Bogdan Zapalski - KOENIGSBERG – KRÓLEWIEC – KALININGRAD – ?

Krótki  rys  historyczny
   Historia miasta jest pełna wzlotów i upadków.
Pierwotna nazwa –KOENIGSBERG,  paradoksalnie, pojawiła się w związku z uhonorowaniem króla czeskiego Ottokara II za pomoc udzieloną Zakonowi Krzyżackiemu w walce z miejscowymi plemionami Prusów w 1255r w Sambii. W ciągu następnych stuleci  miasto rozrastało się powoli pod władzą Krzyżaków, szczególnie gdy po wybuchu wojny trzynastoletniej/1454–1466/, Wielki Mistrz przeniósł tu swoją siedzibę. W latach 1457–1618 prowincja, zwana wówczas Prusami Książęcymi, a  stolica KRÓLEWCEM, była formalnie lennem Królestwa Polskiego, czego wyrazem był hołd pruski, złożony w Krakowie przez Albrechta Hohenzollerna w 1525r. W dziedzinach handlu i kultury , związki z Polską były dość silne, ale stopniowo umacniał się luteranizm, język niemiecki i coraz ściślejsze powiązania z Brandenburgią. Najazdy szwedzkie i wojny z Rosją spowodowały odłączenie się Prus od Polski.
   Od początku XVIII wieku, gdy Prusy Książęce zmieniły nazwę na Prusy Wschodnie, zaczęły rosnąć w siłę militarną i odgrywać dominującą rolę w Królestwie Pruskim I Rzeszy. Wtedy też – w 1724r, KOENIGSBERG uzyskał współczesny kształt terytorialny, z połączenia 3 sąsiednich miast. W czasie wojen napoleońskich, miasto zostało zajęte przejściowo przez wojska francuskie, które wprowadziły wiele postępowych reform społecznych. Apogeum świetności, Koenigsberg przeżywał  do czasów I wojny światowej. W okresie międzywojennym Prusy utraciły swą szczególną odrębność. Nastąpiła też stagnacja gospodarcza i znaczny odpływ ludności do III Rzeszy. Nie mniej, na początku II wojny światowej region był zamieszkały przez 1.200.000 mieszkańców /obecnie ok. 1 mln/.
   Wojska radzieckie zdobyły miasto 9 kwietnia 1945r po uciążliwych walkach i bombardowaniach. Zniszczenia sięgały 90%; w mieście pozostało ok. 100.000 przerażonych ludzi, w tym 15.000 najemnych robotników polskich. Etniczną ludność przesiedlono do radzieckiej strefy okupacyjnej, w zamian sprowadzając Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, itp. z najbardziej zniszczonych terytoriów wojennych ZSRR.
   W 1946r miasto otrzymało obecną nazwę – KALININGRAD, na cześć niedawno zmarłego Michaiła Kalinina – przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych ZSRR, formalnego prezydenta bez żadnych uprawnień. Przez 50 lat cały Obwód był jednym z najbardziej zmilitaryzowanych obszarów Federacji Rosyjskiej, niedostępnym dla turystów zagranicznych i ściśle reglamentowany dla obywateli Związku Radzieckiego.
              Stan   obecny
   Obwód  Kaliningradzki graniczy od północy i wschodu z Litwą, a od południa z Polską/województwo warmińsko–mazurskie/, zbliżony także wielkością do tego województwa. Wchodzi w skład Federacji Rosyjskiej i w związku z tym  dla wyjazdów służbowych i turystycznych obowiązują wizy rosyjskie. Po Obwodzie można się poruszać swobodnie, chociaż istnieją wciąż zastrzeżone enklawy baz morskich, lotniczych i innych centrów wojskowych. Rosja wykorzystując pewne nieścisłości prawne zawarte w Układzie CFE/ o redukcji  sił konwencjonalnych w Europie/, uporczywie odmawia ujawnienia stanu sił zbrojnych stacjonujących w regionie. Zresztą w okresach napięć, władze rosyjskie straszą rozmieszczeniem nowych wyrzutni rakietowych wymierzonych w cele zlokalizowane głównie w Polsce.
   Mimo wszystko wydaje się, że najgorszy okres tych napięć  mamy już poza sobą, zwłaszcza gdy Rosja zarzuciła ostatecznie koncepcję wydzielonego korytarza lądowego prowadzącego przez Polskę lub Litwę  z Białorusi. No cóż, Obwód Kaliningradzki nie jest samowystarczalny ekonomicznie. Kompleks militarny, będący dotychczas podstawą utrzymania mieszkańców, powoli się kurczy, rolnictwo jest zaniedbane i mało wydajne; zaś przemysły morski i drzewny też nie konkurencyjne. Kiedyś Koenigsberg był jednym z miast Związku Hanzeatyckiego i prowadził handel zbożem, drewnem oraz innymi towarami. Sprawnie zarządzana administracja i pomoc Królestwa Pruskiego zapewniały względny dobrobyt. Dzisiaj, bez bardzo wydatnej pomocy władz centralnych Rosji, Obwód nie byłby w stanie samodzielnie funkcjonować. Ale mieszkańcy mają też szerszy dostęp  do kultury europejskiej i wymiany handlowej, zwłaszcza z Polską i Litwą.
   Obowiązująca od roku uchwała o ruchu przygranicznym daje mieszkańcom całego Obwodu i przygranicznego pasa Polski o głębokości do 50 km/włącznie z Trójmiastem/ , możliwości ruchu bezwizowego w obie strony, praktycznie także do poruszania się po całej Polsce, a nawet Unii Europejskiej. Jest to niezwykle korzystne dla obu stron. Rosjanie mają sporo pieniędzy do wydania, a nasi kierowcy również zyskują , kupując paliwo po dwukrotnie niższej cenie. Dla mieszkańców województwa warmińsko–mazurskiego, gdzie tradycyjnie jest największe bezrobocie w kraju, stwarza to perspektywy ożywienia gospodarczego.
                   Konkluzje    końcowe
   Możemy się oburzać na obowiązującą nazwę– KALININGRAD, od człowieka pozornie dobrodusznego, ale jednocześnie bezwolnego wykonawcę zbrodniczych planów Stalina i jednego z sygnatariuszy Zbrodni Katyńskiej. Niestety na świecie, zarówno w przeszłości, jak i obecnie obowiązują standardy ustanawiane przez aktualnie panujących. Zmieniane są nazwy krajów, np. Birma =Myanmar, Rodezja =Zimbabwe ,a także miast; Lwów =Lviv;  Kladsko =Kłodzko; Stettin =Szczecin, itd. Szczególną ironią losu jest to, że chociaż wszyscy zdają sobie sprawę z absurdalności tej nazwy, nikt nie wie jak z tego wybrnąć. Padły już takie nazwy jak: Leningrad, Stalingrad, Swierdłowsk, Gorki, Frunze– ludzi niewątpliwie znaczących, chociaż nie z naszej półki, to taki miernota stracił jedno miasto: Kalinin =Twer, natomiast dla Kaliningradu pozornie nie ma alternatywy. Nie można znaleźć nikogo z wybitnych Rosjan  związanego z tym terytorium, a na powrót do nazwy niemieckiej czy polskiej też nie ma szans, dopóki  Obwód będzie należeć do Federacji Rosyjskiej. Chyba, że przyjmie się potoczna nazwa używana przez mieszkańców: KIENIG.
   Pojawiają się opinie, że Obwód powinien być podzielony pomiędzy Polskę, Litwę i być może Niemcy. Ale oprócz zgody władz centralnych Rosji, trzeba by zapytać także mieszkańców. A ci są raczej zadowoleni z istniejącego stanu. Dzięki wysokim dotacjom poziom życia jest wyższy niż w macierzy. Swobodne kontakty z Rosją, Białorusią i innymi krajami  WNP z jednej, a z Unią Europejską z drugiej strony, pozwalają na znaczny komfort i na pewno niewielu chciało by się znaleźć w Polsce lub na Litwie. A zresztą, czy nasze kraje stać byłoby na utrzymanie w miarę wysokiego standardu życia tych mieszkańców?. W Polsce od 30 lat rozważamy budowę elektrowni atomowej i nie wyszliśmy poza sferę analiz, a Rosjanie ogłosili, że zbudują takową w Obwodzie Kaliningradzkim  w ciągu 4–5 lat.
   A co zrobilibyśmy z całym kompleksem militarnym?. Nawet Niemcy nie przejawiają większej ochoty na takie rozwiązanie. Cóż, trzeba opierać się na realiach i póki co uznawać istniejący „status quo".
            A teraz odnośnie planów wyjazdowych Bractwa Inflanckiego. Mimo dość kosztownych wiz do Rosji, istnieją możliwości bezwizowego wjazdu dla różnych klubów i stowarzyszeń. I to niektórzy z nas realizują. Może by warto odwiedzić ten interesujący region?. Udostępnia on coraz więcej atrakcji turystycznych.
   Tam także mamy przyjaciół  !