Jeremi Sidorkiewicz - Dzieci na służbie u Lansbergisa

9 października w ratuszu wileńskim odbyła się konferencja poświęcona „90 rocznicy podpisania i złamania Umowy Suwalskiej", czyli zajęcia Wileńszczyzny przez wojska generała Żeligowskiego. Organizatorzy konferencji w piśmie skierowanym do mediów nie pozostawiali wątpliwości co do celów propagandowych imprezy, twierdząc m.in. : „ Skutki okupacji do dzisiaj nie są do końca zlikwidowane. W rejonach wileńskim i solecznickim są prześladowane rodziny, oddające dzieci do litewskich szkół".
Najważniejszym uczestnikiem konferencji był pierwszy szef odrodzonej RL Vytautas Landsbergis. W referacie zatytułowanym „ Wielki błąd Józefa Piłsudskiego" wywodził, iż       „ strategiczny kierownik Polski Józef Piłsudski w zależności od okoliczności przedstawiał się to jako Litwin, to jako  „tutejszy", co świadczyło o jego „chorej osobowości". Przy okazji padło porównanie Piłsudskiego do Hitlera. „Na pierwotną retorykę Hitlera mógł też mieć wpływ, że pochodził z Austrii"- wywodził Lansbergis. Słowa te zostały nagrodzone gromkimi oklaskami.
Znacznie dalej w wywodach posunął się powszechnie znany na Wileńszczyźnie z zajadłego antypolonizmu prezes szowinistycznej organizacji „ Vilnija" Kazimieras Garšva. Referując „ Skutki okupacji Wileńszczyzny" wykroczył poza problematykę konferencji, cofając się w głąb historii stosunków litewsko-słowiańskich i litewsko-polskich : „Wynarodowiono skarb kultury światowej, najstarsze indoeuropejskie dialekty, którymi mówili wielowiekowi i wierni obywatele Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
(…) W ciągu tysiąca lat granica ścisłego areału języka litewskiego została przesunięta od Mińska do mniej więcej Jewia. Nasze autentyczne litewskie nazwy zostały zeslawizowane i zmienione" . W późniejszej dyskusji internetowej na łamach portalu „Kuriera Wileńskiego" zasadniczą myśl oraz klimat dywagacji lidera „Vilniji" podtrzymał internauta  „mod – Litwa", wyrażając następujące życzenia : „ Życzę wam, poliakom, germanizacji Krakowa, żeby zaistniał tam język niemiecki, potem według tego języka Kraków okupować i przyłączyć do Niemiec. I opowiadać różne baśnie o niemieckim mieście od wieków. Serdecznie wam tego życzę, bo inaczej innych cierpień nie poznacie".
Najciekawszym jednakże akcentem wileńskiej konferencji było uczestnictwo w niej dzieci, pochodzących na dodatek z polskich rodzin. Po wygłoszeniu referatów zabrał głos dyrektor litewskojęzycznego Gimnazjum Tysiąclecia Litwy w Solecznikach , który zaprosił na scenę trzy zwyciężczynie konkursu szkolnego „ Skutki polskiej okupacji dla Litwy Wschodniej" : Erykę Kwiatkowską, Krystynę Mackiewicz i Katarzynę Andruszkiewicz. Dziewczętom wręczono nagrody w postaci upominków. Laureatka I miejsca Katarzyna Andruszkiewicz odczytała treść swojego wypracowania : „ Litwa Wschodnia w XX w. była polonizowana, rozpoczęto terror wobec mieszkających tam Litwinów, Rosjan i Żydów. Niepolski język i kultura były pogardzane, przeszkadzano im w rozwoju. Dlatego, nawet po odejściu Polaków, w Litwie Wschodniej dominuje język polski i kultura (…) Chociaż minęło już ponad 70 lat od chwili, gdy wielowiekowa i historyczna stolica Litwy i jedna czwarta Wileńszczyzny zostały zwrócone po dwudziestu latach okupacji, skutki okupacji widać dotychczas. Nawet dziś wielu  ludzi nie mówi w języku państwowym, nazwiska są spolszczone (…) Według naukowców większość spolonizowanych ludzi to prawdziwi Litwini. W ciągu dwóch dziesięcioleci Polska zubożyła i wynarodowiła ziemie litewskie ( …) Podczas świąt, jak święto plonów czy święto Bożego Narodzenia, są śpiewane polskie piosenki (…) Polonizując się, ludzie stracili gromadzoną przez tysiąclecia życiową jedność, bogaty folklor i inne duchowe skarby (…) Dziś mieszkający
Na Litwie Wschodniej Litwini z powodu niedbalstwa naszych władz czują się, jakby znów żyli pod okupacją".
Rekapitulacja wypracowania Katarzyny Andruszkiewicz znakomicie wpisuje się w obecną politykę władz litewskich wobec mniejszości polskiej. Pod koniec września Inspekcja Języka Urzędowego wymierzyůa grzywnć mieszkance podwileńskiej miejscowoúci Awicenie Helenie Tomaszewskiej za to, ýe na szyldzie swojego sklepu umieúciůa obok litewskiego napisu „Parduotuvë" napis po polsku „ Sklep spożywczy". Nieco wcześniej ta sama Inspekcja ukarała grzywną właściciela przedsiębiorstwa transportowego Zygmunta Marcinkiewicza, który ośmielił się umieścić na tabliczce informacyjnej w autobusie napis„ Wilno – Soleczniki". „Prześladowanie" mniejszości litewskiej na Wileńszczyźnie trwa zatem w najlepsze.    



Opracowano na podstawie „Kuriera Wileńskiego" oraz portalu wilnoteka.lt