Roman Sidorkiewicz - Michaił Barclay de Tolly – wspólny bohater Rosjan i Niemców

Podczas ostatniej wyprawie Bractwa Inflanckiego ponownie odwiedziliśmy mauzoleum rosyjskiego feldmarszałka Michaiła  Barclaya de Tolly. Ciekawa to postać, związana także z naszą historią. W południowej Estonii obok wioski Jögeveste, w pięknym otoczeniu istnieje miejsce kultu sławnego wodza.

Dla nas, Polaków to postać nieznana dla Rosjan zaś to człowiek sławny i czczony. Mauzoleum wraz budynkiem muzeum stojącym na zapleczu zaprojektowali w roku 1823 dwaj rosyjscy architekci – Szczedrin i Demut – Malinowski. W przyziemiu mauzoleum wystawione są dwie trumny - feldmarszałka i jego żony. Muzeum bogate jest w liczne pamiątki.

Sympatyczna Estonka władająca biegle rosyjskim przedstawia je turystom. Dla nas Polaków jej znajomość tego słowiańskiego języka była cenna. Wiele się od niej dowiedzieliśmy. Zauważyliśmy problem, że młode pokolenie Estończyków odwrócone jest tyłem do języka rosyjskiego. Język ten to dla nich język okupantów, wszędzie króluje angielszczyzna. Coraz gorsza jest komunikacja słowna z mniejszością rosyjską a jest ich ok. 400 tysięcy na 1,5 miliona mieszkańców tego małego kraju. Dla Rosjan z kolei język estoński jest mało atrakcyjny, niewiele w świecie potrzebny. Uczą się zatem wszyscy angielskiego i niedługo będzie to drugi język w Estonii. Ten sam problem jest na Łotwie.

Az dziw, że to piękne mauzoleum przetrwało w nienaruszonym stanie do dziś. Wojna estońsko – radziecka w roku 1919, później nawałnica hitlerowska w roku 1941 a nade wszystko ciężkie walki latem 1944 roku nie naruszyły tego obiektu. Przypomnę, że w tymże roku wojska hitlerowskie cofały się spod Leningradu i walki pustoszyły kraj. W ten sposób zniknęła Narwa – piękne ongiś miasto hanzeatycke; dziś zwykłe postsowieckie blokowisko. Niedaleko od mauzoleum znajdował się pałac de Tollyego. Dziś go nie ma – podzielił los Narwy. A mauzoleum przetrwało! Czy to cud?

Nie, to żaden cud. To wynik uwielbienia tej postaci przez Niemców i Rosjan. Oni robili wszystko aby mauzoleum pozostało nietknięte. I tak się stało. Barclay de Tolly symbolizuje odwieczne sympatie tychże narodów aż do czasu najazdu Hitlera na ZSRR. Różne były objawy tej współpracy. Dla nas Polaków były jak najgorsze. Jednak de Tolly symbolizuje walkę Rosjan i Niemców z imperialnym najeźdźcą – Napoleonem.

Michaił Barclay de Tolle urodził się w grudniu 1761 roku na Inflantach. Rodzina była niemieckojęzyczna, sto lat przedtem przybyła ze Szkocji. Jego dziadek był burmistrzem Rygi, posiadał zatem duże wpływy. Ojciec otrzymał tytuł szlachecki. Michaił zaciągnął się na służbę w wojskach carskich, jako że Inflanty po wojnie północnej ze Szwedami wpadły w ręce Rosjan. Nota bene carowie dali wielką autonomię krajom bałtyjskim; obowiązywał tam język niemiecki. Uniwersytet w Dorpacie był niemiecki, politechnika w Rydze także. Służba wojskowa w owych czasach była źródłem wszelkich awansów. Dlatego szlachta, ziemiaństwo – także polskie - ochoczo szły do wojska carskiego. Służba u zaborców jakoś im nie przeszkadzała. Najważniejsza była kariera, awanse, bezpieczeństwo własnych majątków ziemskich.

