Bogdan Piotr Zapalski Bałtowie – 2011, każdy sobie?

W historii narodów i państw nie ma niezmiennych celów i dróg prowadzących do ich osiągania. Pozorni mogłoby się wydawać, że kraje o podobnej historii, kulturze, wspólnocie językowej, usytuowaniu geograficznym, itp. powinny wykazywać dążność do wspólnego działania. Można mówić o takiej jedności, ale tylko na etapie ogólnych aspektów bezpieczeństwa regionalnego. Po uzyskaniu odpowiednich gwarancji zaczynają się ujawniać skrywane wcześniej animozje:
– historyczne spory terytorialne z sąsiadami,
– wyzwania ekonomiczne, w których przy podobnym stopniu rozwoju i strukturach gospodarczych, rodzi się pokusa ściągnięcia inwestycji zagranicznych kosztem sąsiadów.
Taki proces miał miejsce w przypadku Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Węgry, Słowacja). Podobne trendy pojawiają się w odniesieniu do Ukrainy i Litwy. Inną kategorię stanowią Niemcy i Rosja, w stosunku do których musimy się niejako wpasować gospodarczo (Rosja – surowce energetyczne, Niemcy – wymuszony eksport). Zachowując poczucie realizmu, trzeba widzieć perspektywicznie, że nie staniemy się znaczącym konkurentem dla obu tych krajów, ale chyba już odczuliśmy, że kraje Grupy Wyszehgradzkiej wyprzedziły nas w staraniach o przemysłowe inwestycje i rynki zagraniczne, Ukraina i Białoruś mogą w przyszłości pognębić nasze drogie i niewydajne rolnictwo.
W krótkiej, nowej historii państw bałtyckich były okresy wspólnych działań:
– uzyskanie niepodległości po rozpadzie ZSRR,
– wstąpienie do NATO i UE,
– szybki rozwój gospodarczy w oparciu o kredyty zagraniczne i zapaść w ramach kryzysu światowego w latach 2008–2010,
– podobne działania antykryzysowe poprzez drastyczne cięcia budżetowe, obniżki płac i emerytur, itp. Można by sądzić, że te trzy niewielkie kraje jeszcze bardziej zbliżą się do siebie. Wygląda jednak na to, że począwszy od tego roku, każdy z nich będzie prowadzić samodzielną politykę nie uzgadniając jej z pozostałymi.
ESTONIA, mimo niepełnego wyjścia z kryzysu /l 6 % bezrobocia/ i chwiejności strefy euro w Europie, na siłę dopięła warunki wejścia i od 1 stycznia 2011 r. wprowadziła euro jako walutę państwową. Pozornie, był to krok dość ryzykowny, ale chyba chciano jednoznacznie zaakcentować odcięcie się od swych partnerów bałtyckich i związanie się na dobre i na złe z Finlandią. Zresztą, gdyby nie przestrzeń Zatoki Fińskiej oddzielająca Tallin od Helsinek, Estonia chętnie zostałaby fińską prowincją. Takim połączeniem stanie się kabel energetyczny z Finlandią, położony na dnie morskim. Jako niewielki kraj /l .2 min mieszkańców/, Estonia nie stanowi zagrożenia rynkowego dla partnerów strefy euro, a może być interesującym miejsce inwestowania nowoczesnych technologii.
ŁOTWA, boleśnie dotknięta kryzysem, próbowała postawić na Szwecję, ale bez odwzajemnionej sympatii. Jednocześnie coraz większy wpływ na gospodarkę łotewską zyskują oligarchowie rosyjscy, a finanse zostały zdominowane przez banki rosyjskie i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wiodące gałęzie gospodarki opanowane przez Rosjan, porty przeładunkowe dostarczające tranzytem towary do Rosji i Białorusi, znaczny odsetek ludności rosyjskiej /ok. 30%/, rosnące znaczenie jęz. rosyjskiego, zwłaszcza w Rydze – wszystko to kieruje kraj ponownie w strefę wpływów wschodniego sąsiada.
LITWA. Kryzys wykazał niespójność polityki zagranicznej i ekonomicznej. Rosjan tu stosunkowo mało /poniżej 5%/, ale przerośnięte ambicje i zadrażnienia na tle historycznym z Polską i Rosją, brak partnera strategicznego – pozostawiły kraj w samotności. Litwa posiada tyle ludności co 2 mniejsze kraje bałtyckie a jednocześnie jest skazana na import w większości dziedzin gospodarki. Sejmas Litewski jest tak samo skłócony politycznie jak Sejm Polski. Miejscowi Polacy tez raczej popierają Rosjan a nie rząd narodowy. W tej sytuacji nie dziwią próby zbliżenia z Białorusią, ale to z kolei nie jest najlepiej widziane w Europie. Wydawałoby się, że te 3 kraje powinny realizować wspólne przedsięwzięcia w zakresie infrastruktury komunikacyjnej i energetycznej, ale i tutaj każdy z nich widzi to inaczej. Analizując obecną sytuację i przewidywane trendy przyszłościowe, można założyć, że:
perspektywy wejścia do strefy euro, planowane przez Litwę i Łotwę na 2014r, mogą ulec znacznemu wydłużeniu,
– Estonia stworzy federację z Finlandią,
– Łotwa zbliży się ponownie z Rosją,
– Litwa pozostanie skazana na współpracę z Polską, ale nie będzie to sielanką dla obu stron.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież