Irena Batura - Zimowa inwersja

Spod nart sypnęły gwiazdy
W dole Słoneczna Polana
i falujące Sajno
Mróz też się zadziwił
i tchu mu zabrakło
Znów droga się wspina
i trzeba jodełką
Jeszcze spojrzenie do tyłu
gdzie za pamięci starych mieszkańców
przewoźniczka łodzią
w swojej ziemiance
czekała na wezwanie
tych zza jeziora
      Które z zagłębień w ziemi ją pamięta?
Kilka szusów
i już Oziemek Miejski
kłania się Kanałowi Bystremu
drzewom ołowianym chmurom
w nim odbitym
i brzegowi Oziemka Królewskiego
Niebo przecięły dwa łabędzie
Rytmiczne pukanie dzięcioła
zyskało w tle
długą nutę szybowania rozpiętych skrzydeł
Po królewskiej stronie
rozgląda się władca – jeleń
uwieńczony porożem
Potem dźwięk suwania nart
i drzewa wróciły na swoje miejsca

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora