Janusz Orlikowski - Dwa światy w jedno

Ale jakie to jedno mogłoby być skoro on, Tadeusz Lira – Śliwa jest autorem pozycji poetyckiej Filozofia dla amatorów, ona natomiast, Izabela Monika Bill, książki również poetyckiej, tyle że to Erotyki motoryzacyjne. Już same tytuły wskazują na inny obszar zainteresowań obydwu autorów. A jednak to małżeństwo poetyckie i w rzeczywistości, o czym każde z małżonków informuje w nocie bibliograficznej na ostatniej stronie okładki, znalazło coś co ich tak naprawdę łączy, oprócz samego faktu uprawiania tej samej dyscypliny literackiej. Zanim jednak o tym, spójrzmy na każde z nich z osobna.

 

Tadeusz Lira – Śliwa jest autorem siedmiu książek poetyckich, a wspomniana Filozofia dla amatorów jest kontynuacją sposobu uprawiania poezji znaną z książek wcześniejszych. A zatem: jak najmniej słów, wiersze ocierające się o aforyzm, duży skrót myślowy, wręcz ascetyczne podejście do warstwy słownej przekazu. Wiersz otwierający Świat otwarty to tylko cztery słowa: „Wchodzi Pan/ Skrzypią gwiazdy”, ale już słówko „Pan” wskazuje, że prawdopodobnie mamy tu odniesienie do religii chrześcijańskiej, a konkretnie postaci Jezusa Chrystusa. I nie mylimy się. Gdy czytamy tekst następny, Trzy osoby, to może być tylko Trójca Święta, które to: „Wpisały świat/ Do błękitnej/ ustawy”.

Ale nie jest to pozycja poświęcona sprawom religii. Raczej podmiot zdaje się być na rozdrożu pomiędzy, by tak lapidarnie określić, sprawami duchowymi a racjonalizacją rzeczy. W wierszu tytułowym Filozofia dla amatorów, poświęconym pamięci Kartezjusza („cogito ergo sum”), bohater wiersza będąc  na metaforycznym moście (wspomnianym rozdrożu) zastanawia się „Przejść?/ Zawrócić?” Bo z jednej strony ma szereg przemyśleń na temat filozofii i czytanych filozofów (w książce oprócz Rene Descartesa mamy, między innymi, odniesienia do Sokratesa, Arystotelesa, Epikura, czy Schopenhauera), z drugiej pojęcie Boga, które jak pisze w Filozofii dla amatorów 2, kłóci się z pojęciem Nicości, a do niej wszelkie filozofie (jeśli pominąć Boga) zmierzają. Na pytanie kto będzie górą, czy Nicość, czy Bóg, nie potrafi odpowiedzieć. „Siedzimy w dołku”, konkluduje. W tym kontekście zabawnie brzmi tekst Bóg – Nicość z podtytułem Wielki finał, który warto przytoczyć w całości z uwagi na niekonwencjonalny, wręcz ekstrawagancki sposób realizacji poetyckiego celu:

Nicość gryzie
Ziemię

Bóg broni
remisu -

Ale będzie
dogrywka -

W ostateczności
karne

Co przyniosą karne? Tego z wiersza nie wiemy i wiedzieć nie możemy, bo wydaje się, że są one tu symbolem Sądu Ostatecznego („W ostateczności”).

W konsekwencji jednak Pani Nicość, która „mieszka/ za rogatkami/ kosmosu// (poddała się/ woli Boga)”. A stało się to, gdy podmiot dokonał swoistego rozrachunku z czasem (trzy wiersze: Pani Przeszłość, Pani Teraźniejszość, Pani Przyszłość) i pojęciem wolności, gdzie w Pani wolność czytamy: „dlaczego pani ucieka?/ - jutro mogą mnie zwolnić”.

I gdy, jeszcze wcześniej, nieco  ironicznie pisze o Tajemnicy i Przypadku w kontekście Bytu (ta ironia obecna jest również w cytowanym wierszu Pani Nicość), to tekst Moja droga dedykowany żonie Izie Monice, jest już tej ironii pozbawiony. Tu „(...) zmienił się szyk/ świata”.

Tym sposobem znaleźliśmy się w obszarze wierszy Izabeli Moniki Bill z tomu Erotyki motoryzacyjne, piątego w dorobku autorki – poetki, publicystki, aktorki i krytyka literackiego, jak czytamy na ostatniej stronie okładki. Tam też dowiadujemy się, że jest twórczynią „nurtu erotyków motoryzacyjnych”, co potwierdza w Wstępie odautorskim, gdzie czytamy: „Pierwszy powstał (tj. wiersz – przyp. J.O.) w kwietniu 2011 roku, kiedy pracowałam w salonie samochodowym i obserwowałam stojące auta. Poczułam z nimi więź.” A dalej: „Bohaterowie moich wierszy przeżywają uniesienia erotyczne, czują, kochają.”  Warto może jednak w tym miejscu wspomnieć, że w literaturze współczesnej nie jest to myśl zupełnie nowa. Swego rodzaju prototyp tych wierszy możemy znaleźć u E. E. Cummingsa, amerykańskiego poety pierwszej połowy ubiegłego wieku. Konkretnie w liryku  zaczynającym się od słów „była nowiutka Prosto/ - z – taśmy”, gdzie dalej czytamy: „i w związku/ z tym rozumiecie trochę/ niedotarta, ale zająłem się nią”. Po czym jazda jest tak zabawnie i zmysłowo opisana, że sugeruje jednoznacznie, iż o cielesną miłość tu chodzi, aż do mocnego zakończenia: „zatrzymałem jącałą rozdygO/ - taną/ aż: zupełnie.// znierucho - , Miała”. Tu na marginesie, dla nie wtajemniczonych: cytat nie jest błędnie zapisany, a oryginalny autora, który w swej twórczości dążył do stworzenia nowych form wyrazu.

Do nowych form wyrazy (choć nie w sferze językowej, jak Cummings) dąży i Izabela Monika Bill. W wierszu otwierającym Lubię kiedy kierowca czytamy: „lubię kiedy silną ręką/ naraz podnosi mi maskę/ i zanurza pod nią twarz”. Podobnie w liryku następnym Giulietta i Alfa Romeo - „pod maską spódniczki/ czuły flirt odsłonił/ łono silnika 1.4 Turbo MultiAir/ czysty wlew oleju”, a spełnienie kończą słowa: „wieczór miał zapach spalonego paliwa”. Taki zapach, obiektywnie rzecz biorąc, raczej nie jest zbyt „słodki”. Dzięki jednak atmosferze zmysłowości, którą udaje się poetce w tym i innych wierszach stworzyć odnosi się jednak inne wrażenie. Można się nim delektować. Zmysłowa jest Maszyna tłokowa, zabawnie porównana do doskonałej kochanki, czy dokładnej żony, która jako „szyja kręcąca / procesem spalania paliwa/ (…)/ przepuszcza przez usta/ cykle sprężania i rozprężania”.

W zasadzie wszystko co jest w jakiś sposób z motoryzacja związane staje się powodem dla podmiotu tych wierszy do erotycznego spojrzenia. I pistolet służący do tankowania paliwa, który „w zależności od/ preferencji wlewek/ oferował dogodną/ średnicę końcówek”, i sunące po szynach tramwaje to tytułowe Niebieskie gejsze, i Ostatni pociąg, którego „stukot kół/ przypomina (…)/ falowanie łóżka” no i - „ chciałabym tutaj z tobą/ w brudnej toalecie/ złapać pęd w nieznane”.

To odważne wyznanie (marzenie) bohaterki wiersza w jakiś sposób znajduje realizację w rzeczywistości. O czym piszę?

Wspomniałem wcześniej o liryku Moja droga Tadeusza Liry-Śliwy, dedykowany żonie Izie Monice, jako tym który okazał się zwrotny w, by tak powiedzieć, rozgrywce między Nicością a Bogiem podmiotu jego wierszy. Bóg, albo ogólnie duchowość, tam ostatecznie zwycięża. Zmienia się sposób postrzegania świata. Jak pisze autor: „w podróży czytałem <Księgę drogi>/ napisał ją mędrzec/ Lao – Tsy// (…)// i zmienił się szyk/ świata”. A działo się to – w podróży właśnie pociągiem, o czym świadczą pierwsze słowa tego tekstu: „wskoczyłem do ostatniego/ wagonu”. Przypadek? W świecie duchowym nie ma przypadków, jest tylko realizacja celów.

Na wstępie napisałem, że wskażę co łączy poezję Izabeli Moniki Bill i Tadeusza Liry-Śliwy. W sferze, by tak rzec, zewnętrznej już to zostało ustalone – podróż pociągiem. Choć wtedy każde z nich innym, to jednak środek lokomocji pozostaje ten sam. A istotne jest, że właśnie w tych pociągach dzieje się realizacja najbardziej ważnych liryków autorstwa obydwu autorów. Sferę wewnętrzną natomiast tworzy natomiast liryk Dobroć anielska, dedykowany przez Lirę-Śliwę żonie. Tworzą go, jak to u tego autora, cztery krótkie wersy o postaci dialogu. Warto go przytoczyć w całości:

- Świat jest erotyczny
- Dzięki Bogu
- Celna uwaga
- Jak strzał Amora

To co rzuca się w oczy to fakt, że nie wiemy kto tę krótką wymianę wypowiedzi zaczyna, a kto kończy. Czy on, czy ona zawsze będzie brzmieć jednakowo. I to jest tegoż mini dialogu siła. To daje możliwość postrzeżenia dwóch światów w jedno. I zupełnie nie ważne jest, kto ten wiersz napisał.

 

Izabela Monika Bill, Erotyki motoryzacyjne, Inowrocław 2015,ss. 49, Tadeusz Lira – Śliwa, Filozofia dla amatorów, Inowrocław 2015, ss. 52.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora