Józef Jacek Rojek - Typowy Inflantczyk

Na pewno  wielu z naszego pokolenia było i jest  zafascynowani naszą – i nie tylko naszą – historią. No i oczywiście o  bohaterach  tejże historii; stąd wszelkiego  autoramentu napisane  książki o nich  – czytało się dobrze, mniej dobrze lub w ogóle; i taką oto biografię mam przed sobą, czyli Jana Burakowskiego Ułan i historia. Bardzo długi cień generała Władysława Andersa.*)
    To całkiem zgrabnie i krótko napisana biografia  generała Władysława Andersa, którą naprawdę czyta się dobrze, jeżeli popatrzy się na wykaz literatury na ten temat, w tym  także wspomnienia  generała: Bez ostatniego rozkazu. Wspomnienia lat 1939-1946. Londyn 1949, gdzie wymieniono ich aż 26 pozycji. Całość podzielił autor na dwie części: „Generał Władysław Andersa" oraz  „Długi cień generała Andersa", gdzie kończy swą opowieść taką oto konkluzją:  „Cień Andersa w III Rzeczypospolitej nie blaknie, a gęstnieje. W jego mroku nikną prawdziwe kontury wydarzeń historycznych. Coraz trudniej ocenić, co jest prawdą, a co mitem, kto zdrajcą, a kto patriotą. Już 50 lat temu Jerzy Giedroyć ubolewał, że nie ma drugiego państwa w Europie, gdzie historia byłaby tak załgana jak w Polsce. Dziś ta gorzka prawda jest jeszcze bardziej oczywista".
    No i jak się  nie zgodzić z autorem, skoro nazwisko Andersa odmienia się przez wszystkie przypadki i to przez wielu autorów, a zdaje się że najmniej przez historyków. I to tym bardziej, skoro: Romans z polskością „błońskiej" linii Andersów był krótki, zamknął się właściwie w jednym pokoleniu. Owszem, Andersowie walczyli w Powstaniu Styczniowym, ale nawet rodzice Władysława – Albert i Elżbieta z Tauchertów byli typowymi Inflantczykami. Czuli się tyleż Polakami co Niemcami (z tradycji rodzinnej, języka i obyczaju) i Rosjanami (satysfakcja służby dla potężnego imperium i zanurzenie w jego kulturze) – że zacytuję Jana Burakowskiego. I dalej: Dzieci Władysława (dwie córki i syn) już w młodości wrosły w nowe ojczyzny – Wielką Brytanię, Kanadę, USA (…) Żaden z nich, potomków wielkiego bohatera i niezłomnego patrioty, nie mówi po polsku, nie interesuje się ziemią przodków, a nawet dokonaniami dziadka…
    I tak dalej; jednym słowem – musiałbym tu zarzucić Czytelników wieloma cytatami, aby naprawdę odtworzyć ową biografią  Władysława Andersa. Bowiem, jak mi się wydaje jako czytelnikowi,   napisana jest ona zwarcie, rzeczowo i  kompetentnie: mając wszak na uwadze taką  bogatą literaturę porównawczą, z której autor czerpał wiadomości o swym historycznym bohaterze. Naprawdę: rzecz do czytania i pomyślenia o naszej historii, w jaką byliśmy zanurzeni przez  nasze urodzenie tu i teraz…
    Dla przypomnienia dodam, że Jan  Burakowski, olsztyński prozaik i bibliotekarz z zawodu, znany z publikacji w „Akancie", jest również autorem biografii: Wojciech Jaruzelski jako przedmiot i podmiot historii; zarysu paralelnej historii: Polska. Rosja. Słowiańszczyzna. Powstanie i rozwój państw; trzech tomów szkiców, dwóch tomów wspomnień oraz literatury pięknej: Najpiękniejsza dziewczyna i inne opowieści; Trochę za dużo szczęścia. Trzy opowieści konińskie i  powieści Ślady naszych stóp. Opowieść z lat 1956-1959.
--------------------
Jan Burakowski Ułan i historia. Bardzo długi cień generale Władysława Andersa. Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Sierpeckiej, Sierpc 2013, ss. 149.