Janina Kwiek-Osiowska - Rzecz o poematach K.I. Gałczyńskiego

Dzięki przyjaznym układom z Paniami Bibliotekarkami z Nowohuckiego Centrum Kultury, do moich rąk, a po przeczytaniu – i do mojego serca trafiła książka Adama Kulawika Poezja to jest złoty szerszeń. Rzecz o poematach K. I. Gałczyńskiego, poety którego jestem wielką wielbicielką za przekazywane treści i wyszukaną oryginalną wartość artystyczną i dlatego też moja recenzja będzie „bardzo osobista”.

Jak wyznaje profesor we  wstępie, określonym jako „bardzo osobisty”: „Moja przygoda z Gałczyńskim trwa przeszło 65 lat” (s. 5), a biorąc pod uwagę to, że autor jest sławnym teoretykiem literackim, wersologiem, hermeneustą, autorem podręczników poetyki, twórcą prozodycznej teorii wiersza – jest to przygoda na wysokim poziomie naukowym – dlatego też książkę tą trzeba uważnie przeczytać i poważnie potraktować.

 

Autor zakłada sobie pewne zasady pracy badawczej utworu literackiego:
- konieczność wzięcia pod uwagę bagażu doświadczeń życiowych i osobistych poety, sytuacji w jakiej znajduje się twórca piszący określony utwór
- poznanie wszelkich danych, do których odnosi się piszący, na temat otaczającej go rzeczywistości;
- trzeba, dla lepszego zrozumienia utworu, poznać jego stosunek do podobnych tematycznie  utworów innych pisarzy;
- właściwie odczytać teksty i podteksty, starannie zaszyfrowane przez poetę.

Badacz ten skrupulatnie przestrzega w swej pracy tych i wielu innych zasad, co daje w wyniku właściwe odczytanie przesłania Poety.

Właściwą analizę tekstów poematów poprzedza Adam Kulawik dość mało popularnym porównaniem dzieciństwa i młodości K. I Gałczyńskiego do Cezarego Baryki bohatera Przedwiośnia Stefana Żeromskiego. Akcentuje takie fakty, jak urodzenie się poety w roku 1905,

„roku ruchów w przemysłowych centrach Europy i w Rosji. Miał poeta dziesięć lat, gdy wybuchła pierwsza wojna światowa i rodzina Gałczyńskich została służbowo przeniesiona do Moskwy. Miał lat dwanaście, gdy w Rosji dokonano bolszewickiego zamachu stanu nazywanego rewolucją październikową. Miał lat czternaście, gdy zaczęła się wojna polsko-bolszewicka, dwadzieścia cztery, gdy światem wstrząsnął kryzys gospodarczy” (s. 13-14). 

Te uwagi będą przydatne w procesie badawczym poematów.

Każdy z badanych utworów musi być otwierany innym kluczem badawczym, dlatego też poszczególne analizy są od siebie odmienne. Oto kilka przykładów. 

Klasyfikując K. I. Gałczyńskiego jako katastrofistę - w odniesieniu do jego poematów Adam Kulawik traktuje katastrofizm nie tylko jako inflację ideologii, ale także jako przekonanie o nieuchronności katastrofy wypływającej z dezintegracji społeczeństwa polskiego. Gałczyński swój rodzaj katastrofizmu wywodzi również z tego, co się dzieje na arenie międzynarodowej. Poeta widzi dobrze, jak Juliusz Słowacki („Polsko, pawiem narodów jesteś i papugą”, Grób Agamemnona), wylicza wady narodowe Polaków.

Poemat Koniec świata powstał w 1928 roku. Nosi on podtytuł Wizje świętego Ildefonsa, czyli satyra na wszechświat. Badacz po analizie ocenia go następująco:

„Jest w tej satyrze na wszechświat sporo bufonady, ale kiedy Gałczyński pisze o chaosie, w jakim pogrążone jest państwo, o kryzysie chrześcijaństwa, to bufonada służy hiperboli, satyrycznemu przerysowaniu kryzysu a nie jego banalizacji”.

Utwór Serwus, Madonna napisany w dwóch wersjach „jest przykładem trudności zrozumienia prostego wiersza.”

Bal u Salomona, czyli Bunt i rezygnacja Hioba to poemat, który profesor analizuje w kontekście znaczeniowym Łącznie z piosenką Niech żyje bal, słowa Agnieszki Osieckiej, w wykonaniu, kochanej przez Polaków Maryli Rodowicz i z wierszem Wisławy Szymborskiej Bal. W piosence tej jest cudowny bal, szalony bal, ale nastrój psuje świadomość tego, że: Drugi raz nie zaproszą nas wcale. Bal u Wisławy Szymborskiej napisany został z mniejszym rozmachem, w remizie, a jego uczestnicy robią wszystko, by im się wydawało, że  to bal jest nad bale (…) a poetce to  wystarcza / do szczęście i do nieszczęścia, na Balu u Salomona zaginął gdzieś gospodarz i to niepokoi wszystkich i obniża wartość balu. „Można Salamonowi naubliżać jak Gałczyński od astrali, plugawców, starych grzybów, ale jeśli się nie wychodzi przez okno prosto w niebo i pozostaje na hulance, to trzeba szukać sposobu na życie i na przeżycie. Gałczyński rozpatruje cały szereg takich sposobów.”

W analizie badawczej Skumbrii w tomacie autor poprzez historyczne odwołanie się do króla Władysława Łokietka, który „jednocząc ziemie polskie stworzył  państwo, które sto lat później było już potęgą, a ludność tych zjednoczonych ziem uformowała naród. Łokietek pojawia się więc w Skombriach… jako sprawdzony specjalista od jednoczenia tego, co się rozpadło, skłóciło, zatraciło instynkt państwowy (jak Polska sanacyjna, o której pisze w poemacie Gałczyński), a ów „szlachetny”, który dziesięć lat wcześniej strzelał, to Józef Piłsudski, uważany za twórcę państwa polskiego, próbujący zjednoczyć to, co było przez 123 lat trzema zaborami. A że w tym państwie zapanował system nazywany przez niego sejmokracją, postanowił ją obalić. Zamach się udał, naprawa już nie. Nie wyszło. Wymowa Skumbrii w tomacie jest ironiczna: skoro nie powiodło się Piłsudskiemu, to i Łokietek jest w tym przedsięwzięciu bez szans. Albo i taka: dezintegracja społeczeństwa polskiego zaszła tak daleko, że nie zjednoczy go nawet taki specjalista jak Łokietek (…).”

O poemacie Niobe wiemy, że rozbrzmiewa on muzyką i to tą wyszukaną, zwaną poważną.

Ale trochę zaskakuje nas to, że poeta pisze nie o Niobe (córce Tantala, żonie króla Teb Amfiona, matce 7 synów i 7 córek, która chełpiła się potomstwem i wynosiła się nad Latonę, matkę Apollina i Artemidy, której dzieci w zemście zostały porażone strzałami przez zazdrosnych bogów, a zrozpaczoną matkę Zeus z litości zamienił w skałę, postaci uwiecznionej jako postać centralna w monumentalnej rzeźbie zbiorowej liczącej 17 posągów), tylko do rzeźby głowy Niobe z Nieborowa.

W poemacie rozbrzmiewa ukochana przez autora – muzyka i to jej najwyższa odmiana tzw. muzyka poważna, co powoduje wywołanie muzycznego, poważnego i podniosłego nastroju. Ale mimo to Gałczyński pamięta o swych najtrwalszych społecznych troskach i bolączkach i dlatego (…)

„w poemacie odrzucił wszelkie ograniczenia sztuki wymuszone przez stalinowski socrealizm. Jest w tych heksametrach emfaza i patos właściwe  manifestom, ale stonowane szczęśliwie przez ów refren kontrapunktujący podniosły ton dystychów. Dopiero, gdy czyta się te skandowane dystychy, mając w pamięci zadeklarowany socrealizm, odczytamy w nich protest przeciwko stalinowskiej estetyce, jej nakazom i zakazom, przeciwko atakowi na to, co pogardliwie nazywano formalizmem i estetyzmem.

