Ewa Jakubek - Good Morning, America

Wstawaj Ameryko, weź prysznic, stań przed lustrem -
mizernie wyglądasz, te worki pod oczami, przytyłaś -
połknęłaś witaminy? Weź się w garść, bo znów zrobisz zamieszanie
na giełdzie i ktoś wyskoczy z okna.
Ta twoja skłonność do indywidualizmu.
                                                             Znów ćpałaś całą noc.
                                                             No tak, urwał ci się film.
Z kim się przespałaś? Nie pamiętasz? Włączę telewizor, ciekawe
kto dziś na Kapitolu wciska Amerykanom kit o wolności.

Że stracisz twarz? A co to za różnica, przecież i tak wielu cię przeklina.
Mówią w „Time”, że kwitniesz, że jesteś taka piękna i mądra -
nie wierz im, wykorzystują cię, trzymają przy życiu
i zbijają na tobie forsę. Nie mów im – zresztą jak chcesz 
że masz wątpliwości, znów wyślą cię na odwyk.
Jak będziesz niegrzeczna, pojedziesz do Iraku
żebyś zobaczyła co narobiłaś.
                                                             Drugiego Wietnamu nie przeżyjesz.
Poznałyśmy się kiedyś, chciałam zostać, ale nie dałaś mi wyboru.
                                                      
Kompletnie ci odbiło, robią o tobie filmy, że nie upilnowałaś Lincolna, Kinga,
Kennedy’ego, Hemingwaya, World Trade Center, że tolerowałaś niewolnictwo,
czystki Indian, murzyńskie getta, a ty jedziesz sobie do Hollywood, rozdajesz
Oskary i ubezpieczasz swój tyłek na miliardy dolarów.
Kto dał ci prawo, by pouczać świat? Bomba atomowa?
Armstrong na księżycu? Nienawiść do komunistów? Al Quaida? Isis?
Nie wystarczy ci kolejne polowanie na czarownice?
Przypomnij sobie, kim byłaś kiedyś - Eldorado, Ziemią Obiecaną,
Modlitwą, Ucieczką, Ojcem i Matką.
O tak, jesteś uosobieniem sukcesu, tolerancji, wolności
                                                             I sloganów.
One tak pięknie brzmią w ustach sprawiedliwości.
Zostaw wielką politykę, jedź na wakacje - nie na Karaiby.
Przemierz siebie, wzdłuż i wszerz, od Filadelfii po San Francisco,
Od Czarnych Gór Południowej Dakoty do pól naftowych Teksasu.
Zrób sobie piknik pod Mount Rushmore, śpij pod gołym niebem w Dolinie Śmierci,
Pomarz z zachodem słońca nad Wielkim Kanionem i pogadaj z ludźmi w Nowym Orleanie.
Wpadnij też do Graceland - mówią, że Elvis wciąż tam mieszka.
A gdy wrócisz do Waszyngtonu, idź prosto do Niego, usiądź na schodach
i opowiedz Mu, Ameryko, kim chcesz być.
                                                             Jeśli masz odwagę, by spojrzeć Mu
                                                             prosto w oczy.