Wojciech Kawiński - Z powtórzeń wielokrotnych

Wyjeżdżamy z ludnych miast
do pojedynczych
chałup

I na odwrót powracając
ze staromodnych wiosek (bez tv i internetu)
do miast ongiś wy­ludnionych
historyczną zawieruchą


Gdyby powiedzieć że nikt
na nas nie czeka
byłaby to półprawda

Tam dopiero co urodzeni
siwi (od narastającej przyszłości)
czekamy na siebie
dobre duchy oczyszczone
ze zbędności ciała

Podróż słów (nas nie czeka)
piękne widoki
ofiarowuje muzeum wyobraźni

Wojna i miłość przeszły na drugą
stronę rzekli stukot sekund potwierdza
że jeszcze jesteśmy
wewnątrz
(chybotliwej równowagi)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora