Aleksandra Brzozowska - Blizna

Powracam tam
we śnie i na jawie

We włosy wczepia się
rozdygotane echo
krzyczy

Piski spłoszonych ptaków
kaleczą ciało
z dłoni wypada gałgankowa lalka

Skórę miękką jak trawa
przepala obojętność słońca
nieczułość ziemi

Krew toczy się
sokami drzew
zdziczałego sadu

-------------------------
Twarda blizna
wciąż się rozrasta
koroną cierniową

Również tego autora

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org