Tadeusz Zubiński - Mieszaniny inflanckie

Muszę raz na zawsze wyjaśnić różnicę pomiędzy Rosjaninem a Ruskim. Otóż nie ma języka rosyjskiego, jest ruski. Rosjanin to obywatel  Federacji Rosyjskiej, posługujący się językiem ruskim, może to być Czeczen – muzułmanin, Polak – katolik, Żyd etc, zaś Ruski to ktoś, kto jest Słowianinem, zwykle prawosławnym i nie ma zastępczej ojczyzny. Jeszcze jedno nieporozumienie. Moskiewski Plac Czerwony niegdyś nie był aż tak czerwony. Był czerwonym w przenośni jako miejsce kaźni, na nim wykonywano wyroki śmierci i krew się obficie lała- to jedno wyjaśnienie. Każdy, kto dzisiaj patrzy na czerwone ściany Kremla, myśli, że nazwa pochodzi właśnie od ich koloru. Jest to jednak nieprawdą, gdyż wcześniej ściany były koloru białego - stąd też się wziął epitet Moskwy - „białokamienna". W języku starorosyjskim, słowo krasnyj pierwotnie najpierw oznaczało miły albo piękny a dopiero później nabrało znaczenia „czerwony". Do dzisiaj, zachowały się przysłowia np.: „Nie krasna izba ugłami a krasna pierogami" –„Izba miła nie kątami, tylko pierogami”, lub„Krasna diewica" –„Miła dziewczyna”. Z tego względu nazwę Krasnaja ploszad należy raczej tłumaczyć jako Piękny plac albo miły, w żadnym przypadku jako Plac Czerwony.
W numerze 8 (156) „Kuriera Galicyjskiego”, który przychodzi do mnie regularnie z Ukrainy- jakoś rodacy z Ukrainy na to środki znajdują- bardzo fachowa analityczna wypowiedź Marty Jaroszewicz, eksperta Ośrodka Studiów Wschodnich o sytuacji demograficznej w Rosji i pozytywnych zmianach jakie w tej sferze tam się zarysowały. Co prawda, wciąż przeciętna ruska rodzina posiada 1,44 dziecka, ale zaznaczyła się tendencja wzrostowa. W roku 2011 po raz pierwszy Rosja odnotowała przyrost liczby mieszkańców, czyli mit o wyludnianiu się Rosji odchodzi w przeszłość. Poziom ekonomiki stale wzrasta i wraz z tym zamożność społeczeństwa, ale też następuje swoisty rozdział. I tak w dużych centrach, np. Moskwa, Perm, Petersburg Rosjanie czyli Ruscy pracują w handlu, usługach, służbach mundurowych, administracji, mediach itp. Są zamożni a ulicę sprzątają, szoferami i dozorcami są przybysze z Kaukazu, Kazachstanu, Tadżykistanu, Białorusi, Mołdawii, zaś starowiercy z Ukrainy służą jako pomoce domowe.
Cóż, podobnie jest na Łotwie. Tutaj Łotysze mają władzę polityczną, a Rosjanie pieniądze i kontakty międzynarodowe. Rosyjski to nadal trzeci biały język świata, po angielskim i hiszpańskim.
Na Łotwie można być prezydentem państwa nie znając rosyjskiego, ale poza głęboką prowincją kurlandzką i liwońską, nie da się prowadzić najmniejszego biznesu, np. sklepiku bez znajomości rosyjskiego. Ryga to miasto na ulicach, w kontaktach handlowych rosyjskojęzyczne, a tym bardziej jest nim Dyneburg, gdzie etniczni Łotysze stanowią ledwo około 1/3 całej ludności miasta.  
W Rydze na furtce pewnej z posesji widziałem tabliczkę następującej treści w dwóch językach: rosyjskim i łotewskim- Dzwonek nie działa, proszę drażnić psa. Łatwo zgadnąć, iż mieszka tam Rosjanin.
Brawurowa wiadomość nadeszła z sąsiedniej Estonii. Otóż 14 czerwca do jeziora w pobliżu Dorpatu dwóch debili pomiędzy kąpiących się zamierzało wypuścić sporego -dwa metry długości krokodyla oraz dwu -metrowego pytona. Cóż, sprawdza się stare porzekadło, iż są trzy rzeczy nieskończone: łaska Boska, linia prosta i ludzka głupota.  
Zarobki i dochody, temat zawsze i wszędzie ważny i wszędzie wzbudzający emocje. Obecnie oficjalnie największe pobory na Łotwie uzyskuje prezes jednego z banków, miesięcznie około 4 tysięcy łatów, czyli 8 tysięcy dolarów , a przeciętna miesięczna emerytura czyli pensja wynosi około 150 łatów, czyli jakieś 300 dolarów. .
     Dzień Zwycięstwa- Dien Pabiedy -9 maja to największe święto- święte ponad innymi – dla wszystkich Rosjan, bez względu na wiek, płeć, miejsce zamieszkania, paszport, przekonania polityczne. W ryskim Parku Zwycięstwa na lewym brzegu Dźwiny od rana do wieczora w imponujących uroczystościach wzięło udział ponad 250 tysięcy osób, czyli połowa Rygi, a była to środa – zwykły dzień roboczy. Doskonała organizacja, oceany kwiatów i rosyjskich flag, na  telebimach szła non stop pompatyczna transmisja uroczystości z Moskwy, Askany, Kijowa, Baku i Mińska, na zmianę z miejscową łotewską produkcją artystyczną.
  Wokół ogromnych telebimów i estrad panowała atmosfera pikniku. Ludzie - młodzi starsi, pieski hasające, a nawet wiedziałam kotka i tchórzofretkę, rodzinami, paczkami przyjaciół biesiadowali na trawce, luz, swoboda zupełnie jak w londyńskim Hyde Parku, tylko entuzjazm do śpiewu znacznie większy i głosy zdecydowanie lepsze.
 Bardzo wiele młodych ludzi, także dziewcząt ubrało się w mundury Armii Czerwonej. Chyba z pół Rygi w ten dzień chodziło z przypiętymi w klapach czarno- pomarańczowymi wstążeczkami symbolizującymi wieczną pamięć o tych, którzy zginęli podczas ostatniej wojny.
  Co uderzało, to niesamowita nadreprezentacja młodych pokoleń autentycznie zaangażowanej, uczniowie i młodzież, że tak powiem w wieku poborowym – to te dwie grupy wiekowe robiły tę ogromną frekwencję. To święto nie odchodzi w przeszłość, młode pokolenie bardzo się z nim identyfikują i go ubogaca.
  W Helsinkach w słowiańskim finale championatu świata w hokeju na lodzie 2012 Rosja pokonała, nawet rozgromiła Słowację w stosunku 6 do 2, trzecie miejsce też przypadło Słowianom- Czechom, którym zresztą gorąco kibicowałem, bo bardzo lubię Czechów, a jeszcze bardziej ich genialne piwo.
A nasza polska hokejowa reprezentacja cieniutko i lichutko, już niestety tradycyjnie dołuje.
Aha, jeszcze coś z gier i zabaw narodów słowiańskich: rosyjskie babuszki z głębokiej rosyjskiej głubinki, czyli głuszy dziarsko i z humorem wywalczyły srebro w konkursie piosenki Eurowizji 2012 w Baku, a naszych orłów widać nie było, już zresztą też tradycyjnie. Trzecia była Serbia, też ponoć zacofane Bałkany.
Aby jeszcze pogłębić polskie samolubstwo i ignorancję rodaków, informuję że dziś w Rosji mężczyzna przechodzi na emeryturę, tak na emeryturę, a nie na rentę w wieku 60 lat, kobieta 55 lat. Identycznie jest na Ukrainie i na Białorusi. W Estonii obie płcie odpoczywają po trudach pracy od 63 roku życia, na Litwie mężczyzna od 62,5 a kobieta od 60. Na Łotwie jest po równo od 62 roku życia.
W kraju mało kto wie, że tuż przed wybuchem Wielkiej Wojny carska Rosja była przodującym mocarstwem kulturowym, jej sztuka promieniowała na cały świat, przodowała w takich dziedzinach jak: balet, muzyka, poezja, malarstwo, film i to bogactwo myśli i talentów kwitło przy bardzo szybkim tempie rozwoju ekonomicznym, kraj się niesamowicie bogacił i unowocześniał. W czasach, które przywołuję carska Rosja kulturalnie stała wyżej od Polski. Budowało się tam wystawniejsze pałace, pisało lepsze książki, komponowało najwyższego lotu muzykę, zarówno tę poważną jak i tę rozrywkową, moda światowa inspirowała się rosyjskim folklorem, kuchnia rosyjska wchodziła do najlepszych restauracji Paryża, vide - kawior, bitki, kulebiak, wódka, syberyjska ucha, ryby. Rosyjskie smakołyki wywoływały entuzjazm francuskich smakoszy. Syberyjskie masło Biały Łabędź miało renomę najlepszego delikatesu w skali całego świata. Wówczas Rosja była największym eksportem żywności na świecie, przykład: 40% całego sprzedawanej na świecie pszenicy pochodziło z Rosji, drugie miejsce zajmowała Argentyna, a dopiero trzecie USA. W Rosji istniały wytrawniejsze galerie, teatry, balety, szkolnictwo wyższe i nauka rosyjska przodowały. Rosyjska elita, zwykle bogata i z szerokim gestem, nie liczyła się z kosztami i miała fantazję. W przeciwieństwie do polskich obywateli świata. Nie bez racji we Francji krążyła taka zagadka: Kto to jest Polak? – To Rosjanin bez pieniędzy. Powszechnie mówiono. że z rosyjskim rublem i niemieckim językiem objedziesz cały świat. W roku 1908 w Rosji zaprowadzono obowiązkowe i bezpłatne nauczanie na poziomie podstawowym. W Rosji tuż przed wybuchem Wielkiej Wojny wydawano kilkaset milionów egzemplarzy książek- to był pierwszy rynek wydawniczy świata. Nadano robotnikom prawo do strajku i objęto ich powszechną opieką zdrowotną i emerytalną, na wsi w znacznym stopniu rozładowano głód ziemi, dzięki tak zwanej wtórnej kolonizacji Syberii.
 Wtedy to wybudowano kolej transsyberyjską i Igor Sikorski zaprojektował pierwszy helikopter.
Zaprocentowały trafione reformy gospodarcze i społeczne premiera-nowatora Piotra Stołypina.
Sami Amerykanie prognozowali, że Rosja przegoni USA gospodarczo około roku 1930.
 
Polska coraz bardziej dla Rosjan staje się: kurica nie ptica, Polsza nie zagranica. W erze sowieckiej dla Rosjan atrakcyjna była polska moda, kosmetyki, książki, filmy – kultowa acz ocenzurowana „Anatomia Miłości” z 1972, jazz, zachodnia odzież- przemycane dżinsy szły jak woda, przebitka była 5-krotna, kawiarniany styl spotykania się młodzieży, kolorowe tygodniki np. Przekrój, Kobieta i Życie, swoboda obyczajów, ba, striptiz, większy luz także polityczny,. Rosjanie jeździli do Warszawy jak za granicę sowieckiego bloku. Polki bywa że są niczego sobie, ale rosyjskie dziewczyny są bardziej rozpoznawalne, obfitsza pula genów, no i ras bez liku – spadek po byłym ZSRR, tym samym gama wyboru większa, stąd na wybiegach modelek Rosjanek pojawia się całe mnóstwo, a Polek widać jak na lekarstwo.
Szczególnie monotonne pod względem urody lub braku takowej kobiet jest polskie centrum. Ponieważ są to regiony o niskiej mobilności mieszkańców, na co niekorzystnie nakłada się brak dostępu do zasobów ludzkich sąsiednich krajów, często za żony bierze się dalekie kuzynki, tym samym niebezpiecznie zawężając pulę genetyczną. Następuje proces  podobnie niepokojący jak z rodem Habsburgów w makro skali. Zauważmy, że zdecydowana większość laureatek MISS Polonia pochodzi znad morza lub z zachodniej części kraju- znów przypominają się Kresy, czyli obszary o relatywnie dużej fluktuacji.

