie uczynił Borys Godunow, gdy po raz pierwszy Duma bojarska poprosiła go o objęcie władzy).
Marfa argumentowała swoje stanowisko bardzo logicznie: syn jest jeszcze małoletni, ojciec przebywa w niewoli, król polski Zygmunt III może wnieść stanowcze veto (wszak  on  i jego syn Władysław mieli ambicję zasiąść na tronie moskiewskim), a Rosja nadal jest pogrążona w głębokim kryzysie politycznym i gospodarczym). Wreszcie nie zawahała się ostrzec poselstwa, że syna w przyszłości może spotkać los zdradzonego Borysa Godunowa, zabitego Dymitra Samozwańca I czy strąconego z tronu Szujskiego. Trudno było odmówić racji tego rodzaju rozumowaniu . Jednakże posłowie też umieli replikować, aż wreszcie dopięli celu, używając koronnego argumentu: tak chce cały Sobór Ziemski oraz Opatrzność, której nie należy się sprzeciwiać. Nie przeszkodzi to „niezadowolonej" matce mocno ująć w ręce rządy w imieniu syna, a i później zachowa ona jeszcze duże wpływy, chociaż nadal pozostanie w klasztorze.
Uroczysty wjazd nowego cara do stolicy odbył się drugiego maja 1613 roku. Wzdłuż całej drogi witali go poddani z krzyżami i ikonami. Monarcha najpierw odwiedził na Kremlu sobór Uspienski, a potem w soborze Archangielskim ucałował nagrobki poprzednich władców Rosji, podkreślając w ten sposób ciągłość swego panowania z poprzednią dynastią. Podczas  uroczystości koronacyjnych nabożeństwo odprawiał metropolita Jefrem, koronę trzymał Fiodor Mścisławski, berło – Dymitr Trubecki, czapkę Monomacha – wuj cara Iwan Romanow, kulę złocistą z krzyżem (symbol władzy monarszej) – Wasyl Morozow, zaś za płaszczem koronacyjnym szedł Dymitr Pożarski. Ci właśnie najbardziej zasłużeni ludzie (Romanowowie, dowódcy wojny wyzwoleńczej) będą otaczać cara podczas najtrudniejszych lat jego panowania .
Przed młodocianym monarchą stanął ogrom zadań do wykonania. Należało wreszcie położyć kres permanentnemu chaosowi spowodowanemu wielkim kryzysem politycznym i gospodarczym kraju. Po niezmierzonych przestrzeniach imperium grasowały uzbrojone bandy, dopuszczające się gwałtów, rabunków i bezprawia, a nierzadko i morderstw bezbronnej ludności. Niełatwo było w takiej sytuacji myśleć o rozwoju handlu, rzemiosła i przywróceniu normalnych stosunków handlowych.
W tych trudnych czasach z pomocą młodemu carowi przyszedł Sobór Ziemski, zwoływany bardzo często, niemal bez przerwy. (Stąd też początkowe panowanie Michała nazywa się niekiedy „rządami soborowymi"). Skupiający przedstawicieli różnych stanów i miast, a także prowincji, mógł Sobór inicjować i realizować różne przedsięwzięcia, zmierzające do normalizacji stosunków społeczno-gospodarczych i likwidacji chaosu wewnętrznego . Zaczęto zatem wydawać zalecenia i odezwy do ludności oraz administracji terenowej, natychmiast realizowane przez wojewodów. Działali oni energicznie i bez litości tępili niezliczone bandy (nierzadko kilkutysięczne), które nie mogły jednak sprostać wojskom rządowym.
Największe zagrożenie wewnętrzne dla państwa stanowił ataman kozacki Iwan Zarucki (Zarudzki),  syn prostego chłopa ze wsi Zarudzie pod Tarnopolem. Jako mały chłopiec został uprowadzony przez Tatarów w niewolę i dopiero w młodości zbiegł do Kozaków Dońskich, gdzie z czasem został ich atamanem. Początkowo walczył pod sztandarami obu samozwańców, a po ich śmierci związał się z Maryną Mniszchówną. Był niezwykle śmiałym i przystojnym mężczyzną. Nic więc dziwnego, że była carowa uległa po raz pierwszy w życiu  silnej namiętności. Nie wiadomo, czy był jej trzecim mężem, czy tylko kochankiem.
Przez długi czas dysponował  poważną siłą wojskową. Jego oddziały niewiele różniły się od zwykłych band, dopuszczając się grabieży i nieprawdopodobnych okrucieństw. Zarucki miał tyleż ambitne, co nieosiągalne plany. Chciał osadzić na tronie moskiewskim syna Maryny. Jednakże Sobór Ziemski z 1613 roku i wybór Michała Romanowa na cara zniweczył jego zamierzenia. Mimo to chorobliwie ambitny ataman nie chciał kapitulować. Razem z Maryną zbiegł do Astrachania i tam rozpoczął starania zmierzające do utworzenia niezależnego od Moskwy państwa pod protektoratem szacha perskiego. Wojska rządowe miały z nim wiele kłopotu, gdyż umiał wymykać się z zasadzek . Jednakże dni  niepokornych kochanków były już policzone. Dopadły go i pokonały nad rzeką Jaik (dziś Ural) wojska rządowe dowodzone przez księcia Iwana Odojewskiego. Zarucki zginął na palu w Moskwie (1614),  kończąc tym samym okres samozwańców w Rosji.
Nie oznaczało to jednak, że w kraju nastąpił całkowity spokój. Wciąż jeszcze w różnych częściach imperium dochodziło do zbrojnych wystąpień przeciwko nowemu carowi (m.in. atamana kozackiego Bałowienia). Ale szczególnie uciążliwy okazał się słynny Aleksander Lisowski, pułkownik królewski, twórca i dowódca oddziału kondotierów zwanego lisowczykami, wsławionego zarówno swymi czynami wojennymi, jak i grabieżami. Szlak bojowy tej lekkiej jazdy zawsze wiódł tam, gdzie lepiej płacono. Najpierw oddział uczestniczył w bitwie pod Kircholmem (oczywiście po stronie polskiej, chociaż bez żołdu). Następnie Lisowski z równą odwagą i bezwzględnością służył pod sztandarami obydwu Dymitrów Samozwańców, a po ich śmierci znowu znalazł się w obozie polskim i walczył z wojskami rosyjskimi. „Lisowczycy" byli dosłownie nieuchwytni. Przemierzali w Rosji olbrzymie przestrzenie i grabili co się tylko dało. Ścigali go bezskutecznie wojewodowie carscy oraz Dymitr Pożarski, ale zawsze na próżno. Lisowski zginął przypadkowo na skutek upadku z konia na ziemi siewierskiej. Bez dowódcy łatwiej już było sobie poradzić wojskom rosyjskim z jego oddziałem.
Główną troską rządu cara Michała była walka z wrogami zewnętrznymi – Szwedami i Polakami. Ci pierwsi wznowili działania wojenne w roku 1614. Uczynił to młody dowódca i zarazem król Gustaw Adolf. W połowie następnego roku obległ on Psków, ale trzymiesięczne szturmy twierdzy nie przyniosły rezultatu. Musiano zatem rozpocząć pertraktacje z udziałem pośredników angielskich. Ci zgodzili się na to bardzo chętnie. Królowi angielskiemu Jakubowi I chodziło bowiem o odzyskanie możliwości kontynuowania związków handlowych z Rosją i Persją (drogą wodną przez Wołgę). Dlatego wysłannik królewski szybko przybył do Moskwy. Jednakże pertraktacje ze Szwedami bardzo się przeciągały. Ostatecznie jednak na początku 1617 roku doszło do zawarcia pokoju. Rosja odzyskała Nowogród, Starą Russę i Ładogę (miejscowość), straciła natomiast południowe wybrzeże Zatoki Fińskiej oraz zachodnie i północne wybrzeże Ładogi (jeziora) na rzecz Szwecji.
Teraz można już było przystąpić do najważniejszego zadania – zakończenia konfliktu z Rzeczpospolitą. Rosjanie nie zapominali, że tron moskiewski był już niemal w rękach Polaków, którzy mogli ponowić próbę odzyskania utraconych wpływów. Ponadto  w ich kraju przebywała duża liczba jeńców rosyjskich z Filaretem na czele. Trudno też było się pogodzić carowi Michałowi z utratą ziem rdzennie rosyjskich ze Smoleńskiem.  Wojska rosyjskie podchodziły pod to ufortyfikowane miasto, ale nie ryzykowały szturmu. Polacy ze swej strony rewanżowali się wypadami, z których najdalej, bo aż na Powołże, doszedł oddział Lisowskiego. Sprawą zatem pierwszorzędnej wagi stało się dla rządu rosyjskiego podpisanie traktatu pokojowego z Rzeczpospolitą.
Pierwsze rozmowy odbyły się jesienią 1616 roku. Delegację rosyjską reprezentował Iwan Worotyński, a polską – Aleksander Gosiewski. Rosja domagała się zwrotu Smoleńska, wydania jeńców oraz zagrabionych skarbów i reparacji wojennych. Polacy zgadzali się jedynie na wydanie jeńców. Dlatego rozmowy znalazły się w impasie i nie było sensu ich kontynuować. Należało zatem zdecydować się na rozstrzygnięcia zbrojne.
Sprawy nabrały przyspieszenia  w momencie podjęcia w Warszawie pod koniec 1616 roku decyzji o jeszcze jednej próbie uzyskania korony rosyjskiej dla Władysława. (Tym razem Zygmunt III wykazał na tyle rozsądku, że już  sam nie zgłaszał pretensji do tronu moskiewskiego). Wyprawę poprzedzono rozpowszechnieniem wśród ludności rosyjskiej manifestu z zapowiedzią przybycia  do Moskwy „cara Wszechrosji Władysława Zygmuntowicza", który przyrzekał swoim przyszłym poddanym poszanowanie ich wiary, praw i przywilejów .
W kwietniu 1616 roku armia polska dowodzona przez Władysława wyruszyła do Rosji zdobywać tron dla królewicza. Wojewodowie przygranicznych ziem poddali się Polakom, lecz pod Możajskiem zastąpiły im drogę wojska rosyjskie. Do bitwy jednak nie doszło, ale groźba marszu na Moskwę nadal pozostawała realna. W tej sytuacji car zwołał sobór, na którym zatwierdzono plan obrony stolicy i całego kraju. Wyznaczono wówczas zadania dla każdego wojewody. Zwrócono się też o pomoc finansową do zaprzyjaźnionych mocarstw .
Tymczasem wojska Władysława pod koniec września podeszły pod Moskwę. Z Ukrainy nadeszło dla Polaków wsparcie hetmana Piotra Konaszewicza Sahajdacznego. Na niewiele się to zdało, gdyż Rosjanie „znali plan polskiego natarcia, co umożliwiło umiejętne zorganizowanie obrony i pobicie przeciwnika na głowę" . Nie udało się też zdobyć słynnego klasztoru Troicko-Siergijewskiego, obleganego równie bezskutecznie jeszcze za „rządów" drugiego Dymitra Samozwańca. W tej sytuacji obydwie strony przystąpiły do rokowań. Długo wyczekiwany traktat został zawarty we wsi Dywilino na początku stycznia 1619 roku. Przy Rzeczpospolitej pozostawał Smoleńsk, ziemia czernihowska i siewierska oraz Siebież i Newel w ziemi połockiej. Władysław nie zrezygnował z pretensji do tronu rosyjskiego. Jedyną korzyścią dla Rosji było wynegocjowanie kilkunastu lat rozejmu.
W wyniku rozmów pokojowych mogli wreszcie powrócić do kraju jeńcy rosyjscy, a wśród nich ojciec cara Filaret, który przybył do Moskwy 14 czerwca 1619 roku. Jego powrót od razu zmienił układ stosunków na Kremlu. Od tego czasu wzrósł autorytet Romanowów, co wpłynęło na umocnienie pozycji młodego cara. Michał podzielił się swą władzą z ojcem (tytułowanym od tej pory monarchą). Obydwaj wspólnie wydawali dokumenty państwowe  (rozpoczynające się od słów: „Car Wszechrosji i wielki książę Michał Fiodorowicz oraz wielki władca i najświątobliwszy patriarcha moskiewski i wszechrosyjski Filaret Nikitycz postanowili...")  i razem przyjmowali posłów zagranicznych. Syn  uroczyście nadał ojcu godność tym razem legalnego patriarchy (nie pochodzącego z nadania Dymitra Samozwańca II), konsekrowanego przez patriarchę jerozolimskiego Teofana. W ten sposób 64-letni wówczas Filaret zdobył najwyższą władzę duchowną i świecką. Od tej pory do wszystkiego się wtrącał i o wszystkim decydował w stopniu o wiele większym niż jego koronowany syn, co zresztą Rosji  nie wyszło na złe .
W okresie wspólnych rządów Filareta i Michała, nazwanych „dwugłowym panowaniem" , ich państwo ostatecznie wyszło z wielkiego  kryzysu politycznego (historycy rosyjscy chętniej używają określenia „Smuta" lub „wielka Smuta"). Rozpoczął się okres nieco przesadnie nazywany „reformami Filareta" . Najpierw czcigodny patriarcha rozprawił się z kamarylą dworską, a jego kontrola objęła wszystkich faworytów syna. Kolejno oddalani byli do swych posiadłości Sałtykowowie, bojarzyn Atanazy Łobanow-Rostowski, Dymitr Trubecki, Gramotin, Tielepniew, Lichaczow, Ługowski i inni bojarzy, którzy zbyt pewnie czuli się w otoczeniu młodego Michała oraz czerpali profity jako jego „doradcy". Gwoli sprawiedliwości należałoby dodać, że Filaret nie oszczędził też bliskich i dalszych krewnych Romanowów, o ile miał im coś do zarzucenia (przeważnie samowolę) Wiele osób z bezpośredniego otoczenia syna zostało skazanych na zesłanie, skąd powrócili dopiero po śmierci patriarchy.
Przedmiotem jego troski była sprawa sukcesji, czyli mówiąc jaśniej – ożenku syna i doczekania męskiego potomka. Najpierw wybór kandydatki na żonę padł na Marię Chłopową. Sprowadzono ją zatem wraz z rodziną na dwór carski i nadano jej nowe imię Anastazji (na cześć żony Iwana Groźnego). Niedługo jednak okazało się, że dziewczyna cierpi na jakąś niezidentyfikowaną chorobę grożącą bezpłodnością. W tej sytuacji pozbawiono ją tytułu carskiej narzeczonej i zesłano wraz z rodziną do Tobolska. Po pewnym czasie okazało się, że Chłopowa cieszy się znakomitym zdrowiem, a całą historię o nieuleczalnej chorobie wymyślili Sałtykowowie, nie cierpiący jej krewnych. Tym razem to oni zostali wydaleni z Moskwy. Car jednak miał już inną narzeczoną, Marię Dołgoruką, z którą się ożenił w roku 1624. Niedługo po ślubie młoda małżonka zachorowała i zmarła. Przypuszcza się, że i ona padła ofiarą jakiegoś spisku, ale wszystko okryte było głęboką tajemnicą .
W rok później Michał zdecydował się na wybór nowej narzeczonej. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem dworskim do carskiego pałacu na oględziny („smotriny") przywieziono sześćdziesiąt dziewcząt z najznakomitszych rodów. Każdej towarzyszyła młoda służąca. I właśnie jedna z nich – Eudoksja Strieszniewa –  „wpadła w oko" carowi podczas wyboru narzeczonej. Zaskoczona matka Michała próbowała mu wyperswadować taką decyzję, ale car pozostał nieugięty i źle na tym nie wyszedł. Ślub odbył się w lutym 1626 roku, a mistrzem ceremonii na weselu był wuj monarchy, Iwan Romanow. Wyprzedzając fakty dodajmy od razu, iż Eudoksja urodzi mężowi kilkoro dzieci, przeważnie córek, w tym długo oczekiwanego następcę tronu – Aleksego.
Teraz już syn z ojcem mogli się zająć sprawami państwowymi. Z nich zaś na pierwsze miejsce wysuwał się problem przygotowań do wojny z Rzeczpospolitą. Dla Filareta, nienawidzącego Zachodu i „łacinników", a szczególnie Polaków, którzy próbowali zawładnąć tronem rosyjskim, a następnie więzili go przez kilka lat w zamku malborskim, był to priorytetowy problem w polityce zagranicznej. Pamiętał przecież, iż królewicz Władysław nie zrzekł się pretensji do korony moskiewskiej. Postanowił zatem od roku 1630 rozpocząć przygotowania do wojny .
Sytuacje finansowa państwa była na tyle pomyślna, iż można było pozwolić sobie na zwerbowanie zagranicznych oficerów i żołnierzy (głównie Szwedów i Szkotów). Zakupiono mnóstwo muszkietów oraz tysiące pudów prochu i kul (1 pud=16.38 kg). Zreorganizowano też armię, tworząc konnicę szlachecką, kozackie i tatarskie  pułki piechoty oraz konnych rajtarów i dragonów. Dla zebrania niezbędnych środków obłożono ludność podatkiem i ogłoszono zbiórkę darów od najbogatszych. (Zaciągnięto również w Anglii pożyczkę w wysokości 40 tysięcy talarów). Przyszłej wojnie zdawała się też sprzyjać sytuacja międzynarodowa. Albowiem w roku 1630 Rosji zaproponowano utworzenie koalicji szwedzko-tureckiej przeciw Austrii  i  Rzeczpospolitej.
Kiedy w roku 1632 zmarł Zygmunt III Waza , uznano to za najdogodniejszy moment do wojny. Stutysięczna armia rosyjska pod dowództwem doświadczonego Michała Szeina rozpoczęła oblężenie Smoleńska, nie czekając na wygaśnięcie terminu rozejmu dywilińskiego. Równocześnie od północy uderzyli na Polaków Szwedzi . Na szczęście obydwie armie działały opieszale, co zostało wykorzystane przez nowego króla Władysława IV. Jego energia, odwaga i zdecydowane działanie sprawiły, iż sam stanął na czele wojska, które ruszyło na odsiecz Smoleńska i okrążyło armię Szeina. Gdy zawiodły desperackie próby wydarcia się z żelaznego pierścienia, Rosjanie musieli kapitulować, oddając Polakom całą broń i zapasy żywności. (Za tę „zdradę" Szein zostanie skazany na śmierć). Niedługo później obie strony przystąpiły do rokowań. W czerwcu 1634 roku zawarto „wieczysty pokój", potwierdzający nabytki uzyskane przez Polskę na podstawie rozejmu dywilińskiego. Ponadto Michał musiał wypłacić Władysławowi IV 20 tysięcy rubli kontrybucji. Zaś król polski zrzekł się  pretensji do tronu rosyjskiego.
Jeszcze przed kapitulacją Szeina wszechmocny patriarcha zmarł, nie mogąc znieść fiaska swojej polityki. (Wszak to on sprowokował wojnę z Rzeczpospolitą). Jak pisał Johann Gottlieb Fokkerodt „carowi Michałowi z całego serca sprzykrzyło się to jarzmo, pod którym się znajdował, i nie bardzo rozpaczał, kiedy zamknął oczy stary patriarcha ze złości i zmartwienia na zły wynik wszczętego przezeń przedsięwzięcia smoleńskiego" . Śmierć apodyktycznego hierarchy została przyjęta z ulgą przez dostojników odsuniętych przez niego od władzy za rządów młodego Michała. Teraz car specjalnym dekretem przywrócił z powrotem do łask starych faworytów, którzy znowu mogli się wspinać na szczyty władzy.
W roku  śmierci ojca Michał liczył 37 lat. Był więc dojrzałym mężczyzną, mającym za sobą dwudziestoletni okres rządów. Nic więc dziwnego, że pragnął wreszcie prowadzić samodzielną politykę wewnętrzną i zagraniczną. „Odejście osiemdziesięcioletniego patriarchy umożliwiło Michałowi wykazanie się zdolnościami do sprawowania po nim władzy" – pisał Andrzej Andrusiewicz – dodając: „Michał zabrał się do rządzenia z niemałym zapałem i gorliwością. Zdolności wojskowe, uwolnienie się spod kurateli ojca, energia i przezorność, jaką wykazywał car, stanowiły jaskrawe przeciwieństwo jego ślamazarności i źle maskowanej obojętności z czasów rządów Filareta" . Najbliższy czas pokazał, że panowanie Michała po zgonie ojca nie wyszło Rosji  na złe. Może o tym świadczyć tzw. sprawa Azowa. Była to silnie ufortyfikowana twierdza turecka, zapewniająca sułtanom kontrolę nad Morzem Czarnym i Azowskim.
Mimo pokojowej polityki rosyjskiej na południowych rubieżach ciągle dochodziło do konfliktów kozacko-tatarskich i kozacko-tureckich. Jeden z takich incydentów zakończył się nieoczekiwanie zdobyciem Azowa przez Kozaków (1637). Daremnie Turcy próbowali wielokrotnymi atakami odbić twierdzę. Obrońcy bronili się mężnie i odpierali wszystkie szturmy wroga. Zdawali sobie jednak sprawę, że bez interwencji Rosji nie zdołają się długo utrzymać i dlatego zwrócili się do Michała o pomoc wojskową. Pokusa przyłączenia Azowa do imperium rosyjskiego była silna. (Wszak twierdza ta, leżąca u ujścia Donu, zamykała Rosjanom drogę nad Morze Czarne).  Jednakże car, po konsultacjach z Soborem Ziemskim, postanowił pogodzić się z Turkami i oddać im Azow, nakazując Kozakom opuszczenie twierdzy. Nie chciał bowiem prowokować wojny z sułtanem Ibrahimem, do której Rosja nie była przygotowana. Kozacy musieli się do tego zastosować, ale przed  odstąpieniem od Azowa doszczętnie zniszczyli wszystkie fortyfikacje .
Jaki był bilans 32-letnich rządów Michała Romanowa? Car wstąpił na tron w kraju przeżywającym ciężki kryzys polityczny, społeczny, gospodarczy i kulturalny. Miasta i wsie zostały doszczętnie spalone i zniszczone, skarb państwa był pusty, chłopi porzucali rolę i przyłączali się do zbrojnych band grasujących po całym imperium, wojsko zaś dotknął wysoki stopień demoralizacji i anarchizmu. „Smutna historia narodu wydała gorzkie owoce" – pisał  dziewiętnastowieczny historyk i etnograf ukraiński Mykoła Kostomarow, nazywając ludzi tamtych czasów „żałosnym pokoleniem tępych, ograniczonych ludzi, niezdolnych wznieść się ponad swe przyziemne interesy" .
W takich warunkach rozpoczęło się odradzanie państwa. W przeciwieństwie do swego energicznego, inteligentnego i apodyktycznego ojca Michał miał opinię cichego, spokojnego i religijnego monarchy, nazywanego przez poddanych łaskawym carem. Te cechy charakteru okazały się w tak trudnych czasach poszukiwania stabilizacji bardzo przydatne. Syn Filareta nie obarczał ludności nadmiernymi podatkami (chociaż masy chłopskie były niemiłosiernie przytłoczone obowiązkami i świadczeniami), usprawnił zarządzanie państwem poprzez powołanie nowych prikazów , nawiązał stosunki handlowe z Anglią i Holandią oraz kontakty dyplomatyczne z Holandią, Austrią, Danią, Turcją, Persją i innymi państwami.
W dziedzinie spraw zagranicznych Rosja nie odnotowała sukcesów, ale same porażki. Na trzy wojny (jedną ze Szwecją i dwie z Rzeczpospolitą) Rosja wszystkie przegrała. Ale też wyciągnęła z tych klęsk właściwe wnioski. Zreorganizowano przestarzały system wojskowy, zwiększono liczebność oddziałów strzeleckich, lepiej ekwipowano żołnierzy oraz przystąpiono do produkcji broni. (W tym celu założono wytwórnię broni w Tule, która na długi czas stała się najważniejszym ośrodkiem ówczesnego przemysłu zbrojeniowego). Kontynuowano również kolonizację Syberii, eksploatując jej bogactwa naturalne i zakładając miasta (Krasnojarsk, Jenisejsk, Jakuck, Wierchojańsk, Ochock, a później Irkuck. Zadbano też o odnowienie Moskwy po pożarach i zniszczeniach wojennych. Na Kremlu odbudowano wszystkie pałace, postawiono też w stolicy kilka nowych świątyń oraz przystąpiono do budowy carskiego pałacu we wsi Kołomienskoje, który później stanie się ulubioną rezydencją Romanowów.
W czerwcu 1654 roku zmarł na chorobę żołądka car Michał. (Według innych źródeł – na niewydolność krążenia krwi). Przeżył 49 lat, z których 32 spędził na tronie. Mógł sobie poczytywać za zasługę, iż udało mu się wyprowadzić Rosję z najcięższego kryzysu i zbudować fundamenty dla jej przyszłej potęgi. Wybitny historyk Sergiusz Sołowjow napisał: „trzeba zauważyć, że osobowość cara Michała najlepiej jak tylko można sprzyjała umocnieniu jego władzy: łagodność, dobroć i moralna czystość tego cara wywierała na ludzi najkorzystniejsze dla najwyższej władzy wrażenie" .

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież