Ariana Nagórska - Szczęście Antka

(Kontynuacja serii "Szczęść..." z numerów 7–13/2015)

Spośród wszystkich obywateli wiejskich (porażonych zbiorowo grzechem zazdrości) Antek dostąpił zaszczytu najdłuższej rozmowy z Martyną Niezwykłą. I to na tematy „parapsychiczne” i „translokacyjne” (jak rzecz określił stary Zając, któremu według Grzesikowej „diabeł już dawno wlazł pod dekiel”).

Pewnego razu Antek zabłądził w okolice bramy ogrodu agronoma, zderzył się z wychodzącą akurat Martyną i nie straciwszy języka w gębie, zagaił: – Skoro żem już na ciebie wszedł, to chyba pogadać możesz? – Jak najbardziej. Sam kontakt cielesny nie satysfakcjonuje homo sapiens. –   Nie jestem homo! Spytaj mojej Kaśki. – Tak czy owak, zapraszam do ogrodu na łono natury, ale z wyłączeniem Mego łona!

W ogrodzie Antek z marszu przystąpił do sedna sprawy: – Kur…de, wkur…, to znaczy wkurza mnie, że te wsioki w moim temacie pieprzą, żem podobno pijak! – W moim temacie dywagują, jakobym była pyszałkiem, a mimo to gniewem na bliźnich Boga nie obrażam. – Ba! O pyszałka i ja bym mordy nie darł! To jeno pitolenie, że pijak czy pyszałek jeden pies! Weź na ten przykład w kościele. Jak pijak zaśpiewa, to mu każą być cicho, a jak pyszałek zaśpiewa, to co? – To są cicho wszyscy inni! – Ano właśnie. I nie wierzę, że w niebie będzie lepiej – podzielił się wątpliwościami Antek. – To znaczy wierzysz, że nie aniołowie, tylko pyszałki będą ci tam śpiewać??? – Musowo! I to na wiek wieków. Przy tych bucach nikt inny już się do głosu nie dorwie!

Oj, wygląda na to, że wolałbyś wiekuistą demokrację – z wyraźnym krytycyzmem zauważyła Martyna  – Taki Absolut, gdzie śpiewać każdy może i róbta co chceta! W tym aspekcie masz szczęście jako alkoholik, bo przynajmniej nie widzisz mankamentów ustroju, w którym pijesz. – W telewizorze gadali, że u Rusków jest jeszcze gorzej jak u nas. Sam żem to słyszał zupełnie na trzeźwo i moja Kaśka świadkiem. – Ty się, internacjonalisto, o Rusków nie martw. W piciu do pięt im nie dorastasz, więc sobie lepiej od ciebie poradzą. A u nas jakie masz perspektywy? Najpracowitszego pijaka z pracy zwolnią, bo obowiązuje poprawność. Na psa krzykniesz, żabę nadepniesz, to pójdziesz siedzieć jako dręczyciel „braci mniejszych”. A od „Wielkiego Brata” już się ochrony i przyjaźni nie spodziewaj! Te śpiewające w niebie pyszałki to twoja jedyna nadzieja. Ale żeby do Nich dotrzeć, najpierw musisz oddać ducha niedobrowolnie! Samobójstwem nic byś nie wskórał.

14-15 IX 2015

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora