Ariana Nagórska - Duchowa komitywa

Swej rówieśnicy Zuzanny nie widziałam od kilku lat. Nagle przywitała mnie na ulicy z niezwykle poważną miną. - Czy pamiętasz jeszcze mojego wujka Piotra? Skup się i spróbuj sobie przypomnieć. - Bez jaj! Od czwartego roku życia wszystko pamiętam, a twój wujek zmarł, gdy miałam 44 lata! Kobieta zbladła i odskoczyła jak rażona prądem. - Skąd możesz wiedzieć, że zmarł??? - Przecież po jego śmierci widywałyśmy się wielokrotnie i nie raz mi opowiadałaś o jego ostatnich chwilach. - Możliwe, ale jakoś sobie nie przypominam. Czy mogłabyś przysięgnąć na Pismo Święte, że wiesz to ode mnie, a nie z jakiegoś innego źródła? - Mogłabym, ale po ulicach nie chodzę z Biblią jak Świadek Jehowy. - To przysięgniesz u mnie w domu. Zapraszam na kawkę.

Sprawa wydawała mi się zbyt duperelna jak na tak doniosły akt przysięgi, ale zrobiłam, jak sobie życzyła. Od razu odetchnęła z ulgą: - Już się bałam, że Piotr stracił do mnie zaufanie i innych kontaktów szuka, by o swym losie opowiadać. - Za życia rozmawiał ze mną nie więcej niż trzy razy, do opowiastek pośmiertnych mógłby więc znaleźć chyba osoby sobie bliższe - zauważyłam. - Po śmierci dusza nie rządzi z rezygnacją stwierdziła Zuzanna. - Jak chce porozmawiać, musi po prostu iść tam, gdzie go usłyszą! A pod tym względem dużego wyboru nie ma. Jeśli nie ja, to albo ty, albo sąsiadka Konarzewska. - No to zapewniam, że u mnie nie był. Najprawdopodobniej wybrał Konarzewską. - Wybrał, ale nic z tego nie wyszło! Kiedy zapukał do drzwi, głupia Konarzewska od razu poszła otworzyć, zrobił się przewiew i Piotra gdzieś hen poniosło. Od tamtej pory ani widu, ani słychu i tylko się zamartwiam, co miał do powiedzenia.

Przynajmniej ty, gdyby ktoś pukał, nie otwieraj drzwi! - nalegała, spodziewając się zdziwienia i protestów. - Ależ ja nigdy nie otwieram. Uważam, że jak ktoś (lub coś) bardzo chce, to i tak wejdzie! Tyle że jest inny problem. Jeśli chodzi o gości wchodzących mimo drzwi zamkniętych, nie jest łatwo ocenić, ilu ich przyszło! Wolę takich, którzy manifestują się cicho, niż hałasujących, by uwagę na siebie zwracać. - Piotr na pewno by w gościnie nie rozrabiał. - Akurat! Skoro 18 lat po śmierci jeszcze łazikuje, to musi należeć do wyjątkowo niespokojnych! Skieruję go do ciebie, Zuziu. Ostatecznie to twój wujek, a nie mój. Mam nadzieję, że się jak debiutantka nie wystraszysz, gdy ci go przez ściany przeteleportuję, bo w twoim starym budownictwie nawet przy zamkniętych drzwiach i oknach bywa zdradliwy przewiew.

Zuzanna przystała na propozycję, nadal była jednak srodze zmartwiona. - Nie wiem, co zrobić, by mógł zaznać spokoju. Jest widać w sytuacji beznadziejnej i liczyć może tylko na nas dwie. Błagam, wymyśl, jak mu pomóc. - Jestem pewna, że nikt mu już pomóc nie zdoła, ale nie bez podstaw liczy na nas dwie, bo możemy go przynajmniej pocieszyć. Jeszcze trochę cierpliwości i przybędziemy towarzyszyć mu na wieki!

14.01.2016

Również tego autora