Ludwik Filip Czech - Z dala od tłumu

Poeta Piotr Piątek wydał swój kolejny, trzeci tomik wierszy. Nosi on tytuł „Cały ten tłum”. Są wiersze, które czyta się lekko, ich dramaturgia jest czytelna, metafory przystępne. Taka lektura nie wymaga większego trudu. Czytając wiersze z niniejszego zbioru czułem się tak, jakbym przedzierał się przez zasieki w masce przeciwgazowej.  Już pierwszy tekst „Używane słowa” uświadomił mi, że łatwo nie będzie. Autor opanował bowiem do perfekcji stylistyczną kaskaderkę, jest mistrzem w komplikowaniu rzeczy najprostszych.

Nic w tych wierszach nie jest oczywiste. Metafora goni metaforę, wersy są gęste jak kisiel, nie układają się w spójny komunikat. Jeśli poeta ma klucz do własnej wyobraźni, to nie dzieli się nim z czytelnikiem. Skazuje go na tułaczkę w stylistycznych labiryntach. Mam wrażenie, że autorowi nie zależy na odbiorcy. Że nie ufając w takie partnerstwo, świadomie go ignoruje. Albo z jakichś powodów obawia się konfrontacji. W „Metalowe dźwigi” czytamy:

Metalowe dźwigi latają deszcz cementem
Czy tęcza będzie od tego wyglądała lepiej?
Wiatr daje sygnał dla zamiaru, tasuje możliwości

Wszystko bardzo ciasno wplecione w chwile
A światło w rybich włosach
Wyczesuje odrętwienie jak łuski
/…/

Hermetyczność tych wierszy nie wynika jedynie z języka. Wyłania się z nich specyficzna osobowość autora – osobna,  introwertyczna, wsobna. Świat zewnętrzny wydaje się rozpraszać poetę, burzyć jego wewnętrzną harmonię, brutalnie ingerować w prywatność. Nie chce zatem wchodzić w bezpośredni kontakt z takim intruzem, staje z boku, wybiera rolę recenzenta. Jest jednocześnie animatorem rzeczywistości alternatywnej, własnej / „Ze słuchawkami w uszach”/. W wierszu „Chcę wrócić do łożyska” widzimy lęk poety przed współczesnymi wyzwaniami. Tytułowe łożysko jest tutaj symbolem niewinności, bezpieczeństwa,  poród – pierwszym aktem życiowego dramatu. W wierszu „Skóra jest koniecznością” poeta przezwycięża własną niechęć -  próbuje nawiązać kontakt z otoczeniem. „Wczoraj udało mi się nawet porozmawiać z jakimś człowiekiem” – pisze wyraźnie usatysfakcjonowany. Ale podobne eksperymenty pogłębiają w nim tylko poczucie izolacji. Utrwalają w przekonaniu, że jego naturalną przestrzenią jest margines. W wierszu „Dym”, dobrym, bo zrozumiałym, czytamy:

Mija kolejny dzień, którego nie nazwę swoim
Piach przesypuje się między palcami
Staje się morskim dnem z perspektywą
Na niepokój
/…/

Ale to Czas jest największym wrogiem poety. Osacza go, podkreśla jego tymczasowość,  nie gwarantuje jutra. „Ciągle kruszę się i plączę, oddycham piaskiem z klepsydry” – czytamy w jednym z wierszy. Bolesny cykl przemijania przewija się przez „Pokolenia” i „Oczekiwanie”. Ten ostatni tekst jest wyjątkowy. Okazuje się bowiem, że autor potrafi nawiązać dialog z czytelnikiem. Że może być rzeczowy, klarowny w odbiorze. Świadomość upływającego czasu ma oryginalne przełożenie w tekście „Księżyc jak zabawka”. Poeta bawi się tutaj wyobraźnia, przestawia wskazówki zegara, odsłania kulisy przyszłości. Ogląda młodych ludzi i widzi, jak powoli zmieniają się we własnych rodziców, jak starzeją się w scenerii rodowych mebli, wyblakłych tapet, starych fotografii. Wreszcie – jak śmierć ich „obojętnie przeżuwa”. Poeta przeczuwa, że podobny scenariusz wpisany jest również w jego życiorys. Jedyne co może zrobić to stworzyć własny krajobraz tych dni ostatnich. W utworze „Skraj” czytamy:

Chciałbym zanim umrę o tym nie myśleć
Pozbawić się włosów
Otrzeć się rakiem

Mieć dom o chyboczących się zębach
Progi pokojów jak granice o posmaku
Ostateczności

Mieć żyły o kolorze mocno rozwodnionej szarej
Akwareli, wzdłuż których spacer
Zawiesza czas

Piotr Piątek ma literacki potencjał. Ale ujawnia go tylko wtedy, gdy pisze otwarcie, nie zastępuje dramaturgii stylistycznymi interpretacjami. Tomik „Cały ten tłum” polecam ludziom cierpliwym lub wtajemniczonym w wyobraźnię autora.

 * * *

 Piotra Piątek, Cały ten tłum, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2015, ss. 50.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora