Joanna Gładykowska - Lekcja polskości

Projekt staży nauczycielskich dla absolwentów UKW w Bydgoszczy, będący częścią europejskiego programu Leonardo da Vinci „Litwa na dobry początek" dobiega niebawem końca. Powoli mija trzeci miesiąc pobytu w Wilnie wypełniony pracą, nowymi odkryciami i znajomościami. Jaki to będzie koniec i czy okaże sie on dla nas nową szansą, tego dowiemy się później. Na razie korzystamy z czasu, który nam pozostał – a jest go już bardzo niewiele. Do tej pory udało nam się przeżyć mnóstwo cennych chwil, ważnych nie tylko dla naszego rozwoju zawodowego, ale także charakteru i... ducha.
Praca w polskich szkołach na Litwie to nie tylko zwykłe wyzwanie – to wyjątkowa okazja do poznania Polaków żyjących na Wileńszczyźnie, ich kultury i sytuacji problemu mniejszości, która przez wielu określana jest jako trudna.
Rozpoczynając nasz staż, brałyśmy pod uwagę to, że ograniczenie się jedynie do przekazywania uczniom podręcznikowej wiedzy to zbyt mało.
Konkurencyjność szkół litewskich, jak i sytuacja polityczna na Litwie, nierzadko stawiająca polskie szkoły „na cenzurowanym", szybko pozwoliła nam zorientować się w aktualnych problemach, z jakimi zmaga się szkoła. Tym samym niejako automatycznie wzrosło nasze zaangażowanie nad poziom czysto pedagogiczny.
Z czasem, podobnie jak nauczyciele mejszagolskiej placówki, zaczęłyśmy do naszej pracy podchodzić emocjonalnie, starając się wzmacniać w uczniach poczucie polskiej tożsamości, a także uczestnicząc i współorganizując uroczystości, scalające ducha szkoly.
Trudno bowiem sobie wyobrazić jej istnienie bez pracy nauczycieli, ich charyzmy oraz rodziców, starajacych sie by dzieci jak najpełniej dojrzewaly w polskiej kulturze.
A mlodzież? Z jednej strony aktywna, pomocna, angażująca sie w życie szkolnej społeczności, z drugiej mająca trudności z osiągnięciem wewnętrznego kompromisu w obliczu wielkoulturowości.
Wpływy litewskie i rosyjskie, mimo dużego bogactwa, jakie wnoszą dla ich rozwoju, powodują zarazem pewne zubożenie. Odbija się to przede wszystkim w niedoskonałej znajomości języka ojczystego, czy kultury własnego kraju. Oczywiście, jest to rzecz naturalna. Człowiek, zwłaszcza bardzo młody, najlepiej przyjmuje bodźce kulturowe w sposób spontaniczny, niejako mimochodem, chłonąc je wprost ze źródła, czyli z Polski. Choć w szkole slychać wyłącznie polski język, a w domach króluje mowa ojczysta, dzieci często bywają tej spontaniczności pozbawione.
 Tym większa zasluga pań polonistek oraz ich charyzmatycznej osobowości, że starają się swoim uczniom przybliżać ducha ojczystego kraju z entuzjazmem i w sposób urozmaicony. Zachęcają do udziału w krajoznawczych wycieczkach, konkursach czy spotkaniach z rodakami. Ja również cieszę się, że jako początkująca nauczycielka języka polskiego miałam okazję nie tylko poszerzać slownictwo i wiedzę uczniom (a zarazem sama wyławiać zawarte w tzw. „dialekcie wileńskim" skarby językowe), lecz również nawiązać bardziej osobistą więź.
Dużym przeżyciem była dla mnie organizacja własnego wieczoru autorskiego, na którym mogłam podzielić się z uczniami własną twórczością poetycką oraz historiami z mojego rodzinnego miasta, czyli Bydgoszczy. Uważam bowiem, że to właśnie aspekt osobisty, indywidualny buduje most przyjaźni i zainteresowania krajem, z którym łączą uczniów więzy krwi. Dzięki temu wiedza jest przez nich przyjmowana łatwiej i to na wielu gruntach.
Szkoła Średnia w Mejszagole ma to szczęście, że oprócz nauczycieli i rodzin uczniów, przez wiele lat wspieral ją duchowo (i pewnie nadal wspiera) wielki moralny autorytet, śp. ks. Józef Obrembski, będący obecnie oficjalnym patronem szkoły.
19 marca odbyły się w szkole uroczystości związane z Dniem Patrona – został zaprezentowany reportażowy film z jego udzialem, a także teatralny monolog na żywo z użyciem jego oryginalnych wypowiedzi. W postać księdza wcielil się Daniel Stankiewicz z ostatniej klasy, a tło muzyczne zapewnił szkolny chór chłopców i dziewcząt.
Widać było autentyczne wzruszenie, zwłaszcza w oczach Pani Dyrektor Alfredy Jankowskiej, która w sposób niezwykle osobisty odbierała przyjaźń z Prałatem, doceniając jego wielkie serce i zaslugi dla rozwoju Szkoły. Nalezy wspomnieć, że to między innymi dzięki Księdzu, szkoła może się obecnie pochwalić piękną, wyremontowaną placówką.
 Atmosfera święta, wzmocniona obserwacją szkolnych realiów polskiej mniejszości, udzieliła się również nam, stażystkom.
Natalia Rwidan w sposób podniosly i porywający odczytała wiersz byłej uczennicy poświęcony księdzu, ja zaś ulożyłam krótki wiersz, będący reminscencją duchowych wrażeń, jakie przyniosła mi, ujmowana we wspomnieniach szkolnej braci, postać księdza.
Duch Księdza unoszący sie nad Mejszagołą, w którym od tylu lat przecina się wiele różnych kulturowych kierunków bez uszczerbku dla „lokalności" miasteczka, jego atmosfery, spaja i rozsławia obraz Mejszagoły.
Obraz ten jest z kolei nie tylko odbiciem życia mieszkańców miasteczka, ale wszystkich Polaków na Wileńszczyźnie skupionych wokół wiary i lokalnego życia, otwartego na porozumienie.
Mejszagoła jest zatem nie tylko miejscem pamięci o Prałacie Obrembskim, ale wielką parafrazą problemów i radości mniejszości polskiej na Litwie. Nic dziwnego, że inspiruje to do przemysleń i skłania do zadumy nad losem Polaków, a zarazem nad własną polską tożsamością.
Czas sie kończy, a wyjazd z Wilna zbliża wielkimi krokami – sądzę jednak, że na długo pozostanę myślą wokół szkoły, postaci księdza i wszystkiego, co wiążę się z Mejszagołą. Trudno bowiem ominąć to miejsce bez żadnej reflekcji, rozproszyć w sobie wspomnienia.
Praca w Mejszagole - tak inspirująca, była nie tylko wycieczką do nieznanej ziemi, ale przede wszystkim w głąb siebie, do swojego poczucia polskości. Sądzę, że jako nauczycielka polskiego, nie tylko udzielałam lekcji, ale rownież odebrałam istotną dla siebie lekcję.

Joanna Gładykowska
Nie pomiń
                                   Pamięci ks. Józefa Obrembskiego
Nie pomiń tego miejsca
tu się czas zasklepia
w dłoniach do modlitwy
tak jak daszek chaty
uświęć swym spojrzeniem
świętym, bo człowieczym
ziemię mejszagolską
pod jego pałacyk

Tego miejsca ciszę
zamknij pod  powieką
niech sie przewijają pod nią krajobrazy    
a pod pałac rzucaj
ostatnie wspomnienia
pomnij a nie pomiń
zasklep, a nie zasyp