Młody Michaił dzielnie walczył pod dowództwem sławnego Suworowa podczas oblężenia Oczakowa w czasie wojny z Turcją w latach 1788 – 1789. Pod bokiem tegoż Suworowa tłumił powstanie kościuszkowskie w Polsce. W roku 1799 został generałem. W latach 1805 – 1806 walczył z Francuzami pod Austerlitz i pod Pułtuskiem. Później walczył ze Szwedami na terenie Finlandii. Po zwycięskiej wojnie, w której Rosja odbiła Szwedom ten kraj, został mianowany generałem - gubernatorem Finlandii. Wszedł w łaski cara Aleksandra I i w roku 1810 został mianowany ministrem wojny. Było to niesłychanie wysokie stanowisko; choć od kilku lat był spokój z Napoleonem to jednak widmo wojny wisiało nad Rosją. Czasy były niespokojne. W czerwcu 1812 roku Napoleon ruszył na Moskwę. Chciał zmusić Rosję do bojkotowania angielskich portów i statków. Aleksander I nie brał udziału w blokadzie Anglii mimo ustaleń traktatu w Tylży z 7 lipca 1807 roku. De Tolly  jako minister wojny postanowił stosować taktykę spalonej ziemi i wycofywać się a głąb nieprzebytej Rosji. Wciągał więc Francuzów w niechybną pułapkę. Rosjanie ciągle się wycofywali, pozornie przegrywali. Carscy generałowie nie mieli jednak zaufania do tego cudzoziemca. Po serii intryg został odwołany. Jego miejsce zajął marszałek Michaił Kutuzow. Napoleon po zdobyciu Moskwy musiał się wycofać. Miasto było spalone, brakowało już żywności i amunicji. Na horyzoncie ciężka zima. Rosjanie dopadli go pod Borodinem. Wyczerpane wojska francuskie zaczęły maszerować na zachód. Ponieśli sromotna klęskę; dobił ich mróz i śniegi. Symbolem klęski wojsk Napoleona była przeprawa przez Berezynę w listopadzie 1812 roku. Pozostały liczne przekazy literackie oraz dzieła filmowe.
Barclay de Tolly wrócił do łask. Jego taktyka okazała się znakomita. Ojczyzna została obroniona. Ścigał więc Francuzów u boku Kutuzowa. Droga wojenna wiodła przez Dolny Śląsk. Tamże, w Bolesławcu, w dniu 28 kwietnia 1813 feldmarszałek Michaił Kutuzow wyzionął ducha. De Tolly został głównodowodzącym wojsk rosyjskich. Toczył zwycięskie bitwy pod Budziszynem/21 maja/, pod Dreznem/ 26 – 27 września/ a nade wszystko dowodził wojskami rosyjskimi w Bitwie Narodów pod Lipskiem w dniach 16 – 19 października 1813 roku. Tam sprawdziła się przyjaźń narodów niemieckiego i rosyjskiego. Wraz ze Szwedami zadali klęskę Napoleonowi i wbili gwóźdź do jego trumny.

Jak do owej przyjaźni doszło?

Adam Zamojski notuje:

„Sytuacja cesarza Fryderyka Wilhelma nie była do pozazdroszczenia. Silny garnizon francuski, stacjonujący w twierdzy Spandau paradował codziennie przez Berlin, przypominając mu, że korpus okupacyjny przewyższa liczebnością armię pruską. Istniało prawdopodobieństwo, że Napoleon wróci na wiosnę 1813 roku z nową armią i zmiażdży Rosjan. Fryderyk Wilhelm III zaś, nawet jeśli nie życzył sobie klęski Aleksandra, gorąco pragnął stabilizacji. Najbardziej obawiał się tego, że Aleksander i Napoleon osiągną porozumienie, którego główna ofiarą byłyby Prusy”.

Armia rosyjska posuwała się naprzód, niemieccy patrioci wzywali naród do walki z okupantem francuskim u boku Rosjan. Nastąpił radosne podniecenie. Zamojski notuje:

„Fryderyk Wilhelm III podpisał w dniu 27 lutego traktat z Rosją. Został on ratyfikowany 1 marca w Kaliszu. Fryderyk przystąpił do gromadzenia wojsk…Dwa tygodnie później Aleksander połączył się z Fryderykiem we Wrocławiu, a 16 marca Prusy wypowiedziały wojnę Francji. Aleksander i Fryderyk Wilhelm zostali sojusznikami na dobre i złe”.

Połączeni sojuszem politycznym oba państwa parły do walki z Napoleonem. Decydująca bitwa to zwarcie pod Lipskiem. Jadwiga Nadzieja podaje liczebność sił obu stron:

Siły rosyjskie: 115 tysięcy żołnierzy pod dowództwem Barclaya de Tolly
Siły pruskie: 150 tysięcy żołnierzy pod dowództwem Blüchera
Siły szwedzkie: 155 tysięcy żołnierzy pod dowództwem Stedincka
Razem: 420  tysięcy żołnierzy
Siły Wielkiej Armii Francuskiej: 300 tysięcy żołnierzy pod dowództwem Napoleona

Proszę zauważyć, że kilka lat wstecz de Tolly walczył przeciwko Szwedom w Finlandii. A teraz razem przeciw Francji. Zmiany niczym w kalejdoskopie.

Bitwa Narodów była krwawa i nieludzka w swych potwornościach. Kazimierz Niedzielski notuje:

„Tam była rzeź. Otoczywszy półkolem piesze watahy niemieckie, francuscy ułani i kirasjerzy zaatakowali nieprzyjaciela z wściekłością. Opór Niemców złamano w jednej chwili, poczem zaczął się odwrót okropny, nie żałowano bowiem ludzi, zabijano bezbronnych i tonących, zarąbano ich z górą 500. Reszta Prusaków i Sasów wpadła do wioski Lindenau i tam się ukryła w stodołach i stajniach. Ci wszyscy spłonęli żywcem, ponieważ Francuzi spalili tę wioskę, otoczywszy ją przedtem wojskiem dookoła. W ten sposób wytępiono doszczętnie wszystkich tych, którzy w pościgu za Francuzami przebyli Elsterę”.

Po tej wielkiej bitwie Napoleon już się nie podniósł. Wielki w tym udział miał generał de Tolly. Przyjaźń niemiecko – rosyjska kwitła. Niedzielski notuje:

„Około 1 – szej po południu monarchowie Rosji i Prus odbyli triumfalny wjazd do Lipska i zatrzymali się na rynku. Tłumy wiwatowały”.

Michaił Barclay de Tolly ścigał dalej Francuzów i w roku 1814 zajął Paryż. Otrzymał tytuł feldmarszałka i księcia. Po jego pobycie w stolicy Francji do dziś jest pamiątka. Bary szybkiej obsługi nazywane są bistrami. To właśnie zwycięscy i spragnieni uciech rosyjscy żołnierze pokrzykiwali z góry na barmanów „bistro, bistro” czyli szybko, szybko. Rozniosło się to na cały dzisiejszy świat.

Przyjaźń niemiecko – rosyjska długo trwała. Najpierw była grabież ziem polskich w XVIII wieku. Potem w roku 1918, w marcu podczas trwania I wojny światowej zawarto separatystyczny pokój w Brześciu między kajzerowskimi Niemcami i Radziecką Rosją. Dało to Niemcom chwilę oddechu, skupili się na froncie zachodnim. Niewiele to im pomogło, skapitulowali w listopadzie. Natomiast  bolszewikom ogromnie pomogli, którzy w ten sposób skupili się na walkach wewnętrznych z białymi, wycofując się z wielkiej wojny. Następnie była współpraca militarna w latach dwudziestych. W tychże latach rząd niemiecki poręczał kredyty bankowe na zakup w Niemczech nowoczesnych obrabiarek do metali. Dzięki temu Stalin postawił na nogi przemysł – głównie zbrojeniowy. A trzeba pamiętać, że bolszewicy znacjonalizowali, czyli ukradli całą własność Zachodu na terenie ZSRR. Nikt Stalinowi nie udzielał wówczas kredytów, mógł on kupować tylko za żywą gotówkę. Szczytem dobrych stosunków był oczywiście układ Ribbentrop – Mołotow z 23 sierpnia 1939, w wyniku którego ponownie zagrabiono Polskę i wyznaczono strefę wpływów we wschodniej Europie.

Niemieccy żołnierze umieli z historii wyciągnąć właściwe dla siebie wnioski. Ich współbracia, jak wspomniałem, zostali spaleni żywcem przez Francuzów w stodołach w czasie bitwy po Lipskiem. „Naukę” tą zastosowali podczas II wojny światowej na Białorusi. Palili tam żywcem białoruskich wieśniaków w ich stodołach za współpracę z partyzantami. Unicestwili kilkaset wsi, zamordowali w okrutny sposób tysiące Białorusinów. Muzeum we wsi Chatyń niedaleko Mińska prezentuje te zbrodnie. Szkoda, że dziś mało się o tym mówi. Pamięć o zbrodniach hitlerowskich zaczęła się zawężać do zbrodni na narodzie li tylko żydowskim. Cóż to za siła propagandy tego małego narodu!

Natomiast żadnych nauk z historii nie wyciągnął ich wódz Adolf Hitler. Postępował zupełnie jak Napoleon. Wyruszył na podbój Rosji 22 czerwca a Napoleon 24 czerwca. To co najmniej o dwa miesiące za późno. Myślał, że pokona ZSRR przed zimą. Guzik prawda! Stalin stosował , wzorując się na de Tollym, taktykę spalonej ziemi. Przyszły okrutne mrozy. Armia niemiecka została wyniszczona przez naturę podobnie jak Napoleona. Tak samo jak cesarz Francuzów pozbawiony był sprawnego dowozu zaopatrzenia na frontach. A armie bez aprowizacji nie mogły być zdolne do działania. Walcząca armia generała Paulusa pod Stalingradem musiała mieć dziennie 500 ton wszelakich materiałów aby walczyć i dalej żyć. A to w warunkach olbrzymich terytoriów Rosji było niemożliwe.

Feldmarszałek de Tolly dosyć długo przebywał we Francji. Wracał do ojczyzny w glorii bohatera. Niedługo nacieszył się jednak tą rolą. Zmarł w drodze powrotnej 26 maja 1818 roku w Istenburgu (obecnie Czerniachowsk) w Prusach Wschodnich. Zwłoki jego zostały zabalsamowane i złożone do mauzoleum w roku 1823.
Na rozkaz carów de Tollyemu wzniesiono dwa pomniki - w Petersburgu przed katedrą Kazańską oraz w Dorpacie (Tartu) na terenie dzisiejszej Estonii. To jednak niewiele jak na jego zasługi.

 

 


Literatura:
Jadwiga Nadzieja, Lipsk 1813, Wydawnictwo MON Warszawa 1990, ss 248.
Kazimierz Niedzielski, Walka Ludów (Lipsk 1813), Wydawnictwo H. Altenberg, G.Seyfart i E. Wende i Spółka, Lwów 1913, ss.175.
Adam Zamojski, 1815 Upadek Napoleona i Kongres Wiedeński, przełożył Michał Ronikier, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, ss. 518.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora