Ryszard Kowrygo - Cmentarz

Słyszę modlitwy żywych za umarłych.
Odpowiadają im echem,
zwielokrotnionym pustką
w świecie tych, co oglądając słonce;
umarli, swą modlitwą za tych,
co o nich zapomnieli,
albo się jeszcze nie narodzili.

Czekają na swe narodziny
zamrożeni w ciekłym azocie.
Są z pod znaku zapytania.
Powiedziano im,
że to są komórki nie człowiek.
Staniesz się nim gdy się narodzisz,
wydasz pierwsze tchnienie
i zapytasz o mamę i tatę.

Póki co, masz szansę
stania się człowiekiem.
Przeleżysz w krainie lodu i zimna
kilkadziesiąt lat, a się nie zestarzejesz.
Po czym ślad po tobie zaginie,
rozpłyniesz się we mgle
tak jakby nigdy ciebie nie było.

Człowiek szarlatan, na usługach
zbrodniczej nauki,
poczuł się bogiem.
Poprawiając naturę, dokonał na niej gwałtu 
ingerując w cud stworzenia.
Myjąc ręce w geście Piłata,
sumienie zostawił na progu laboratorium,
nie wiedząc,
że duszę oddał w arendę diabłu.

                                                Gliwice, 14.07.2015 r.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org