Ale to jeszcze nie wszystko! Nie można bronić i domagać się wolności sztuki, nie upomniawszy się o wolność w ogóle i Gałczyński świetnie zdawał sobie z tego sprawę, dlatego też i o wolność, i o swobody obywatelskie się upominał. Tak, i w taki sposób, jaki jedynie był wtedy możliwy, to zrobił.”

Chciałabym przy okazji poematu Niobe zwrócić uwagę na to, że często w prezentowanych poematach pojawiają się małe, samodzielne fragmenty, o cechach dygresji takich, jak w poemacie J. Słowackiego Beniowski, które są jasno błyszczącymi perełkami, np. Spotkanie z Chopinem, w którym poeta w mistrzowski sposób w trzech krótkich strofach oddaje specyfikę wybitnego Polaka - patrioty, kompozytora i wykonawcy muzyki fortepianowej, wrażliwego artysty i szlachetnego człowieka, który po dziś dzień jest ambasadorem Polski na świecie.

Poemat dla zdrajcy już samym tytułem wzbudza zainteresowanie, bo poemat to utwór złożony z nie zawsze, ściśle z sobą związanych części, często pochwalny, np. Wit Stwosz, więc raczej poemat „o”, a nie „dla” i to „zdrajcy”. Autor opracowania badawczego tego poematu A. Kulawik uzupełnia przypomnieniem kim był Czesław Miłosz dziś postać pomnikowa, poeta,  powieściopisarz, eseista , noblista. „Ale w roku 1951 Miłosz wielki nie był. Jego wiersze sprzed wojny niczego wielkiego nie zapowiadały, a także na przykład jak Przeciw nim czy Pieśń Levalloi, gdyby powstały odpowiednio wcześniej, mogłyby wejść do „biuletynu poetyckiego.”

Trzy salwy (1925) autorstwa W. Broniewskiego, S. R. Standego i W. Wandurskiego. Wiersze  te były słabsze od wierszy Broniewskiego, ale dużo wartościowsze od wierszy dwu pozostałych autorów tego manifestu poetów proletariackich.

Poemat ten, tak oto objaśnia A. Kulawik:

„Rozszyfrowanie poematu jako kpiny było niebezpieczne i mogło mieć bardzo poważne konsekwencje zarówno dla autora, jak i dla redaktorów niedawno powołanej do pilnowania norm socrealizmu „Nowej Kultury”. Dlatego musiał Gałczyński zaangażować cały swój poetycki kunszt pisząc go. (…) A gdyby krytycy przyłożyli się jak należy do lektury Poematu dla zdrajcy, zrozumieliby i powiedzieli innym, że Gałczyński śmiał się nie tylko ze sprawy Miłosza, ale i z samego Miłosza.”  

My czytelnicy i miłośnicy poezji Mistrza Konstantego Ildefonsa dziękujemy autorowi tego naukowego opracowania poematów i prosimy, nie czekając na ewentualnego kontynuatora, opracować tak pozostałą twórczość, K. I. Gałczyńskiego, dopóki sił starcza.

Nie mogę ponadto nie wspomnieć o tym, jak A. Kulawik polski patriota, człowiek mądry i odważny apeluje w książce do ludzi odpowiedzialnych dziś za bardzo niski poziom kultury, nauki i wiedzy z dziedziny: literatury, historii Polski, sztuki czy muzyki. Czyni to wprowadzając w tekst książki objaśnienia np.: „(Uwaga dla młodego czytelnika, gdyby taki, co daj Boże się znalazł: Cezary Baryka, bohater Przedwiośnia  S. Żeromskiego (…) (s. 13); (uwaga dla porządnego młodego czytelnika: „Żagary” – miesięcznik literacki, wileński  (…)” (s. 15) od takich „objaśnień” aż się w utworze roi. Oby ten protest naukowca został zauważony i zechciano się nad problemem zastanowić, póki nie jest jeszcze za późno!

 

Adam Kulawik, Poezja to jest złoty szerszeń. Rzecz o poematach K. I. Gałczyńskiego, Kraków 2015, Wydawnictwo Antykwa, ss. 270.
   

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież