Jarosław Tadeusz Leszczyński - LUBOWO NA SUWALSZCZYŹNIE

W szeroko pojętym regionie suwalskim, ale już po litewskiej stronie obecnej granicy, zaledwie kilka kilometrów od niej leży miejscowość Lubowo (lit. Lubavas).
Chociaż dzisiejsze Lubowo w niczym nie przypomina miasta tylko typową wieś, to jednak w przeszłości nim było. Prawa miejskie otrzymało w 1734 r. z rąk króla Augusta III wywodzącego się z saskiej dynastii Wettynów.
W 1827 r. Lubowo liczyło 812 mieszkańców żyjących w 99 doach. W 1891 r. liczba ta wzrosła do 996 osób, w tym 442 Żydów.
Z dawien dawna Lubowo należało do parafii Wiżajny erygowanej w 1659 r.  Pierwszy kosciół w Lubowie został wybudowany w 1770 r. z inicjatywy ks. Józefa Kozłowskiego, plebana Wiżajn noszącego tytuł "proboszcza Wiżajńskiego i Lubowskiego". Na utrzymanie nowej świątyni król Stanisław August Poniatowski przeznaczył 15 włók ziemi. Początkowo Lubowo było filią parafii Wiżajny, ale z czasem wyodrębniło się w niezależną parafię.
W 1907 r. w parafii lubowskiej 10% wiernych mówiło po litewsku, reszta była polskojęzyczna. Do parafii należało wiele wsi znajdujących się po obecnej polskiej stronie granicy. Pożycie obu nacji było zgodne, Litwinom nie przeszkadzał język polski, co więcej modlili się i śpiewali z polskich modlitewników. Sielanka ta trwala do czasu , dopóki nie podburzył Litwinów jeden z księży.
W 1906 r. admistrator diecezji sejneńskiej ustalił dla parafii Lubowo nowy porządek nabożeństwa. Mianowicie Różaniec, suplikacje, Anioł Pański, śpiewy w czasie procesji, modlitwy wieczorne i kazania w jedną niedzielę miały odbywać się po polsku, to pacierze poranne z ambony po litewsku i na odwrót. Gdy śpiewy były po litewsku to nabożeństwo majowe bezpośrednio po sumie odbywało się w tym samym języku, zaś po nieszporach tego samego dnia będzie nabożeństwo majowe po polsku, zaś w dni powszednie tylko po polsku. Nowenna do Ducha Św. w dniu śpiewu litewskiego, po nieszporach po polsku, zaś w dni powszednie tylko po polsku. Z kolei śpiew na procesjach nieszpornych przy wystawieniu Najświętszego Sakramentu miał być w tym języku, w jakim w owym dniu śpiewano Różaniec.
Po ogłoszeniu wspomnianego rozporządzenia Polacy zwrócili się do administratora diecezji – ks. Antonowicza – o przywrócenie dotychczasowego porządku oraz przeznaczeniu do Lubowa księdza narodowości polskiej. W maju 1907 r. Polacy przeszkadzali Litwinom przy śpiewie Różańca i pieśni litewskich. Konflikt osiągnął swoje apogeum w dniu 5 maja 2007 r.  Po sumie Litwini mieli zwabić do domu kościelnego przywódcę parafian polskich – Karniłowicza – i tam go pobili. Na krzyk zagrożonego wpadli włościanie polscy w liczbie 50 i doszło do bijatyki. Bójka przeniosła się na pobliską ulicę. U jednego litewskiego chłopca znaleziono pistolet. W czasie przesłuchania tłumaczył się on, że trzymał go po to aby w przypadku napaści na niego Polaków mógł się przed nimi bronić.
Po tych wydarzeniach nastał chwilowy spokój. Litwini odstąpili Polakom pierwszy dzień Bożego Narodzenia, Rezurekcję, uroczystość Bożego Ciała i Wszystkich Świętych. Owe zawieszenie broni nie trwało jednak długo. W niedzielę po Bożym Ciele zaczęli śpiewać równocześnie Polacy i Litwini. Wikariusz lubowski, ks. Jurgielanis podszedł do wiernych twierdząc, że skoro w Boże Ciało śpiewali Polacy, więc teraz powinni śpiewać Litwini. Z kolei nasi rodacy powołali się na zawartą umowę. W związku z powyższym władze kościelne wydały zakaz wszelkich śpiewów podczas niedzielnych nabożeństw. Później mimo formalnych zakazów na wielu mszach równocześnie śpiewali parafianie spod znaku Orła Białego i Pogoni, a ich głosy wzajemnie przenikały się... . Ten stan rzeczy trwał do końca I Wojny Światowej. Gdy po jej zakończeniu, w 1918 r. w odległości około 2 km na południe od Lubowa wytyczono granicę polsko–litewską (istnieje ona niezmiennie do chwili obecnej) zapadła "żelazna kurtyna" między częścią parafii, która pozostała w granicach Litwy, a tą która weszła w skład II Rzeczypospolitej. Kontakty pomiędzy mieszkańcami obu części parafii stały się utrudnione, jeśli wręcz niemożliwe ze względu na brak stosunków dyplomatycznych między państwami Orła Białego i Pogoni aż do marca 1938 r. W dodatku zdecydowana większość wsi należących do parafii Lubowo, zamieszkałych przez Polaków znalazła się w Polsce (z nich utworzono nową parafię Rutka Tartak). Po stronie litewskiej liczba ludności polskiej okazała się znikoma. Szybko więc wyrugowano język polski z kościoła, a naszych rodaków poddano bezwzględnej lituanizacji. Dzisiaj tylko jednostki mieszkańców Lubowa znają język polski, a przyznających się do narodowości polskiej trudno znaleźć nawet ze świecą.
Stary, osiemnastowieczny kościół lubowski spłonął wkrótce po powstaniu niepodległej Litwy i dziś pozostała z niego tylko podmurówka. Obecny zbudowany został w 1932 r., ale ni w miejscu starego, tylko na cmentarzu grzebalnym. Zwrócony jest fasadą na zachód. Jest budowlą jednonawową drewnianą (jedynie prezbiterium jest murowane z kamienia). Od frontu posiada niewielką wieżę, a na przejściu z nawy do prezbiterium malutką wieżyczkę. Dach świątyni jest dwuspadowy. Wewnątrz sklepienie kolebkowe. W głównym ołtarzu znajduje się figura Serca Pana Jezusa. Na lewo od głównego ołtarza jest kopia obrazu MB Częstochowskiej przedstawiająca wizerunek Czarnej Madonny na obłokach ponad Jasną Górą. Wisi nad nim jedno wotum metalowe w formie serca. Jest to obecnie główny przedmiot kultu lubowskiego sanktuarium. Do pożaru starego kościoła, w tamtejszej świątyni znajdował się cudowny obraz Matki Boskiej Lubowskiej, który niestety wtedy także spłonął. Według legendy został znaleziony na dębie, na Górze Kapliczkowej, położonej 4 km na północ od Lubowa.
W lewym bocznym ołtarzu umieszczona jest rzeźba Matki Boskiej z Lourdes, a w prawym św. Antoniego Padewskiego. Na południowej ścianie nawy wisi za szkłem oprawiona w ramę tablica z życiorysem ks. Józefa Montwiłła (lit. Juzoapas Montvila). Ks. Józef Montwiłł był proboszczem parafii Lubowo w latach 1886–1912. Poniósł śmierć w nurtach morza podczas katastrofy słynnego statku "Titanic" płynącego z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych. Obecnie jest kandydatem na ołtarze. Wraz z nim zatonęły wiezione przez niego rękopisy około 600 ludowych pieśni i melodii litewskich z Suwalszczyzny zebranych przez kleryków z seminarium w Sejnach. Ponieważ cenzura carska uniemożliwiała ich opublikowanie na Litwie dlatego ks. J. Montwiłł wiózł je za Wielką Wodę celem oddania ich tam do druku. Nie dowiózł... .
Jak wspomniałem wokół kościoła rozlokował się cmentarz grzebalny. Na większości grobach są napisy w języku litewskim, tylko na kilku (także tych nowych) są inskrypcje polskie. Większość zmarłych spoczywających na cmentarzu lubowskim (także tych, których mogił posiadają napisy litewskie) ma nazwiska polskie, a zlituanizowane. Wśród nielicznych grobów polskich przewija się nazwisko Dziermejko. To z tą rodziną był spokrewniony ks. prałat Ignacy Dziermejko (1927–2000), długoletni proboszcz w Puńsku (polska część Suwalszczyzny), rzecznik pojednania i zgodnego współżycia narodów polskiego i litewskiego.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież