Ryszard Kowrygo - „Uśmiech Primavery" Anatola Sterna

Prolegomena

Anatol Stern (1899-1968) - futurysta, współautor (z Aleksandrem Watem) wielu manifestów futurystycznych z początku lat dwudziestych ubiegłego wieku. Tłumacz Majakowskiego, współautor (z Brunonem Jasieńskim) jednego z pierwszych tomów polskiej rewolucyjnej poezji marksistowskiej „Ziemia na lewo", później scenarzysta filmowy. Aresztowany we Lwowie w styczniu 1940 r. przez NKWD (Lwów był w tym czasie pod okupacją sowiecką) razem z Władysławem Broniewskim, Tadeuszem Peiperem i Aleksandrem Watem. Prowokatorem NKWD, który spełnił rolę w bezpośrednim aresztowaniu wymienionych artystów i skazaniu ich na wieloletnią katorgę, był ich przyjaciel i znajomy Władysław Daszewski (scenograf teatralny, w okupowanym Lwowie dyrektor „Teatru Polskiego").

Daszewski zaprosił wymienioną czwórkę pisarzy na spotkanie do restauracji, po wieczorze autorskim Leona Pasternaka. Dokładnie kulisy całej prowokacji, aresztowania, skazania i poniewierki w sowieckich więzieniach i obozach pracy - łagrach - wymienionych literatów, opisuje Marci Shore (profesor historii na Uniwersytecie w Indianie - USA). Książka wydana w 2008 r. (tłumaczenie z j. angielskiego) przez oficynę „Świat Książki" pod tytułem: „Kawior i Popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem". W odróżnieniu od swych kolegów, Anatol Stern został zwolniony z aresztu po trzech miesiącach od aresztowania (26.01.1940 r.). Układ z lipca 1941 r., tzw. Sikorski-Majski, gwarantował amnestię Polakom w Związku Radzieckim oraz możliwość wstąpienia do tworzonej armii polskiej. Razem z armią Andersa opuścił ZSRR i resztę wojny spędził w Palestynie.

Po wojnie w lutym 1948 r. wrócił do Polski. Nie miał pieniędzy na powrót - transportów repatrianckich już nie było - zwrócił się o pomoc do Jerzego Borejszy swego znajomego z Polski i pobytu w ZSRR. Borejsza, zwany „Prezesem", szef Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik", następca Wasilewskiej w sferze polityki kulturalnej „Państwa Ludowego". Organizator Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju w sierpniu 1948 r. we Wrocławiu. Był w tym czasie prawą ręką Jakuba Bermana „od spraw kultury". Jakub Berman, o czym nie każdy wie, nie tylko zajmował się sprawami „bezpieczeństwa" ale o czym wiedzą nieliczni, również spawami „polityki kulturalnej Państwa Ludowego". Borejsza spowodował, że pieniądze na powrót Sterna do Polski, wyłożył Minister Żeglugi.

Anatol Stern wiersz „Uśmiech Primavery" (Primavera - wiosna) ogłosił w zbiorku poetyckim pod tytułem „Futuryzje", Warszawa 1920 r. (na okładce jest data 1919 r.). Wcześniej, za przeczytanie tego wiersza na wieczorze futurystycznym w Wilnie, autor skazany na rok twierdzy. Jak do tego doszło? W listopadzie 1919 r. Stern, Jankowski, Lechoń i Słonimski pojechali do Wilna na artystyczne występy. Dwa wieczory, zatytułowane „Rumak uśmiechnięty", odbyły się 15 i 16 listopada 1919 r. w sali Klubu Handlowca. Po występach, oprócz głosów aprobaty, podniosły się głosy protestu i oburzenia. Mianowicie Anatol Stern w wierszu „Uśmiech Primavery" dopuścić się miał bluźnierstwa. Rzecz stawała się coraz głośniejsza. 11 grudnia 1919 r. poeta został aresztowany w Warszawie, a potem przewieziony do Wilna. Po trzymiesięcznym areszcie prewencyjnym Stern stanął przed wileńskim sądem. Został uznany winnym bluźnierstwa i skazany na rok twierdzy (więzienia).Wyrok był wysoki, chodziło w istocie o jedno wyrażenie. Według Sterna oraz et consortes, żartobliwe i niewiele znaczące wyrażenie, nie mające cech obrazoburczychjeno (jak to się obecnie ładnie mówi) mające podłoże prowokacji artystycznej. Stern wniósł apelację. Do czasu uprawomocnienia się wyroku, pozostawiono go na wolnej stopie. Sprawa ciągnęła się długo i okazała się b. trudna. Dopiero 14 stycznia 1922 r., orzeczeniem sądu trzeciej instancji, Stern został uwolniony od winy. W każdym razie żart poetycki kosztował go drogo. „Uśmiech Primavery" znalazł się w „Futuryzjadach", inkryminowane miejsce zostało, rzecz jasna zmienione, lecz przypis podawał jego pierwotne brzmienie.

Aby umożliwić Czytelnikowi, dokonania indywidualnej analizy literackiej tekstu oraz odniesienia się do aresztowania i skazania za jego odczytanie na wieczorze literackim w Wilnie, należy dokonać przytoczenia jego treści. Pragnę zauważyć, iż w teksie drukowanym, autor dokonał poprawki w wersie 21 (strofa trzecia wiersza); w wersji słownej zamiast: „Z ukłonem Bożek" były słowa „Sam Bóg". Tekst wiersza „Uśmiech Primavery":

„Gdy primavera
Pąki, strąki otwiera
z gorejącym makiem
W butonierce,
Jak na derce
Na obłoku okrakiem
Na białym obłoku.

Anatol Stern (futur z Warszawy)
Popłynę gwiżdżąc do raju
Gdy dzwonki, łąki dzwonią w maju,
Gdy uśmiechnięty paź
W pomarańczowym gaju
Całuje usta Lii i Kaś
I każe się im na trawie kłaść;
(One mdleją: „Dajże pokój, aść).

Kiwnie mi głową uśmiechnięta
Wystrojona Panna Święta,
Na Jej twarzy drgają dołki,
Wonne rzuca mi fiołki-
Na tej tacy złocistej
Z ukłonem Bożek, jak lokaj,
Aromatyczny, soczysty
W kieliszku poda mi tokaj.

Dla aresztowania i późniejszego skazania, nie miało znaczenia, że Anatol Stern był młodym człowiekiem, miał 20 lat, nigdy nie był karany, był obiecującym poetą i artystą. W roku 1919 (jeszcze przed zdarzeniem w Wilnie) wydał swój pierwszy tomik poetycki pod tytułem: „Nagi człowiek w śródmieściu". Zarabiał na życie pisaniem felietonów, artykułów, recenzji. Pisał eseje o Nowej Sztuce i zasadach awangardowej estetyki, recenzje literackie i teatralne, szkice o poezji (m. in. cykl sylwetek poetyckich pod wspólnym tytułem „Serca poetów"). Również nie miało znaczenia dla sądu, iż w obronie uwięzionego kolegi, z inicjatywy Słonimskiego wystąpiło środowisko pisarzy polskich. Dokument został opublikowany w pierwszych dniach 1920 r. (czyli wtedy kiedy Stern był już uwięziony) w warszawskiej prasie i głosił: „Niżej podpisani w imię sprawiedliwości stwierdzają jako literaci, że wiersz, o którym mowa, nie zawierał cech bluźnierstwa i że tylko wskutek pewnej niezręczności formy stał się przyczyną bolesnego nieporozumienia". List podpisały największe sławy, ludzie literatury o uznanych nazwiskach jak również dopiero wchodzący na Parnas literacki. Swoje podpisy złożyli m. in. Stefan Żeromski, Wacław Berent, Leopold Staff, Juliusz Kaden-Bandrowski i skamandryci (Jarosław Iwaszkiewicz, Jan Lechoń, Antoni Słonimski, Julian Tuwim i Kazimierz Wierzyński).

Znamienne, że dla sądu II Rzeczypospolitej, nie miało to żadnego znaczenia, Stern został nadal w areszcie. Liczyła się litera prawa i zgorszenie „maluczkich" a nie wola elit. Dzisiaj efekt wystąpienia „Salonu" nie mógłby pozostać bez echa, sąd „wsłuchuje" się w głos elit opiniotwórczych tudzież bierze pod uwagę „z urzędu"wolę polityczną klasy panującej. Obecnie, gdy jest „trendy" „dołożenie" Kościołowi katolickiemu i księżom („klechom", „czarnym" jak mawiają „łżeelity" i ich guru niejaki Dominik Taras z Krakowskiego Przedmieścia), jest oczywiste, że Anatol Stern stałby się bohaterem i ikoną dla wszystkich, którzy się księżom nie kłaniają. Zostałby natychmiast zwolniony z aresztu, zaś sędzia (sędziowie) którzy doprowadzili do jego aresztowania i skazania, mogliby już sobie szukać innej pracy. Oczywiście, ich odejście z zawodu byłoby „dobrowolne" i podyktowane własnym sumieniem a nie sumieniem „lumpenelifi „łżeelit" czyli tak zwanego „Salonu".

Że powyższe konstatacje nie są jedynie wytworem bujnej wyobraźni, wskazują fakty które są na wyciągnięcie ręki. Walka z Bogiem i Kościołem katolickim (szczególnie Kościołem Powszechnym) jest przewodnim hasłem wszystkich „oświeconych" umysłów w Europie i nie tylko. Jednak Europa „przoduje" w tej „walce" z zabobonem i „średniowieczem". Krzyż symbol wiary katolików, stał się „passe". Na naszym podwórku słynne są występy „artystów" takich jak niejaki Adam Michał „Nergal" Darski. Podczas koncertu w gdyńskim klubie „Ucho" 13.09.2007 r., dokonał publicznego zniszczenia egzemplarza Biblii. Śledztwo z oskarżenia publicznego wszczęte przez prokuraturę w Gdyni (na wniosek posła Ryszarda Nowaka z lutego 2008 r.) zostało umorzone. 22 kwietnia 2008 roku, po umorzeniu śledztwa przez oskarżyciela publicznego, Ryszard Nowak wystąpił z prywatnym aktem oskarżenia o obrazę uczuć religijnych i zniesławienie Kościoła katolickiego, jednak to postępowanie zostało umorzone przez sąd. Pod koniec 2008 r. celebryta Darski wytoczył proces Nowakowi o naruszenie dóbr osobistych. W roku 2009 zapadł wyrok w sprawie nakazujący Nowakowi przeproszenie Adama Darskiego w Gazecie Wyborczej oraz wpłacenie 3 tys. zł na rzecz schroniska dla zwierząt. Że to nie był tylko „wypadek przy pracy", wskazuje ponowne zajęcie się tematem na wniosek 4 połów PIS ze stycznia 2010 r., przez prokuraturę w Gdyni. Po przeprowadzonym w 2011 r. postępowaniu „Nergal" Darski został uniewinniony.

Epilog

Ogólne wnioski wypływające z powyższych przykładów. Idee mają konsekwencje. Stoją za nimi ci, którzy je tworzą i rozpowszechniają. To poeci są nie uznawanymi prawodawcami świata. Współcześnie owo grono „prawodawców" jest jednak znacznie szersze. To artyści -poeci, ale też filozofowie, pisarze, plastycy, a także reżyserzy czy nawet tak zwane gwiazdy pop-kultury odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu zbiorowej wyobraźni. To intelektualiści tworzą idee, te jednak z czasem wymykają się spod ich kontroli i zaczynają żyć własnym życiem, nierzadko nie mającym nic wspólnego z intencjami swych autorów. Prymarnym tematem współczesnej kultury jest romantyczna koncepcja osobowości. Według romantycznych kanonów człowiek autentyczny musi wyzwolić się ze wszelkich ograniczeń, z jakimi mogłaby spotkać się jego wola, musi odrzucić wszelkie społeczne, krępujące go konwencje. Oczywiście taki antynomizm i wrogość wobec norm społecznych był początkowo kultywowany głównie przez artystyczną bohemę i właściwie do tego środowiska się ograniczał. Miał on być udziałem artysty - geniusza, a nie każdego, przeciętnego człowieka i miał służyć tworzeniu sztuki. Współcześnie jednak postawa ta święci triumf nie tylko w sferze sztuki ale i moralności i to moralności powszechnej. Transgresja i łamanie tabu stało się podstawową wartością kultury również w życiu codziennym. Urosło wręcz do poziomu podstawowego etycznego wymagania, stawianego przed każdym jako najważniejszy obowiązek, który jest stawiany przed wszystkimi ludźmi. W świecie demokratycznym i egalitarnym, gdzie geniusz - natchniony twórca - przestał być jedynym podmiotem podobnego uprawnienia wszyscy mają takie same prawa. Romantyczny kult autentyzmu przekształcił się więc w egotyczny relatywizm. To elity są winne nieszczęściu, jakim jest pogłębiająca się destrukcyjność współczesnej kultury. Zmiana możliwa jest jednak tylko, jeśli hegemonia zgubnych dogmatów zostanie przełamana. Tak się stać może jedynie pod warunkiem, że intelektualiści przestaną poddawać się nurtowi wydarzeń, przestaną zabiegać o polityczną poprawność i przestaną starać się jedynie schlebiać gustom tłumu, a zaczną znowu odgrywać wstydliwą współcześnie rolę elity.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora