Barbara Vujcic - Ojciec

zgarbiony ociężały milczący jak ziemia
próżno szukam w jego twarzy
blasku istot promiennych

kiedy natrętnie patrzę mu w oczy
upomina mnie i czyni wyrzut
ciemne spojrzenie ziemi


w buncie żarliwym
wciąż szukam znaku jakie czynią anioły
i bywa czasem
rozbłyśnie gwiazdką w kropelce potu
promień skrzydlaty
skrzydła zaszumią jak dwie topole

lecz znów je płoszy
pięścią w stół huknie
  ja tutaj rządzę
  ma mnie być cicho
  ja zmordowany
lekko na palcach zażenowane
tuląc we włosach złote promienie
odejdą cicho i echo po nich

i tylko nocą gdy chłód jesienny
ciało przenika ciemność zuchwała
zagląda w oczy pięść jej nie płoszy

widzę jak klęczy zgięty udręką
w mroku w pustą wpatrzony ścianę
a zgrubiałe dłonie nieudolnie
rzeźbią profil modlitwy