Sport polski obecnie jest lichy- vide sromota na Euro 2012 i Olimpiadzie, literatura marna, film też nie- szczególny. Uczelnie- Uniwersytet Jagielloński niżej stoi w rankingach międzynarodowych niż moskiewski im. Łomonosowa , i na pewno ani to nie Oxford ani Harvard.
    Starówka w Warszawie? Na pozór atrakcyjna, ale daleko jej do Praskiej albo Brukselskiej czy Ryskiej. Polska jest nawet złym krajem dla tranzytu – nie wybudowaliśmy autostrady od Brześcia. Poza tym sprawy dostawy i przesyłu gazu i ropy zostały załatwione na wiele lat naprzód, z korzyścią dla Rosji, oczywiście. A polskie siły zbrojne jako samodzielny czynnik militarny już dla nikogo nie są zagrożeniem.
I najważniejsze w Polsce nie da się zarobić prawdziwych pieniędzy, a najważniejsze decyzje w relacjach Polska- Rosja są podejmowane poza Warszawą. Zostaliśmy odsunięci i daliśmy się odsunąć od Wschodu.
  Obecnie dla Rosjan Europa zaczyna się w Berlinie. Spacerują po stolicy Niemiec i czują się jak w domu – nie ma żadnej moralnej presji, wybór towarów lepszy i taniej, na każdym kroku mówią po rosyjsku. W Berlinie mieszka 100 tys. Rosjan, a Praga to w ogóle rosyjskojęzyczne miasto. W Londynie w każdym lepszym sklepie personel mówi po rosyjsku, po polsku nie ma potrzeby. Po prostu często Polacy są personelem, ale bardzo rzadko klientami.
Stosunki pomiędzy Polakami i Rosjanami można odnieść do relacji długoletniego stadła małżeńskiego po burzliwym rozwodzie. Pozostały wspólne dzieci, wnuki, wspomnienia, znajomi, nawyki, czasem długi. Sprzeczne i wielorakie uczucia pętają obie strony, obie strony są zranione, poobijane, mają kompleksy i uczucie niedosytu. Miłość, podziw, żal a tak samo silne nienawiść, podejrzliwość z czym ta druga strona jeszcze wyskoczy, ambicja, poczucie krzywdy i zmarnowanych lat, niespełnionych nadziei i oczekiwań. Ale to takie gadanie po próżnicy, gdyż i tak wszyscy dobrze wiemy, że Rosjanie to nadal bolszewickie, prymitywne i zapijaczone hordy z piętnastoma trofiejnymi zegarkami na każdej ręce. Mimo, że mało który z tych znawców sprzed telewizora w Rosji był.
Na przełomie XVIII i XIX wieku działał w Niemczech polityk, pisarz, poeta, publicysta i historyk Ernst Moritz Arendt( 1769-1860) któremu przypisuje taką ocenę Polaków: Dlaczego Pan Bóg stworzył narody, które wiecznie pozostają niepełnoletnie?   
Ocierając się o ryski High Life miałem okazję zapoznać się z winem, które ma aromat bardzo dobrego tytoniu i wcale to nie przeszkadza znakomitemu smakowi i intensywnej barwie. To oryginalne wino pochodzi z Chile  
Wiadomo, że Ryga to jedno z centrów europejskiej secesji obok Wiednia, Pragi, Odessy. Dlatego z wystawą kobiecej mody z tej epoki po raz 4-ty z Paryża przyjechał on. Aleksander Wasiliew rocznik 1958, od 30 lat mieszkający w Paryżu to rosyjski designer, historyk i teoretyk mody, showman telewizyjny w Rosji, Francji i na Łotwie, pewnie gdzieś indziej również pojawia się w telewizyjnym okienku. Ekscentryk, ach, te jego pyszne marynarki, wyfraczenia, żaboty, cekiny, peleryny, lampasy. Istne skrzyżowanie barona cygańskiego z kardynałem lansował w tym sezonie letnim nowość: aby panowie na bose stopy wkładali pantofle, także na wieczorne imprezy, nie tylko sandałki. Dla nas może być ciekawostką, że ta paryska wielkość chętnie przyznaje się do swoich polskich koligacji. W krótkiej rozmowie ze mną po polsku( bo język polski to jeden z siedmiu języków, którymi włada) powiedział, iż jego rodzina ze strony matki to Hulewicze z Wilna.

Ale po cóż pisać takie nieprawomyślne rzeczy? Po co komu żyjącemu w kraju -na wiecznie zielonej wyspie: postępu i dobrobytu, no, jedna skaza jednak się ujawniła: te „polskie” obozy koncentracyjne- potrzebna taka warcholska wiedza?  
 Już Bertrand Russell w Krótkiej historii bzdury udowodnił, że „człowiek jest zwierzęciem łatwowiernym i musi w coś wierzyć".
 Każdy z nas, no, prawie każdy przedstawiciel naszego gatunku powodowany strachem, konformizmem – aby się nie wyróżniać- oraz wygórowanym mniemaniem o samym sobie- przecież ja się nie mogę mylić, myli się zawsze ten ktoś inny – z ochotą i bezkrytycznie zaakceptuje szczególnie te największe idiotyzmy.
     W latach 80-tych zeszłego wieku byłem w Leningradzie, ale wtedy i tak wszyscy wokół mówili: w Pitrze, zupełnie jak dziś. Przywiozłem sobie między innymi znakomite oficerskie czasy – po polsku to będzie zegarek na rękę, które służą mi do dzisiaj, coś jeszcze ze sfery materialnej oraz sporo anegdot. Pewnego wieczoru a było to latem, poszliśmy z krewnym mojej ówczesnej żony, rodowitym mieszkańcem grodu nad Newą, aby się jeszcze  nacieszyć sobą do restauracji z dansingiem oczywiście, na kawalerską kolację. U wejścia spostrzegawczy portier miał od razu obiekcje co do mojej osoby. Nie żebym był zbytnio rozweselony, ale szkopuł zasadzał się na moim przyodziewku, a konkretnie na moim obuwiu. Były to takie sandały bez pięt, chodaki czy coś podobnego. Portier stanowczo powiedział – Ten obywatel nie wejdzie, może powiedział towarzysz, a  na pewno powiedział, że mnie nie wpuści. Na moje błagalne-  A dlaczego nie, z jakiego powodu, jaka tego przyczyna?
   Cerber sowieckich czasów spokojnie odparł, że moje obuwie nie odpowiada wymogom BHP. Byłem wtedy młody i dociekliwy, więc drążyłem temat: Dlaczego moje buty są nie odpowiednie do restauracji?- Wiadomo, zaczniecie tańczyć, towarzyszu, wywijać, rozdokazujecie się, jasna rzecz że but spadnie wam z nogi i łupnie innego towarzysza albo towarzyszkę na przykład w głowę albo wpadnie komuś do talerza, a kto będzie płacił za szkody? Wy przecież, innostraniec, jutro możecie wyjechać z ZSRR.
   Oczywiście, zgodnie z prawdą zacząłem się zaklinać: że tańczyć nie będę, bo raz: że nie bardzo umiem a po drugie że nie lubię. Skrupulatny portier okazał się też znawcą duszy męskiej i zaripostował: Każdy tak mówi, wypijecie raz i drugi, towarzyszu Polak, i pewne że będziecie tańczyć. To był bardzo życiowy człowiek, no i służbista ogromny, oczywiście poszliśmy do innego mniej rygorystycznego lokalu.
Wojażując po Łotwie odwiedziłem: Memoriał w Ančupāni
 W Łatgalii, tuż pod Rēzekne czyli naszą Rzeżycą, pomiędzy wzgórzami w Ančupāni, w porośniętym sośniakiem jarze znajduje się wybudowany w roku 1973 przejmujący w swej surowej wymowie zespół memorialny wzniesiony dla upamiętnia ofiar nazistowskiego terroru z okresu II Wojny Światowej. Drugiego stycznia 1942 roku za pomoc udzieloną czerwonoarmistom Niemcy spalili wieś Audriņi i większość jej mieszkańców rozstrzelali na okolicznych wzgórzach  Ančupāni. Wśród ofiar znaleźli się starcy, kobiety, dzieci, odbywała się regularna rzeź. W masowych grobach znalazły się ciała ponad 8000 ofiar. W tym miejscu poprzednio była poręba nieco szersza niż 10 metrów a długa na 150 m. Użytkowana była przez wojsko łotewskie jako strzelnica. Właśnie przy jednej ze ścian jaru na jej całej długości hitlerowscy oprawcy rozstrzelali swoje ofiary. Dziś na terenie zespołu memorialnego znajduje się szczególna rzeźba noszącą nazwę „Matka Jabłoni” i symbolizująca zwycięstwo życia nad zagładą. W części najniższej memoriału jest umiejscowiona: „Aleja Śmierci”, w której znajdują się symboliczne grobowce, wybrukowana  ścieżka biegnąca wzdłuż betonowej ściany, przy której, odbył się akt ludobójstwa. Na betonowej ścianie znajduje się napis – Viņi mira, lai dzīvotu tu – Oni umarli, żebyś ty mógł żyć.
Wojażowanie po łotewskiej prowincji jest bardzo ciekawe, także w aspekcie alkoholowym, a konkretnie winnym. Choćby takie malownicze miasteczko Sabile (Zablen) w środkowej Kurlandii nad rzeką Abavą w Szwajcarii kurlandzkiej – ulubionym regionie spływów kajakowych, też potrafiło się zaznaczyć na alkoholowej mapie świata.
Sabile to nie tylko ciche, oficjalnie około 1,5 mieszkańców a faktycznie mniej, o urokliwej zabudowie, ale i o bardzo bogatej historii miasteczko, takie o piernikowych dachach przypominających klimaty naddunajskie. Pierwszy raz w kronikach odnotowane w roku 1253, przez stulecia nosiło niemiecką nazwę Zabeln. Prawa miejskie uzyskało relatywnie późno, bo dopiero w 1917 roku. Było wtedy centrum kurlandzkiego żydowstwa- blisko ¾ całej populacji stanowi Żydzi. Dziś jest stolicą kraju cygańskiego, blisko połowa mieszkańców to Cyganie. Tutaj rezyduje cygański król na całą Łotwę i Sabile jest trzecim obok Tukums i Jēkabpils największym skupiskiem ludności cygańskiej na Łotwie. Sabile słynie z najdalej na północ w skali całego świata czynnych winnic, datowanych już w XVI wieku – co zostało potwierdzone wpisem w Księdze Rekordów Guinnessa. Na miejscu produkuje się wino z miejscowego surowca, oczywiście można je kupić, posmakować. Jaki efekt? Powiem wymijająco wprost: Taki sobie. Bardziej przekonywający jest bardzo efektowny pobliski wodospad na rzecze Abavie tzw. Abavas Rumba. Podobnie jak licznie zalegające w okolicznych lasach ogromne głazy narzutowe – w czasach pogańskich służące do praktyk religijnych.
Stało się źle, tragicznie i bez sensu, zupełnie typowo po polsku, ale nastąpiło zaskoczenia zero. Kasandryczyłem już w październiku 2005 na łamach „Świata Inflant” publikując wstępniaka pt. Głupio i drogo, czyli w sumie bez sensu. Przeniesienie zasilania( dodajmy  skąpego nadzwyczaj od zawsze) organizacji polonijnych z senatu do  MSZ to praktyczna dekapitacja i tak słabego polskiego potencjału na Wschodzie. Czasopisma, bardzo zasłużone, z tradycjami często jeszcze powstałe w XIX wieku, bardzo potrzebne, i sprawdzone, te wokół których ogniskowało się polskie życie intelektualne upadają. Przykłady: moje „Polak na Łotwie”, „Gazeta Petersburska”, „Dziennik Kijowski” i kilka innych już znikły, ich nie ma już, tego nie da się odbudować.
   Pod kreską ponoć znajduje się doskonały kwartalnik „Znad Willi”, który poza znakomitą zawartością merytoryczną jest unikalnym dowodem, że dziennikarstwo może być sztuką i to niezależną.
 Ponieważ natura horret vacuum, czyli natura nie znosi próżni, w zamian będzie ekspansja szalenie upolitycznionej i szalenie babcinej i naftalinowej i tandetnej telewizji Polonia, która nijak się ma do potrzeb i oczekiwań Polaków na wschód od Bugu. Wystarczy porównać świetnie robiony kanał Pierwyj Bałtyjskij, będący oknem i wizytówką Rosji, z tą, pożal się Panie Boże, ramotką i paplaniną kolesi i koleżanek pt. Telewizja Polonia. Co jeszcze w zamian będzie serwowane Polakom na wschód od Bugu? Będą okólniki i wytyczne, jak Polacy, nie żadni tam Polonusi, mają się stawać w miarę potrzeb, nawet już nie Warszawy, np. uciskaną mniejszością lub awangardą postępu.  Po 1989 roku Warszawa cynicznie grała Polakami na wschodzie, nie rozumiała ich potrzeb, traktowała ich paternalistycznie, używała do celów nie zgodnych ani z ich interesami ani z ich odczuciami. Ś.p. Ita Kozakiewicz, z Łotwy, ta która dla polskości na wschodzie w trzy lata zrobiła więcej niż wszyscy prezesi i ministrowie po 1989 do dziś, deklarowała: Łotwa moją ojczyzną, a Polska moją macierzą. W miejsce Łotwy można wstawić dowolnie: Litwa, Białoruś, Ukraina etc, sens pozostanie taki sam.
Spektakl operowy G. Verdiego „Rigoletto” w wykonaniu Rosyjskiej Państwowej Opery Kameralnej z Sankt Petersburga rzeczywiście mógł zadowolić najbardziej wymagającego odbiorcę. Świetne głosy,  żadnych falsów, żadnego nadrabianego pii, doskonały ruch sceniczny. Szczególnym talentem wokalnym okazała się Olesja Gordejewa- Ukrainka, kreująca Gildę. Rigoletto Sergieja Kalinowa nie mającego aż tak mocnego głosu, aby w równym tempie zaśpiewać aż 3 akty, ale aktorsko mógł się podobać. Śpiewak był w scenach bólu i rozpaczy bardzo przekonywający. Umiał przekazać tę plątaninę sprzecznych uczuć i żądz, jakie mocują się w sercu garbatego błazna-ojca. Inscenizacja oszczędna, ale bardzo przemyślana, gdyż w sumie niewielki amfiteatr na wyspie w Jekabpilsie wymusza pewne ograniczenia. Świetnie rozwiązano problem z workiem zawierającym ciało Gildy w ostatniej scenie. Popisowa aria księcia Mantui z 3 aktu La donna e mobile w wykonaniu Sergieja Aleszczenki więcej niż dobra, znakomita słodka i zarazem brawurowa, przy czym towarzyszył jej doskonały ruch sceniczny. Większość zespołu to osoby młode nawet bardzo młode i bardzo uzdolnione. Potwierdza to starą prawdę, że w Rosji i na Ukrainie talenty wokalne rodzą się na kamieniu, jest w kim wybierać, no i kim się delektować.
Na Łotwie od lipca zmniejszyli tutejszy VAT, czyli ich PVN na elektryczność o 1%, ale to dopiero początek, a w kraju, co ostatnio potaniało? Chętnie uszka nastawię.
 
Na zdjęciu: Ekspozycja kukieł przy Rīgas iela 19 w Zabeln (Sabile)
Fot. Stefan Pastuszewski

Na zdjęciu: Kościół rzymskokatolicki pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gaigalawie
Fot. Stefan Pastuszewski

Na zdjęciu: Nocny GUM na palcu Czerwonym w Moskwie
Fot. Stefan Pastuszewski

Na zdjęciu: Grób tytana literatury światowej Lwa Tołstoja w Jasnej Polanie koło Tuły
Fot. Stefan Pastuszewski

Na zdjęciu: Odesska secesja
Fot. Stefan Pastuszewski

Na zdjęciu: Pałac Zimowy w Peterburgu
Fot. Stefan Pastuszewski

Na zdjęciu: Odbudowany od podstaw ratusz w Rydze
Fot. Stefan Pastuszewski

Na zdjęciu: Klasztor nowoprawosławny w Jakubowie na Łotwie. Cerkiew pw. św. Ducha .
Fot. Włodzimierz Zieliński

Na zdjęciu: „Rigoletto” w wykonaniu Rosyjskiej Państwowej Opery Kameralnej w Peterburgu.
Fot. Tadeusz Zubiński

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież