• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Potencjał militarny trzech państw inflanckich jest taki, że Rosja jest w stanie zająć je w kilkadziesiąt godzin. Trzon armii stanowi lekka piechota, przy faktycznym braku sił powietrznych i morskich. Antoni Rybczyński pisze w „Gazecie Polskiej” z 27 kwietnia 2016 roku:

    Estońskie wojsko liczy zaledwie i 4 tys. ludzi i dysponuje jednym pełnowartościowym batalionem bojowym, obsadzonym przez żołnierzy zawodowych. Przy pełnej mobilizacji rezerwistów siły estońskie mogą sięgnąć 21 tys. żołnierzy. Taką liczbę wojskowych na służbie planuje się osiągnąć do 2022 r., liczba rezerwi­stów ma wynieść wtedy 90 tys. Podwojona ma też być liczebność para­militarnego Związku Obrony (Kaitseliit), obecnie mającego  14 tys. i członków. Armia nie dysponuje ciężkim sprzętem, a siły powietrzne nie mają nawet jednego bojowego samolotu.

    Podczas ostatniej wyprawie Bractwa Inflanckiego ponownie odwiedziliśmy mauzoleum rosyjskiego feldmarszałka Michaiła  Barclaya de Tolly. Ciekawa to postać, związana także z naszą historią. W południowej Estonii obok wioski Jögeveste, w pięknym otoczeniu istnieje miejsce kultu sławnego wodza.

    Dla nas, Polaków to postać nieznana dla Rosjan zaś to człowiek sławny i czczony. Mauzoleum wraz budynkiem muzeum stojącym na zapleczu zaprojektowali w roku 1823 dwaj rosyjscy architekci – Szczedrin i Demut – Malinowski. W przyziemiu mauzoleum wystawione są dwie trumny - feldmarszałka i jego żony. Muzeum bogate jest w liczne pamiątki.

    W ostatnich dniach media obiegły trzy znaczące informacje. W Izraelu odtajniono niektóre dokumenty dotyczące przebiegu procesu Adolfa Eichmanna. Ujawniono, że ówczesny premier państwa żydowskiego Dawid Ben Gurion osobiście redagował mowę oskarżycielską wygłoszoną na sali rozpraw. Pouczał przy tym prokuratora Hausnera: „Nie mów Niemcy, mów nazistowskie Niemcy”. Premierowi chodziło o ugruntowanie przyjaznych stosunków z RFN, nawiązanych za cenę wielomilionowych odszkodowań, pomimo gwałtownych protestów dużej części izraelskiej opinii publicznej. Działo się to zaledwie 17 lat po upadku Hitlera.

    W Izbie Poselskiej dwuizbowego parlamentu austriackiej części monarchii  austro-węgierskiej posłowie z poszczególnych krajów koronnych mieli prawo przemawiać tak długo jak tylko chcieli i na dodatek w swoich rodzimych językach. Posłowie z Czech przemawiali zazwyczaj po czesku, posłowie z Galicji po polsku, Włosi z Triestu po włosku, a parlamentarzyści z Tyrolu po niemiecku . Częstokroć, w ramach obstrukcji parlamentarnej,  godzinami okupowali mównicę, czytając powieści, a nawet słowniki encyklopedyczne. 

    Strona 1 z 2