Wojciech Łęcki - Grafomania niekoniecznie czysta

Teresa Kaczorowska cieszy się też uznaniem jako poetka. Wiele jej wierszy przetłumaczono na języki obce: angielski, portugalski, norweski, niemiecki, ukraiński, litewski, węgierski, czeski, serbski. Publikowano je w pismach literackich w Polsce i za granicą, licznych portalach internetowych, niektóre ukazały się w antologiach zbiorowych, m.in. w angielskojęzycznej antologii współczesnych pisarzy polskich "Contemporary Writers of Poland" (USA 2005), "Według poety" (Warsaw 2006), "Słowa bielsze od śniegu" (Wrocław 2006), "Jan Paweł II we wspomnieniach polsko-niemieckich" (Dortmund, Katowice 2006), węgierskiej antologii poezji polskiej XX-XXI wieku „A Csend Visszhangjai” (Keszthely, 2010), antologii współczesnych sztuk słowiańskich „Między Ochrydą a Bugiem” (Krosno, 2011) oraz wielu innych.

 

Powyższą informację znalazłem na internetowej stronie autorskiej dziennikarki, której koniecznie zachciało się zostać poetką. Prawda, że po jej przeczytaniu ma się ochotę pochłonąć wszystko, co łaskawie spłynęło na papier z jej pióra?! Mówiąc bardzo górnolotnie. Przekłady na dziewięć języków! No, no! Prawie straciłem oddech. Z zazdrości, żem taki mało zdolny. I od razu postanowiłem się zanurzyć w jej uznanej poezji. I dopiero wtedy moje zdumienie zawisło w bezkresie:

wirtualne związki
pragną wierzyć w miłość
napisane w gwiazdach słowa
szukają zagubionego sensu
własnego istnienia

Autorka doprawdy nie rozumie, co pisze. Ekstaza natchnienia. Według niej nie partnerzy pragną wierzyć w miłość, raczej pragną miłości, tylko związki! Wirtualne. Czy aby na pewno? A może zawodowe? Też niekiedy się zachowują, jakby były wirtualne. Muszę również autorce wyjaśnić, że ci wirtualni kochankowie zdecydowanie wierzą w miłość, skoro jej poszukują. I to wcale nie oni są wirtualni, tylko to, co ich łączy, czyli cyber-przestrzeń. Nie jest to takie pewne! Z wiersza wynika bowiem, że te wirtualne związki występują w przestrzeni międzygwiezdnej. Dla Kaczorowskiej sieć internetowa to kosmos!  Mogła to być nawet niezła przenośnia, gdyby była świeża, ale już ją nawet cybernetycy zużyli. Nie mogę sobie też wyobrazić napisanych w gwiazdach słów. Jeśli już, to raczej mogłyby od biedy być zapisane. Podobno wszystko zapisano w gwiazdach, to może słowa też. Bez różnicowania na głupie i mądre. Jak wszystko, to wszystko. Dopiero czwarty wers wyjaśnia, o co tak naprawdę chodzi uznanej poetce: otóż te napisane w gwiazdach słowa same szukają zagubionego sensu! Nie ma się zatem co wysilać z tym myśleniem. Wystarczy zapisać, co ślina na język przyniesie i powstanie wiersz, jak się patrzy!

 A oto fragment wiersza pod zerżniętym tytułem Ocalić od zapomnienia:

lecz kto dziś jeszcze
chłonie i czuje
te fortepiany i mandoliny
te przedstawienia niemożliwe
te naiwne tanga niezrozumiałe

(…)

a może wystarczy
że tylko
ty i ja…

O, naiwności, chciałoby się zawołać, ale szkoda na to oddechu. Ograniczę się tylko do wyjaśnienia potwórczyni, że niezbitym dowodem na nieustanne czucie muzyki fortepianowej są wszelkie konkursy pianistyczne, w tym największy z nich Konkurs Szopenowski. Lud chłonie zresztą każdą dobrą muzykę. I proszę nie obrażać Marka Grechuty, posądzając Jego tanga o naiwność i porównując się z Nim. Z powyższego fragmentu jasno wynika, że autorka nie ma ani umiaru, ani słuchu. Wszystko jedno – muzycznego czy językowego. I nic tu nie pomoże posiłkowanie się Mickiewiczem, Norwidem, Szymborską, Miłoszem czy samym diabłem, gdy talentu żadnego nie ma.

Jeśli dodać do tego następujące fragmenty wiersza Inni polscy poeci, gdzie Kaczorowska dziękuje Bogu za kolory i głębokie oddechy oraz bez ogródek wyznaje:

rozproszeni po świecie poeci
zachowują w swoich utworach
soczystość korzeni
dreszcz poezji w zatrzymanych obrazach

zapewne ją przeszywa. Skoro zachowują w swoich utworach soczystość korzeni...

Zmarnowany dobry pomysł na wiersz. Dawno nie czytałem tak niemądrych słów. Ich autorka nie słyszy kompromitującej dwuznaczności, bo zupełnie nie posiada słuchu językowego ani muzycznego. Podpieranie się Grechutą jest zwykłym nadużyciem. Początkującej, młodej dziewczynie można by jeszcze próbować doradzać, ale uznanej poetce zwyczajnie nie wypada. Albo sobie da spokój z pisaniem wierszy, albo będzie się dalej ośmieszać. Jej wybór.