Zdzisław Jachimecki - Z Ubiel i Wilna w świat

Stanisław Moniuszko był Polakiem. Ród, z  którego się wywodził, pochodził z rdzennie polskich okolic ziemi podlaskiej powiatu bielskiego. Z jednej z licznych tam wiosek o nazwach Mońki i Moniuszki wyszła rodzina późniejszego kompozytora. Genealogię jej udało się doprowadzić do roku 1529, w którym najstarszy, znany z archiwalnych aktów protoplasta Moniuszki, Piotr, otrzymał na podstawie przywileju Zygmunta I, króla polskiego, odnowienie herbu i szlachectwa dla siebie i potomków oraz władztwo trzech wiosek, leżących w parafii goniądzkiej. Ród Moniuszków miał herb Krzywda. Członkowie jego w wieku XVI, XVII i XVIII gospodarowali w swoich dziedzicznych zaściankach, bywali niższymi urzędnikami ziemskimi, kilku zostało księżmi. Dopiero pod koniec wieku XVIII rodzina doszła do pewnej fortuny dzięki przedsiębiorczości dziadka Moniuszki, sędziego Stanisława Moniuszki, który osiadł na Litwie i, umierając w 1807 roku  zostawił licznemu potomstwu znaczny majątek w ziemi i gotówce. Ojciec kompozytora, Czesław, urodzony w roku 1790, odbył kampanię napoleońską w roku 1812 jako adiutant sztabu Murata i dosłużywszy się stopnia kapitana – po upadku Napoleona – porzucił służbę wojskową i osiadł w majątku Ubiel, w Województwie Mińskim, w pobliżu Smiłowicz. Czesław Moniuszko już w dzieciństwie miał pociąg do muzykowania, rymowania i wykonywania rysunków piórkiem i ołówkiem. Zachowało się po nim (w bibliotece Sekcji im. S. Moniuszki przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym) kilkanaście tomów pamiętników pisanych wierszem i kilkaset rysunków z natury i kopii. We wszystkim tym objawia się natura amatora; rysunki niekiedy wypadały udatnie, natomiast wiersze młodego Czesława Moniuszki świadczą o braku poczucia wartości literackich. No bo skąd? Samouk rzadko dochodzi do dobrego opanowania warsztatu literackiego.
Opuściwszy po studiach muzycznych Berlin, osiadł Stanisław Moniuszko w Wilnie jako muzyk praktyczny. Musiał zacząć myśleć o zarobku na utrzymanie. Ojciec, będąc zresztą w trudnej sytuacji materialnej, dopomagał mu tylko okazjonalnie. Po wieloletnich procesach z różnymi sukcesorami senior Moniuszko otrzymywał niezbyt wysoki dochód z majątku. Jakiekolwiek mogło to na ludziach robić wrażenie, że dobrze skoligacony młody szlachcic zabrał się do pracy, dając lekcje gry na fortepianie, Moniuszko dawał je, i to za marnym wynagrodzeniem. Przebojem przez świat nie miał iść Moniuszko, nie do zwycięskich walk przeznaczył go los i natura sama, dając mu niską, drobną postawę, jedną nieco krótszą nogę i lekkiego zeza w niebieskich oczach, lecz do natchnionej, cichej, mozolnej pracy, do cierpliwego zmagania się z przeciwnościami, do budowania dzieła życia ze skroniami ociekającymi potem.
Do Wilna ciągnęło go także serce, które jeszcze przed udaniem się na nauki do Berlina zapłonęło miłością ku pannie Aleksandrze Mullerównie. W sierpniu 1840 stanął z nią na ślubnym kobiercu. Małżeństwo było bardzo szczęśliwe. Po kilkunastu latach widział się Moniuszko otoczonym liczną rodziną, gdyż z dziesięciorga dzieci dochowało się ośmioro.
Stanisław Krzywda Moniuszko został w roku 1840 organistą przy kościele pw. Św. Janów w Wilnie. Obok tego musiał biegać za lekcjami i targować się o honorarium za nie. Ale te wszystkie kłopoty codziennego życia nie odbierały mu zapału do tworzenia. W latach pobytu w Wilnie powstało szereg małych oper i operetek, jak: Nocleg w Apeninach, Ideał, Loteria, Kar–maniol, Nowy Don Kiszot, Żółta szlafmyca, Woda cudowna. Tu wreszcie w roku 1847 powstała Halka. Ta polska opera narodowa jest o jedenaście lat spóźniona w stosunku do rosyjskiej opery narodowej Iwan Susanin z 1836 roku.
Pierwszym utworem scenicznym Moniuszki, jaki wystawiono w Teatrze Polskim, był Nocleg w Apeninach. Były to wkładki muzyczne do operetki Aleksandra Fredry, której premiera miała miejsce w Wilnie w 1839 roku. „Gazeta Lwowska" nr 69 z roku 1841, donosząc o niej, nie wspomina zupełnie o muzyce ani o jej autorze. Praca Moniuszki była bowiem anonimowa. Nie wiemy, za czyim pośrednictwem otrzymał Moniuszko libretto i kto dostarczył teatrowi jego partyturę, ale pewne światło na sprawę Noclegu w Apeninach rzuca brulion listu Moniuszki, pisanego do Fredry z okazji muzyki do Nowego Don Kiszota. Na podziękowanie komediopisarza odpowiada w 1841 roku Moniuszko następującymi słowami:
„Nie umiem wyrazić wdzięczności mojej za najłaskawsze wyrazy odpowiedzi na mojego „Don Kiszota". List ten jako najdroższa pamiątka i niezasłużona nagroda pracy mojej staje się dla mnie najżywszą pobudką do dalszych robót. Nie śmiem pochlebiać sobie, ażebym kiedyś mógł być dość szczęśliwym z otrzymania nowego libretta do muzyki mojej przeznaczonego [...] Zawstydziła mnie wiadomość, że „Nocleg w Apeninach" był we Lwowie przedstawiony i że o mnie ta nędzna, szkolna robota publiczność tameczną uwiadomiła. Spodziewałem się przeciwnie, że „Don Kiszot" będzie pierwszą próbą prac moich, gdyż wysyłając go, nic nie wiedziałem, żem tak niekorzystnie już się zarekomendował. Jest to zdrada tego, na którego ręce ta muzyka – z warunkiem zupełnego o jej autorze zapomnienia – przesłaną została. Upraszam przeto nie sądzić ani o „Don Kiszocie", ani o moich siłach podług „Noclegu".
Kilka następnych oper, a raczej wodewilów Moniuszki ukazało się na małych scenkach prowincjonalnych. Nie mogło to ugruntować znaczenia kompozytora w kraju. Wyrok musiał paść ze stolicy. Ale kiedy Loteria po przedstawieniach w Mińsku w roku 1843 (w teatrzyku Szmidkoffa) dostała się do Warszawy w roku 1846, była jeszcze za mało wartościowym dziełem, ażeby miała zwrócić uwagę na jej autora.
Tymczasem rosła wziętość Moniuszki jako autora pieśni, a Wilno często miało sposobność słyszenia jego utworów kościelnych. Józef Ignacy Kraszewski, który bardzo życzliwie poparł Śpiewnik domowy, pisał po raz drugi w polskim „Tygodniku Petersburskim" 5 czerwca 1844: „Gdyby się u nas poznać mogli na talencie pana Stanisława Moniuszki, nie zazdrościlibyśmy Niemcom śpiewek Schuberta i Mendelssohna Bartholdy, Francji Puget, Monpou i Berata. Nad francuskimi nawet kompozytorami muzyki p. St. Moniuszko ma wielką wyższość w pojęciu muzyki i zgłębieniu jej resursów".
Nie mamy dat ścisłych powstania kilku innych oper Moniuszki z okresu wileńskiego ani też wykazów przedstawień. Na szczęście jednak starania Sekcji im. S. Moniuszki doprowadziły do wcielenia rękopiśmiennych partytur ich do biblioteki Sekcji. Partytura Karmaniola – w rękopisie Moniuszki – wypłynęła we Lwowie w roku 1900 i tam też wykonano kilkakrotnie operetkę siłami amatorskiego Towarzystwa Miłośników Sceny i Chóru Akademickiego. Gdzie i kiedy zaś widział ją sam Moniuszko na scenie, nie wiemy.
Odnalazła się też partytura operetki Ideał.
Na lata wileńskie przypada jeszcze tworzenie następujących oper: Bettly, opera komiczna w jednym akcie, wedle libretta Scribe'a napisana i wykonana siłami amatorskimi w Wilnie w roku 1852; Jawnuta, czyli Cyganie, operetka w dwóch aktach ze słowami F. D. Kniaźnina, napisana w roku 1852; Pobór rekrucki z tekstem W. Marcinkiewicza; Sielanka, opera w dwóch aktach ze słowami Marcinkiewicza; Walka muzyków ze słowami Marcinkiewicza. Oprócz tego komponował Moniuszko w Wilnie wkładki do oper innych autorów, na przykład do dramatów: Don Juan de Barbastro, Fedra, Hamlet, Karpaccy górale, Kasper Hauser (Aniceta Bourgeois, d'Ennery'ego), Kupiec wenecki, Sabaudka.
Stanowisko organisty pociągało natomiast za sobą twórczość Moniuszki na polu muzyki kościelnej. Główne tego typu dzieła powstały w Wilnie. W roku 1854 założył w Wilnie Towarzystwo im. Św. Cecylii i dla tego grona pisał niektóre utwory religijne.
Obok mszy, litanii i oper skomponował Moniuszko w stolicy Litwy kilka kantat na sola, chór i orkiestrę, jak: Madonna, Hymn Petrarki (wykonana w Petersburgu w roku 1856); Milda, kantata mitologiczna do tekstu zaczerpniętego z Witoloraudy Kraszewskiego (Wilno 1847–48); Ni–joła, z tego samego źródła (Wilno 1852).
Dodając zaś do tego jeszcze około dwustu pieśni, napisanych w Wilnie i utwory na samą orkiestrę, jak uwertury: Bajka (1848), Śmierć Abla (1856) i Uwertura wojenna (1857), nie licząc już nawet mniejszych rzeczy, będziemy mieli wyobrażenie, jak twórczy był talent Moniuszki w litewskich czasach.
Koroną wszakże tej produkcji w okresie wileńskim była Halka, pierwotnie napisana w dwóch aktach w roku 1847 i wykonana w Wilnie na estradzie w dzień Nowego Roku 1848, zaś w roku 1852 na scenie. Uzupełniona potem do czterech aktów, (M. Glinka też komponował Iwana Susanina etapami) dokładnie w dziesięć lat po koncertowej premierze wileńskiej (1 stycznia 1858) oraz dwuaktowym przedstawieniu 16 lutego 1854 roku wystawiona została w Operze Warszawskiej.
Równocześnie z próbami przedstawienia Halki w Wilnie starał się Moniuszko o wystawienie opery w Warszawie. Zabiegi jego, za sprawą intryg niechętnych, zawistnych muzyków warszawskich nie dały rezultatu. W  sprawie tej pisał Moniuszko do przyjaciela Józefa Sikorskiego, następujący list 5 stycznia 1848 roku:
„Przed tygodniem otrzymałem z dwóch stron z Warszawy wiarogodne, a z sobą zgodne wiadomości. (…). Jedną nogą przykuty do pulpitu dyrekcji mojej „Halki" w Wilnie, drugą już wyciągałem ku drzwiom, przez które metodą Twardowskiego, wyrzekając się laurów wileńskich, czmychnąć miałem do waszej stolicy, gdy oto pismo twoje objaśnia mnie, że gałgany nigdy poczciwymi ludźmi nie są, że jakaś włoska duda zawsze nas głuszyć będzie, że Halpert Halpertem, Korzeniowski Korzeniowskim, a Nidecki, który – jako nieprzeparta tama rozwijania się muzyki dramatycznej w naszym kraju – spodziewam się, zajmie godne niegdyś miejsce w historii muzyki naszej, nade wszystkich, powiadam, Nidecki Nideckim. Panie Boże, odpuść im, gdy nie wiedzą, co czynią; ale jeżeli z wiadomością dopuszczają się grzechu, nie wiem, jak zakończyć tę modlitewkę. – Dopókim widział tylko moją Halkę w partyturze, przyznam się tobie otwarcie, wątpiłem o niektóre zuchwalstwa, jakich się w niej dopuściłem. Po wykonaniu jednak arcymiernym tego arcydzieła mojego ze spokojnym sumieniem czekam, aż nadejdzie pora jej wydźwięczenia [...] W dzień waszego Nowego Roku, podług w Warszawie jeszcze ułożonego planu, wykonanie muzyki przyszło do skutku. Poczciwi nasi muzycy orkiestry, śpiewacy kościelni i kilku amatorów, połączywszy się w liczbę czterdziestu kilku osób, do rozrzewnienia, ze wzrastającym w miarę ilości prób poznaniem rzeczy, gorliwie i chlubiąc się, że według sił swoich przyczyniają się do wykonania tego dzieła, pomagali mi do końca. Ile ja miałem pracy, spisać by tylko na wołowej skórze – i byłbym zginął niezawodnie, gdybym nie znalazł we włoskim śpiewaku Bonoldim więcej niż rodzonego brata. Ten mnie dzielnie wspierał, wyuczając głosy solowe i niektóre chórowe; sam śpiewał partię Jontka, która sądząc sercem kompozytorskim, nigdy lepiej oddana nie będzie. Wyobraź sobie, że były niektóre chwile prawdziwego przejęcia się zgrozą publiczności, która mając libretto drukowane przed sobą i słysząc muzykę, resztę uroku dopełniać musiała wyobraźnią, po części wcale niewprawną do tej gimnastyki. Powiadają ludzie, że cały akt drugi ma być doskonały, a uczucie po wysłuchaniu całości nie ma być żadne przyjemne, tylko jakieś straszne (unheimlich), niespokojne i zacierające się z wolna, jak gdyby po szczęśliwym przebyciu groźnej katastrofy. Wolski [autor libretta] otrzymał laury, bo też prawdziwie pięknie się spisał. Tak więc słyszałem moją poczciwą Halkę i «0 was nie dbam, nie proszę, bo mam własne trzy grosze»..."
Halka stanowiła punkt zwrotny w życiu i twórczości Moniuszki. Autor dzieł poprzedzających ją nie zdobył jeszcze miejsca w Panteonie Polskim. Obok żyjącego do roku 1849 Chopina promieniowała sztuka Moniuszki w niewielkim kręgu. Gdyby nie było Halki, to Moniuszko byłby na podstawie dzieł wcześniejszych od niej zaliczony do kategorii bogów minorum gentium, pomimo tak licznie rozsianego piękna w pieśniach i kantatach wileńskich. Blask artystycznej wartości, jaki opera ta rozpostarła, podniósł także znaczenie wcześniejszych utworów Moniuszki. Od Halki zaś, zwłaszcza tej z roku 1858, zaczyna się wysoki lot twórczości Moniuszki i zmiana w położeniu życiowym kompozytora. Skromny organista wileński i energiczny organizator ruchu muzycznego w tym mieście otrzymał po triumfie artystycznym zaproszenie na stanowisko dyrygenta Opery Warszawskiej.
Jak w Wilnie, tak w Warszawie, niedostatek był wiernym towarzyszem znakomitego kompozytora i jego rodziny. Nieporadny w sprawach finansowych, nieraz był ofiarą wyzysku ze strony wydawców i nie umiał nawet zastrzegać praw swoich wobec teatrów wystawiających jego opery. Za mało żądał od świata, za tanio cenił swoją produkcję, ażeby mu ona mogła wystarczyć na życie znośne, wolne od trosk codziennych. Ale i w chwilach smutnych miał czasem możność przekonania się o dobroci ludzkiej. Już w Wilnie miał dowód, że drogi jest sercu społeczeństwa, kiedy zastał w saloniku swoim fortepian, zabrany za dług lichwiarski, zaciągnięty na podróż artystyczną do Petersburga. Nie cud sprawił, że lichwiarz oddał fortepian, ale wykupiła go garstka młodzieży wileńskiej, wdzięcznej mistrzowi za jego dzieła.


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież