Andrzej Bogucki - Szwedzi – pierwsi zaborcy dóbr kultury w Europie (2)

Na Zamku Królewskim w Warszawie otwarto 8 kwietnia 2002 r. wystawę „Orzeł i Trzy Korony – Sąsiedztwo polsko–szwedzkie nad Bałtykiem w epoce nowożytnej", która prezentowała niektóre polonika ze zbiorów szwedzkich oraz eksponaty nawiązujące do tematu wystawy ze zbiorów polskich. Wystawa trwała od 8 kwietnia do 7 lipca 2002 r. Była kolejnym wielkim pokazem prezentującym historyczne związki Polski z sąsiadami. Nasze stosunki ze Szwecją układały się bardzo różnie. Mieliśmy wspólnych królów, toczyliśmy zażarte, krwawe wojny. Ta ekspozycja, zrealizowana we współpracy z muzeami i kolekcjami szwedzkimi oraz polskimi, możliwie szeroko zarysowała dzieje trudnego sąsiedztwa Polski i Szwecji. Na wystawie zgromadzono ponad 400 eksponatów, wśród których blisko 150 pochodzi ze zbiorów szwedzkich. Były wśród nich m.in.: Portret Familii Jagiellońskiej – obraz z pracowni Lucasa Cranacha młodszego, Portret Konny Zygmunta III z pracowni Petera Paula Rubensa, Portret Gustawa II Adolfa, zwany Portretem w Stroju Polskim – pędzla Matthäusa Meriana starszego, Portret Karola X Gustawa autorstwa Sebastiena Bourdona, zbroja paradna Zygmunta Augusta wykonana w norymberskiej pracowni Kunza Lochnera, słynna Rolka Sztokholmska upamiętniająca wjazd do Krakowa w 1602 roku Konstancji Austriaczki, drugiej żony Zygmunta III Wazy, chorągiew królewska Zygmunta III, polska Księga Turniejowa z drugiej połowy XVI w., rysunek Erika Dahlberga ukazujący Panoramę Warszawy z 1656 r., kilkanaście przepięknych obiektów sztuki złotniczej i jubilerskiej, dwa złote puchary w kształcie globusa Ziemi i globusa Nieba, wykonane w warsztatach norymberskich w latach 1618–1620. Ponadto zaprezentowany został ekwipunek wojenny, wiele znakomitych przykładów broni białej i palnej, cyrkiel okrętowy i uchwyty do torby marynarskiej z poroża jelenia pochodzące ze szwedzkiego okrętu wojennego Solen, który zatonął w czasie bitwy morskiej pod Oliwą w listopadzie 1627 r., a także dokumenty, rysunki, grafika i medale, komentujące poszczególne wydarzenia kampanii wojennych. Opublikowano obszerny polsko – angielski katalog, zawierający eseje autorstwa polskich i szwedzkich badaczy poświęcone problemom historycznym i artystycznym oraz informacje na temat prezentowanych na wystawie zabytków i ilustracje wszystkich eksponatów. Honorowymi gośćmi wernisażu wystawy Orzeł i Trzy Korony byli król Szwecji Karol Gustaw XVI i królowa Sylwia. Niestety na tej wystawie w Warszawie nie zaprezentowano licznie zrabowane przez Szwedów polonika. W Szwecji jest dużo, dużo więcej poloników od tych pokazanych na wystawie. Słynna tzw. Rolka Sztokholmska (lub Rulon Polski), czyli papierowy zwój o długości 15 metrów, przedstawiający wjazd Zygmunta III Wazy i jego żony wraz z orszakiem weselnym do Krakowa w 1605 roku.
To arcydzieło sztuki malarskiej z początków XVII w., które Szwedzi zrabowali z Zamku Królewskiego w Warszawie w 1655 roku, podarował Polsce – właśnie odbudowywanemu po zniszczeniach wojennych Zamkowi Królewskiemu w Warszawie ówczesny premier Szwecji Olaf Palme w czasie wizyty w Polsce w 1974 roku. Jak pisał Michał Lisiński, prasa szwedzka doniosła w 1966,: „że kustosz Zbrojowni Królewskiej w Sztokholmie, Dr Brynolf Hellner, który miał przejść na emeryturę, pozostanie na swym stanowisku do końca 1967 roku, aby ukoronować dzieło swego życia wydaniem tzw. „Polskiego Rulonu", który stanowi jeden z najcenniejszych skarbów Zbrojowni. Zaintrygowany tą wiadomością udałem się do Muzeum Nordyckiego w Sztokholmie. Dr Hellner przyjął mnie w swym pokoju otoczony książkami, rękopisami, dziełami sztuki, z których znaczna część pochodzi z Polski. Korzystając z jego uprzejmości poprosiłem najpierw o wyjaśnienie, co to jest ten słynny „Polski Rulon". Usłyszałem, że „Polski Rulon", to malowidło przedstawiające tryumfalny wjazd króla Zygmunta III do Krakowa z okazji jego małżeństwa z austriacką arcyksiężniczką Konstancją, siostrą arcyksięcia i późniejszego cesarza Ferdynanda II; była ona drugą żoną Zygmunta III". Wjazd ten odbył się 4 grudnia 1605. Obrazowe przedstawianie tego rodzaju uroczystości nie należało w owym okresie do rzadkości, ale miało zazwyczaj formę sztychu, który krążył w odbitkach i stanowił pewnego rodzaju reklamę dworu królewskiego. W tym przypadku jednak nieznany artysta wymalował cały długi pochód ręcznie na rolce papieru szerokości około 30 cm, z której zachował się odcinek długości ponad 15 m. Rulon ten był w prywatnym posiadaniu rodziny królewskiej, ale w roku 1655 wojska szwedzkie po zajęciu Warszawy (30 sierpnia) obrabowały zamek zabierając ze sobą do Szwecji m.in. ów rulon. Spoczywał on potem prawie zapomniany w Zbrojowni Królewskiej w Sztokholmie. Tragiczne dzieje Polski, rozbiory, niewola, a potem trudności odbudowy w okresie międzywojennym nie sprzyjały jego publikacji. Dopiero w roku 1961 zainteresowali się nim także polscy badacze i z początkiem roku 1966 powstała myśl wydania tej historycznej pamiątki i dzieła sztuki wspólnymi siłami polsko–szwedzkimi. Niestety publikacja ta nigdy się nie ukazała.
Michał Lisiński wspominał: „Schodzimy na parter muzeum. W obszernym dziedzińcu za szklaną gablotą oglądam częściowo rozwinięty rulon. Przedstawia on pochód, który otwierają oddziały poszczególnych województw w polskich strojach. Poprzedzając królewską chorągiew, którą niesie chorąży Sebastian Sobieski, idą królewskie oddziały nadworne, m.in. husaria we wspaniałym rynsztunku, ze skrzydłami orlimi, skórami lampartów, złoconymi hełmami i kopiami zaopatrzonymi w proporczyki".
Ze zrabowanych nam tysięcy rzeczy oddano Polsce tylko jedną! Szwecja nie chce nikomu zwracać skradzionych innym narodom dóbr ich kultury. Stąd nie podpisała ONZ–towskiej rezolucji z 1983 roku jasno określającej, że zrabowane podczas wojen przedmioty, nie posiadające charakteru militarnego, powinny być zwrócone prawowitym właścicielom. Szwecja ma moralne zobowiązania wobec Polski. Są głosy, że rząd polski powinien bardziej energicznie domagać się zwrotu choć części zrabowanych nam dzieł sztuki – tych o wielkiej wartości dla narodu polskiego. Tym bardziej, że podczas II wojny światowej znowu nam skradziono i przepadło tysiące dzieł sztuki, a w 1945 roku dodatkowo utraciliśmy bezcenne dla narodu polskiego dzieła sztuki, znajdujące się na Ziemiach Wschodnich, głównie w muzeach Lwowa i Wilna.
Tu pozwolę sobie na małą dygresję. Szwedzi spustoszyli cały kraj, zrabowali Rzeczpospolitą i wywieźli wszystko co się dało. Resztę splądrowali i spalili. Niewątpliwie przyczynili się do upadku Rzeczpospolitej. Jako jeden przykład podam tylko zamek Ossolińskich w Ujeździe(365 okien,52 pokoje,12 sal i 4 baszty), który po 10 latach od ukończenia budowy został ograbiony i spalony w 1655r. Nie wiem, czy warto ubolewać nad tym, że tak wiele pamiątek naszej kultury, zrabowanych i wywiezionych w czasie Potopu, nadal znajduje się w posiadaniu Szwedów. Być może gdyby pozostały w Polsce, to po tych wszystkich dziejowych zawieruchach, jakie w wiekach następnych przetoczyły się przez nasz kraj, w ogóle by już dziś nie istniały. Nawet gdyby możliwa była rewindykacja tych dóbr kultury, nie jestem pewien, czy w Polsce miałyby zapewnioną właściwą opiekę konserwatorską. Wymaga ona przecież nie tylko dobrej woli, ale i środków materialnych, a z tym ciągle nie jest u nas najlepiej. Opieka nad zabytkami pozostawia w Polsce bardzo wiele do życzenia. Jak zwykle prawda leży pewnie pośrodku. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że szwedzka grabież była wielka. Ważne, aby do zagrabionych zbiorów dostęp mieli historycy i naukowcy. Bo odzyskanie czegokolwiek jest pewnie niemożliwe. Opieka konserwatorska w Polsce rzeczywiście jest fatalna. Archiwa państwowe czy kościelne są w opłakanym stanie. Rzeczypospolitej szlacheckiej już nie ma jako struktury państwowej. Po spadek po dobrach duchowych i materialnych oraz osobowych jej kultury wystąpiłyby zapewne oprócz Polski inne państwa, które wchodziły w skład Rzeczypospolitej: np.: Litwa, Białoruś, Ukraina. Można być zaskoczonym ilością nagromadzonych poloników w zamku Gripsholm, m.in. wielkich portretów polskich władców i arystokratów. Komnata numer 65 jest cała polska, pełna głównie polskich portretów. W zamku tym szalony i okrutny król szwedzki Eryk XIV więził swego brata, Jana III Wazę i jego żonę, Katarzyną Jagiellonką, córkę króla polskiego Zygmunta I Starego i w jego murach 20 czerwca 1566 roku urodził się Zygmunt III Waza, późniejszy król polski (1587–1632). Także zamek w Skokloster roi się od polskich pamiątek. Podanie głosi, że fundator tego zamku feldmarszałek Karol Gustaw Wrangel kazał zbudować go na wzór Zamku Ujazdowskiego w Warszawie, do którego jest rzeczywiście dość podobny. W zamku Drottningholm jest m.in. seria batalistycznych obrazów z okresu wojen polsko–szwedzkich. W katedrze w Uppsali jest sarkofag Katarzyny Jagiellonki. W muzeach, prawdopodobnie zachowały się liczne i cenne pamiątki po niej i jej córce. Szereg poloników jest w Muzeum Narodowym w Sztokholmie, a zapewne dużo więcej w jego magazynach.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież